Tereny Valfden > Dział Wypraw

Przyczajony browar, ukryty miód

<< < (2/46) > >>

Patty:
- Witam panów.

Hagmar:
Witaj Patty.
Cześć. Odpowiedziały krasnoludy. Brakowało jednego spóźnialskiego, mimo to brodacz postanowił objaśnić dokładnie o co chodzi.
Otoż, dostałem dziwne listy, pachnące gównem i innymi leśnymi badziewiami. W listach tych osoba podająca sie za przyjaciela pisze że ma rodzina pomocy potrzebuje. Tyle że ma rodzina nie żyje od ponad roku. Mam tu na myśli Adamusa i Aragorna który był mi jak brat, zanim pożyczyłem mu pieniądze... podobno siedzą w odległej górskiej wiosce... Taa a ja jestem wróżka zębuszka i pogromca Kagaana czy jak tej łajzie było. Pułapka to pewna jak dziwki w burdelu.

Dragosani:
- Czyli w sumie możemy oczekiwać masy niewygód, narażania życia, dużej dawki bezsensownej przemocy. - Severus "odhaczał" na kolejnych palcach. - Prawdopodobnie spotkania z jakimś świrem i jego bandą, pewnie też parokrotnego zgubienia się w lesie i ogólnie wszystkiego, czego zdrowy rozsądek radziłby unikać. Więc na co czekamy? - zapytał szczerząc ząbki.

Anette Du'Monteau:
-Na odpowiedni moment. Czyli właśnie ten. Ruszajmy, bo dawno w podróży nie byłem... - rzekł nieco ironicznie

Adaś:
Sleeth zignorował wypowiedź orka, choć ten mu się wydawał znajomy. Kto wie może widzieli się kiedyś przypadkiem w gospodzie? Ale to nie było ważne, najważniejsze było to że po pewny czasie wszyscy się zeszli i można było wreszcie ruszać. Jeszcze trzeba było tylko czekać na znak krasnoludów...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej