Tereny Valfden > Dział Wypraw
"My jesteśmy krasnoludki..."
Korag:
Nazwa: "My jesteśmy krasnoludki..."
MG: Aragorn
Uczestnicy wyprawy: Korag
Wymagania: Walka dowolną bronią 50%
Nagroda: 150 grzywien + fanty
Następnego dnia po rozmowie z Tyrrem Korag udał się do stajni. Wziął stamtąd swojego dzielnego kuca i wyjechał z miasta. Pasieka ma się znajdować 5km od Ekkerund. Droga prowadziła przez las. Dwie godziny powinny wystarczyć Brunonsowi na dojechanie tam. -Dobry Brunons...- powiedział Korag, gdy oboje wjeżdżali do lasu. Krasnolud i kucyk.
Hagmar:
Jadąc przez las pojawiła się u Ciebie prosta potrzeba fizjologiczna. Trzeba było zsiąść z kucyka. Gdy załatwiłeś co trzeba przy pobliskim krzaczku, usłyszałeś warczenie. Były to dwa wilki. Oddalone o jakieś 10 metrów.
Korag:
-Ufff... Od razu lepiej.- powiedział Korag podciągając spodnie. W tej samej chwili zobaczył przed sobą dwa wilki. Ucieczka nie była by najlepszym wyjściem. Dwa wilki, które już go zobaczyły z łatwością mogły by dogonić krasnoluda. Na domiar złego Korag nie był jeszcze przyzwyczajony do noszenia ciężkiego pancerza który miał na sobie. Walka wydawała się nieunikniona. Starając się by jego ruchy były jak najwolniejsze, krasnolud wyciągnął toporek i przyjął postawę bojową. Bestie zaczęły się zbliżać, na szczęście drzewa nie rosły tu zbyt gęsto, a leśne zielsko nie sięgało powyżej kolan, więc było dość miejsca na manewry. Jeden z wilków, najbardziej wysunięty do przodu rzucił się nagle na krasnoluda. Korag uderzył w niego toporem, trafił w głowę, a broń utknęła głęboko w czaszce. Mimo to sytuacja nie wyglądała najlepiej. Wilk przewrócił swoim skokiem Koraga i razem upadli na ziemię. Z toporem we łbie, bestia raczej nie wstanie, ale został jeszcze jeden wilk.
Hagmar:
Próbowałeś wstać, lecz wilk był szybszy. Błyskawicznie doskoczył do Ciebie i ugryzł w lewą nogę. ÂŻelazna kolczuga uchroniła przed paskudną raną jednakże... bolało i tak a wilk puścić nie chciał.
Korag:
-Arghhh! Kurwi synu!- warknął krasnolud i sięgnął po swój topór. Jedną ręką przytrzymał łeb martwego już wilka a drugą szybko wyrwał swoją broń. Podniósł się do pozycji siedzącej i zdzielił bestie toporem. Wilk puścił jego nogę, a on mógł teraz szybko się podnieść i dobić stwora. Tak też zrobił. Zerwał się z ziemi tak szybko jak tylko mógł i uderzeniem z góry rąbnął wilka w kark. Walka była skończona. Korag rozejrzał się dookoła i zobaczył, że jest już w lesie sam, więc pomaszerował z powrotem do miejsca w którym zostawił kuca. Kilka metrów dalej. Oby nie padł ofiarą innych wilków! Na szczęście zwierzę choć wystraszyło się odgłosów walki było nienaruszone. Przed ruszeniem w dalszą drogę, Korag pomasował jeszcze kostkę i przyjrzał się uważnie. Niewygodny pancerz okazał się jednak przydatny, oby tak dalej. Po krótkiej chwili krasnolud był już więc znowu w siodle i jechał dalej, przez las. O ile się nie mylił powinien niedługo dotrzeć do pasieki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej