Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skóry wiwern
Elrond Ñoldor:
Elrond podrapał się po brodzie. Stęknął, jęknął i przeżegnał się.
- Nie w kule bite te pokraki. Może obmyślimy jakiś plan, zanim się do nas dobiorą?
Nocturn:
- O cholera! Wiedziałem, że napotkamy jeszcze jakąś bestię!
Więc stąd tyle czarnej rudy...
Nocturnus cofnął się, gdyż nie wiedział co robić. Jego ataki nie miałyby sensu.
Isentor:
- Proponuje walić czym fabryka dała. Magowie powinni przypomnieć sobie inkantacje czarów obszarowych.
Hagmar:
- Napierdalać. Rzucił krótko Edziowi, wzbił sie w powietrze i w locie przygotował inkantacje: -Anash! Anash! Anash! Trzy magmowe granaty jeden po drugim, pchnięte telekinezą (oczywiście każdy osobno) poleciały w łeb wiwerny, ta nie powinna tego przeżyć. Aragorn oczywiście szybko odleciał wyżej.
Isentor:
Czarne wiwerny znajdowały się 50 metrów od was, zasięg telekinezy Aragorna obejmował tylko 20 metrów, więc granaty magmy wybuchły, gdzieś na terenie bagien.
- Proponuje się schować!
Isentor wymierzył w jedną z czarnych wiwern po czym wykrzyczał.
- Elash ruesh anesh qiesh osh hu!
Niebo zagrzmiało, chmury zaczęły się głębić po czym wypluły rozżarzony do czerwieni meteor, który pomknął wprost w korpus jednej z wiwern przeszywając jej ciało. Bestia zawyła z bólu, uderzenie wytworzyło wybuch, który rozerwał wiwernę od środka bryzgając na kilkadziesiąt metrów krwią i flakami. Ogniste kule wyrzucone w powietrze raniły lekko drugą wiwernę, która jeszcze bardziej rozzłoszczona zaczęła szarżować na grupkę bohaterów.
1 żywa czarna wiwierna
1 martwa czarna wiwerna
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej