Tereny Valfden > Dział Wypraw

Przyczajony browar, ukryty miód

<< < (19/46) > >>

Adaś:
Sleeth szedł sobie na końcu tej jakże dziwnej kolumny. Kiedy nagle zaatakowali "chuj wie kto", którzy nie chybnie wyglądali jak imitacja górali. W tym że ta imitacja była wyposażona i ubrana w stylu bojowym. widząc przeciwników jakoś nie miał ochoty ruszać do walki, w szczególności że nie widział potrzeby skoro większa część drużyny ruszyła do boju.Tak więc Sleeth spokojnie oparł się o drzewo i oglądał widowisko.

Hagmar:
Dobra... Severus tyś jest wampirem. Wyssij z niego wspomnienia. Albo nie... Kto chętny przesłuchać to ścierwo?

Anette Du'Monteau:
-Pertraktować z barbarzyńcą? Toć taki watażka z gór i lasów nie będzie się bał bólu, śmierci ani niczego innego. Chyba, że jest taki jak większość tego typu wojowników... - zamyślił się Blaze. Niziołek się zbliżył do pojmanego. -Ej brodaczu! Zgaduję, że masz blade pojęcie na temat honoru? Reszta twoich towarzyszy poległa w boju, ty natomiast przeżyłeś i jesteś niejako zhańbiony. Mam więc propozycję. Powiesz nam co takiego wiesz, a pozwolimy ci wybrać jednego z nas i stoczyć z nim honorowy pojedynek. ÂŚmierć godna prawdziwego wojownika, prawda? A gdybyś się nie zgodził pozostaje ci wykrwawienie się na ziemi poprzez podcięcie gardła. Co ty na to?  Szczerze powiedziawszy Blaze nie miał pojęcia czy to podziała. Słyszał jedynie wiele plotek na temat typowych wojowników z północy i im podobnych.

Hagmar:
Jeniec tylko splunął Ci pod nogi i pokrzyczał w nieznanym wam języku.
Elashgr Izishesh!

Anette Du'Monteau:
-Kufa! Mogę mu wpakować bełt między oczy? Pozwólcie proszę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej