Tereny Valfden > Dział Wypraw
Morderstwa w Ansir
Isentor:
Mężczyzna siedzący brzy barze rzucił w orka kuflem z piwem, ten szybko uniknął ataku, jednak to wytrąciło go lekko z równowagi i nie był już w stanie obronić się przed prawym sierpowym skierowanym w szczękę.
Mogul:
Kufel z piwem to swoja sprawa. Z doświadczenia wiedział, że martwe przedmioty lepiej unikać. Sierpowego i tak nie chciał zablokować i to nie z powodu słów Gunsesa, które ledwo usłyszał dzięki wyostrzonym zmysłom. Za to śpiął się w sposób tylko mu znany i przyjął cios osiłka. Chciał po tym uderzeniu wpaść w szał, ale przeliczył się, co go wkurzyło, bo nie podejrzewał, że jest taka różnica sił. Co prawda przeciętny ork posiada dwukrotnie większą siłę od człowieka, co w połączeniu z siłą bestii przebijał go ośmio krotnie. Doskoczył teraz do niego i z duża szybkością uderzył lewym sierpowym. Chciał zamarkować cios, ale coś mu nie wyszło. Najmniejsza kosta na jego demonicznej łapce spotkała się z wargami człowieka rozrywając ją. Atak był leciutki, więc utrzymał się na nogach. Teraz w zemście wycelował lewego prostego w brzuch. Ork zablokował uderzenie szponem i odrobinę wcześniej wyprowadził haczyk prawą dłonią w żebro przeciwnika. Osiłka odrzuciło kawałek. Ork wkurzył się tym bardziej. Cios był niechlujny, bo dobrze wyprowadzone uderzenie nie odpycha przeciwnika, wręcz przeciwnie, jeśli wróg stał dalej po ataku przyjmował większą siłę ciosu na organ w który trafił go przeciwnik. Człowiek ponownie spróbował szczęścia. Wyprowadził znów prostego. Ork złapał pięść szponem, zgniótł ją, słychać było chrzęst kostek. Mogulowi to nie wystarczyło. Trzymając cały czas pięść pociągnął przeciwnika do siebie i sprawnym ruchem założył dźwignie na rękę. Wykorzystał odrobinę za dużo siły, bo złamał ją. Trudno się mówi. Złapał teraz za rzeczy ledwo stojącego wroga i rzucił nim w drzwi karczmy. Człowiek nauczył się latać.
Isentor:
Bitka Mogula wywołała bójkę w karczmie, wieśniacy zaczęli się okładać z podróżnymi, którzy zatrzymali się w karczmie na noc, w lokalu zapanował chaos. Umiejętnie to wykorzystując do Mogula zbliżył się pewien mężczyzna, wręczył mu zwój pergaminu.
- Poza Ansir odbywają się lepsze walki, mógłbyś wiele dla nas zarobić. Mam namyśli nas obu. Na tej stronie zapisałem glejt, dzięki temu wpuszczą Cię do areny. Jesteś zainteresowany orku?
Mogul:
Wyszczerzył kły w szczerym uśmiechu. To chyba oznaczało że jest zainteresowany.
Isentor:
- Pokaż ten glejt karczmarzowi. Zaprowadzi Cię do areny.
Do rozmowy wtrącił się Isentor.
- Witam Pana, zauważyłem, że rozmawiasz z moim orkiem.
- Więc ten ork należy do Ciebie?
- Owszem!
- Być może będę w stanie złożyć Panu pewną ofertę. Jestem w stanie wiele zapłacić za takiego zawodnika.
- Skąd wiesz, że jestem zainteresowany?
Mężczyzna wyciągnął spod płaszcza duży mieszek, który otworzył i ukazał Isentorowi, że wypełniony jest denarami.
- 80 denarów!
- Zdzierstwo! Dam 50!
- 75 denarów.
- 70! Więcej nie mam przy sobie!
- Umowa stoi ale chciałbym otrzymać status gościa honorowego podczas walk. Być może również będę zainteresowany zakupem zawodnika.
- Nasi ludzie są najlepsi. Umowa stoi.
Podejrzany osobnik wręczył Isentorowi, pieniądze, glejt, oraz podał hasło dostępu, wytłumaczył mu jak dotrzeć do stalowych drzwi ukrytych w lesie. Po czym rozeszli się w swoje strony.
- Udaj się do karczmarza orku! Jak właściwie Cię zwą?
//Karczma
Isentor podszedł do swoich towarzyszy.
- Niczego nie zrozumiałem z tłumaczenia tego krętacza. Być może próbował mnie oszukać, bym nigdy nie trafił do stalowych drzwi. Jak dobrze, że Aragorn zna drogę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej