Tereny Valfden > Dział Wypraw

Trudne czasy

<< < (20/21) > >>

Gunses:
Mag pomyślał czując skupiającą się w skroniach jednego z ludzi moc magiczną. Milten?
- W takim razie - rzekł odwracając się, wyszeptał do kryształu jakieś słowa, kryształ otoczyły magiczne koliste linie, a on sam zamienił się w płomień. Lithan cisnął nim w czwórkę zgromadzoną przy stołach. Siła uderzenia rozwaliła stół, eksplozja odrzuciła siedzących. Lithan ponownie zamachnął się swą laską, kolejna kula ognia runęła na jednego z mężczyzn, rozlała się na nim płomieniem niczym na nasączonym olejem. Inni biesiadnicy rzucili się do wyjścia
- Dokąd suko?! - warknął do kobiety i zdzielił ją końcem laski w twarz. Kobieta wygięła się do tyłu, upadła na plecy. Ze zmiażdżonej szczęki pociekła krew. Spojrzał na drzwi i wyciągnął ku nim laskę, z płomienia buchnął język ognia, wystarczyło, że smagnął drzwi, a całe pokryły się płomieniem, który szybko się rozprzestrzeniał.
- Nadal nikt tutaj nie czeka na Aragona?

Hagmar:
Ludzie zaczęli uciekać, w stronę Elfa poleciały dwie kule z pistoletów i jedna ognista.
Spierdalaj! Krzynął do przerażonego karczmarza mag. Elf Wszystko odbił. Pod płonący przybytek przybiegło 20 krasnoludzkich najemników którzy tu pracowali, nie wiedzieli tylko jednego... że to ich ostatnia robota.

Elrond Ñoldor:
Dwójka jeźdźców ruszyła galopem w drogę powrotną. ÂŚpieszyli się, nie oglądali za siebie. Mijali ponownie ten sam krajobraz...

Gunses:
Karczmarz czmychnął z dzieciakami. Natomiast w karczmie panowało piekło. Ogień huczał i trzaskał. Palił się sufit, paliły się ściany. W pomieszczeniu drastycznie zaczęło brakować tlenu.
- Rasher już na was czeka - powiedział, kolejny płomień ognia uderzył w agenta Aragorna. Rzucił się na podłogę wrzeszcząc. Został tylko jeden agent i jeden mag.
- Nie mogłem zabić Aragorna, zabroniono mi. Ale nie mogłem dopuścić, abyście przekazali mu informacje. Pójdziecie z nimi do ziemi. Aaahhhhrrr - zawarczał i rzucił kolejnymi kulami w dwóch pozostałych. Kiedy padli martwi Lithan zaczął demolować karczmę. Ogień otoczył go niczym pełzające po kształcie sfery węże. Ogień Lithana demolował, niszczył, pękały butelki trunków. Płonęły ściany i sufit, pierwsze belki zaczęły się zawalać. Wtedy uderzeniem telekinetycznej energii wyważył drzwi. Z połową ściany. Wyszedł. Na zewnątrz napadli nań krasnoludy. Jego ogień liznął ich. I zaczęły umierać. Lithan zamachnął się laską. Co zamachnie się, to kolejny wąż ognisty uderza to w kupiecki wóz, to w wieże strażniczą. Kolejny uderzył w warsztat kowalski. Kolejny przejechał po całym ostrokole zamieniając go w płonący okrąg. Dookoła słaniał się trup ludzi i krasnali. Telekinezą uwolnił z zaprzęgów konie, zerwał łańcuchy psom, pozwolił im uciec w spokoju. Uciekły ze wszechobecnego piekła. Lithan wyszedł przez ognistą bramę. Oparł się o laskę. Spojrzał w stronę gór.
- Ekkerund - usłyszał ukryty w krzakach kilka metrów od niego krczmarz - Odwiedźmy jubilera...

Hagmar:
Dym unoszący sie z oddali zaniepokoił lecącego dracona, przyspieszył i po chwili zobaczył to co zostało z karczmy. Opadł na ziemię kilkanaście metrów dalej z mieczem w ręku. Szedł powoli, swąd zwęglonych ciał nie pozwalał mu podejść bliżej. Zwymiotował, przemógł się i wszedł przez resztki bramy. Sukinsyny... Rozejrzał się dokładnie, nie było śladów walki jako takiej. Robota maga... renegaci? Lithan? Pytań było wiele odpowiedzi zero. Baron wzbił się w powietrze i udał do stolicy.

Koniec.

Podsumowanie: Zwiad odkrył że bunt szlachty jest w istocie prawdziwą rewolucją. Nie udało się spotkać z agentami barona, ktoś zniszczył karczmę do której zmierzała drużyna.

Talenty
Aragorn
Aktywność: 1 złoty talent.
Opisy: 1 brązowy talent
Walka: 3 srebrne talenty
Bonus pieniężny: 275grz.

Devristus
Aktywność: 1 złoty talent.
Opisy: 1 srebrny talent
Walka: 2 srebrne talenty
Bonus pieniężny: 250grz.

Elrond
Aktywność: 2 złote talenty. (Wliczyłem bonus rasowy)
Opisy: 1 srebrny talent
Walka: 2 srebrne talenty
Bonus pieniężny: 350grz.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej