Mała burza zwana Blazem dalej szalała w szeregach wroga. Gdzieś z boku padł okuty w płytową zbroje wojownik. W jego szyi sterczała lotka bełtu dając jasno do zrozumienia co się stało. Jego kompan nieco zmartwił się zauważając ten widok, jednak nie miał wiele czasu. Na jego plecach siedział niziołek, który z obnażonym ostrzem wynurzającym się z rękawa zamierzał czysto podciąć gardło. Cios był dość precyzyjny. Posoka buchnęła z szyi zalewając rycerza i częściowo rękawy Blaze. Kruk padł na ziemię razem z nim i przeturlał się między nogami przeciwników unikając o włos zgniecenia. Oczywiście zarobił parę kopniaków, ale nie groziły niczym poza sińcami. Niziołek wstał szybko i zakręcił młyńca mieczem, zawadzając o kilku żołdaków. Pierwszego, który mu się napatoczył, ciął przez nogę rozwalając nagolenniki i pozwalając ostrzu wgryźć się w rzepkę. Rycerz niemal od razu padł z rykiem bólu na nogę, a niewielki wojownik tylko na to czekał. Spojrzał się z szelmowskim uśmiechem i wbił miecz w pierś przeciwnika. Jakby tego było mało, dzieła dokończył umieszczając swoje podręczne ostrze w szyi wroga.
Blaze nagle poczuł chwile dotknięcie zimna. To miecz następnego przeciwnika śmignął raniąc mu nieco bark i ramię. Reakcja była natychmiastowa. Klinga błysnęła waląc na odlew w potencjalne zagrożenie. Niziołek nawet nie patrzył dokładnie. Poczuł tylko chwilowy opór, usłyszał wrzask, a gdy otworzył oczy, zobaczył leżącą nieopodal dłoń oraz wściekłego rycerza. Kruk ponownie wykorzystał jedynie całą swoją siłę, lecz tym razem z wyraźnym celem ataku. Był nim pas i podbrzusze przeciwnika. Ostrze zgrzytnęło, ale przebiło się przez mniej osłonięty fragment pancerza. W miejscu gdzie był pas, pojawiła się czerwona wstęga, która z czasem się rozszerzała i dawała możliwość poznania lepiej wnętrza człowieka. Kessie nie miał ochoty na bliższe znajomości i "otwieranie się przed sobą", więc odskoczył w tył. Postanowił odejść nieco na bok, by chwilę odpocząć. Znikł, więc większości z oczu.
Rycerz 31
Pancerny 35
Kusznik 44