Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wysuszeni myśliwi
Gunses:
Gunses chodzil zaniepokojony. Tyle kleszczy jednocześnie? Jak to możliwe u tych samotnie żyjących zwierząt!!
Isentor:
Oddalony na bezpieczną odległość 100 metrów od epicentrum pożaru i gromady kleszczy postanowiłem wprowadzić nieco dywersji w oddziałach wroga.
- Elash ruesh anesh qiesh osh hu!
Chmury na niebie przybrały krwisty kolor, nagle rozbrzmiał przeraźliwy huk. Ze sklepienia wyłonił się buchający ogniem i żarem meteoryt o średnicy 5 metrów. Mknął w stronę spijaczy z ogromną prędkością, by po chwili uderzyć. Ognisty głaz pochłonął 4 spijacze w chwili uderzenia, sama fala uderzeniowa obejmująca swoim zasięgiem obszar o średnicy 15 metrów w kilka sekund spopieliła 8 spijaczy. Ogniste kule powstałe w chwili wybuchu raniły pozostałe bestie w promieniu 50 metrów zabierając życie 12 spijaczy. Pożar powstały w wyniku uderzenia meteorytu zwiększył na sile zajmując coraz kolejne obszary dżungli.
Spijacz 11/63
Gunses:
- ÂŁoo! - Gunses spojrzał jak płonąca skałą niknie między drzewami, a zaraz potem następuje wielki wybuch - Niezłe pierdyknięcie ma... Mag.
Isentor:
Przeteleportowałem się do wioski myśliwych.
- Gunsesie, wszystko w porządku?
Patty:
Dobiegłam do wioski myśliwych, chroniąc się przed spijaczami i ogniem przywołanym przez maga. Gdy byłam już bezpieczna, obejrzałam się, patrząc z podziwem na płonącą dżunglę.
- ÂŁadny płomień - mruknęłam z uznaniem, nie zwracając się w zasadzie do nikogo konkretnego. Odnalazłam Isentora i Gunsesa i stanęłam obok nich.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej