Tereny Valfden > Dział Wypraw

Przyczajony browar, ukryty miód

<< < (45/46) > >>

Eric:
- Trip się skończy i powinniśmy wrócić. Ciekawe tylko, ile będzie trwał - uśmiechnął się niemrawo. Statek drżał gwałtownie, pokład się przechylał. Ze ściany w kajucie spadł obraz. Kołysanie nabierało na sile.
- Bierzcie beczki z bimbrem! - krzyknął i natychmiast objął ramionami jedną z nich.
- Do szalupy!

Adaś:
Ruszyliście bardzo szybkim krokiem, na górny pokład. Wszędzie cuchnęło denaturatem, oraz ludzkim strachem. Wy natomiast niczym nie wzruszeni trafiliście na górny pokład, przemycaliście bimber. Wszędzie było pełno ludzi, ale udało wam się na dziobie dostrzec największą z łodzi ratunkowych. Po przebiciu się przez oddział oficerski próbujący odbić wasze beczułki, dostaliście się do łodzi, weszliście na nią i ją spuściliście. Po godzinie byliście już daleko od tonącego okrętu. Wszędzie pływały szalupy, ale tylko jedna łódź zwróciła wasza uwagę. A raczej nie łódź tylko tratwa, na której siedzieli dwaj bimbrownicy poznani dzień wcześniej, oraz ten mały chłopiec. Potem nagle zemdleliście, po czym ocknęliście się na podłodze karczmy.

Dragosani:
Dragosani otworzył oczy. Powoli podniósł głowę... i uderzył nią o sufit.
- Cholera... - mruknął. Zerknął w dół, lecz nie dostrzegł podłogi. Albo raczej dostrzegł, ale tak z dwa metry pod sobą. Ocknął się na szafie.
- Jak ja się tu znalazłem? - zapytał świat jako taki, po czym spróbował ostrożnie zejść. Skończyło się to spadnięciem na zad. - Aua... - Wstał.
- Ale miałem popieprzony sen - oświadczył okolicy.

Hagmar:
Ja też. Kurwa... ÂŁeb dracona bolał jak cholera, ledwo wstał z podłogi. Dobra ludzie, wracamy do domu. Co nie?

Anette Du'Monteau:
-Na szafę wlazłeś kiedy wszyscy zaczęli się macać po piersiach. Dziwny widok przyznam, ale dość zabawny. Jednak co za dużo to nie zdrowo, dość męskiej miłości panowie. Według mnie wystarczająco odlecieliście.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej