Strefa dyskusji > Dyskusja o grach studia Piranha Bytes
Risen 2 - Wrażenia
Szarleǰ:
Na samym wstępie przypomnę, że dawno tu nie zaglądałem i właściwie wpadłem tylko po to, by podzielić się moimi wrażeniami po przejściu Risena 2 właśnie (mając wielką nadzieję, że taki temat się tutaj pojawił, na szczęście nigdy mnie nie zawodzicie :D). Tak więc do rzeczy - grę ukończyłem dzisiaj popołudniu i szczerze mówiąc gra wywarła na mnie piorunujące wrażenie. Zacznijmy od tego, że jakiś czas temu postanowiłem pograć w coś nowego. Nie miałem jednak żadnego pomysłu, więc tak zwyczajnie, z braku laku postanowiłem przetestować pierwszą (wtedy jeszcze jedyną) część Risena, przede wszystkim z racji tego, że wszyscy mówili o nim jak o klonie Gothica - a czegoś takiego właśnie szukałem. Gra bardzo mi się spodobała, więc krótko po jej ukończeniu czekałem na wzmianki o kontynuacji. I wreszcie doszły mnie słuchy o Risen 2 - Mroczne Wody. Do pomysłów piranii, które miały być zrealizowane w tym tytule podchodziłem bardzo sceptycznie, szczególnie do porzucenia ciężkiej zbroi, wielkiego dwuręcznego miecza na rzecz szabli, kapelusza z piórkiem i pistoletu za pasem. Gdy pierwszy raz uruchomiłem grę byłem zawiedziony, bo mimo sceptycznego podejścia wciąż tliła się we mnie iskierka nadziei, że może będzie to gra godna uwagi, a to co zastałem - tak mi się wydawało - nie sprostało moim oczekiwaniom. No i zacząłem grać. Z każdą kolejną godziną spędzoną przy tej pozycji byłem coraz bardziej zauroczony i zaskoczony przede wszystkim, jak piranię po raz kolejny potrafiły porwać mnie to swojego świata i ukraść mi parę dni z mojego życia. Klimat, na który składała się muzyka, dialogi, mnóstwo ciekawych postaci, linia fabularna (momentami na prawdę zaskakująca). Całokształt daje taki efekt, że po raz kolejny poczułem się jak 10 letni chłopiec ganiający po górniczej dolinie w poszukiwaniu "oka innosa". Po drugie ciekawe rozwiązania - przede wszystkim system walki. Z jedynki pamiętam przede wszystkim to, że to właśnie system walki był najciekawiej skonstruowany, każda walka była na swój sposób wyjątkowa. "Dwójka" mnie po prostu zaszokowała tym, jak pomysłowe potrafią być piranie. Zaczynając od "podłych sztuczek" jak sypnięcie przeciwnikowi piaskiem w oczy podczas walki, czy rzucenie go kokosem w łeb, przez samą walkę mieczem i ciachanie wrogów, które również było przyjemne, kończąc na broni palnej jak pistolet z którego co kilkanaście bądź kilkadziesiąt sekund możemy wypalić do przeciwnika zjadając mu 1/3 hp (pod warunkiem, że strzał nie spudłuje). No i oczywiście to, co w tej grze zauroczyło mnie najbardziej - magia voodoo. Z początku, gdy grałem na łatwym poziomie trudności, nie podobało mi się to zbytnio - było bezużyteczne. Później jednak zmieniłem poziom na trudny. I zauważyłem, że na pewnym etapie gry są przeciwnicy, których po prostu nie mogę pokonać, bo jestem za słaby. Nie wiedziałem do czego może przydać mi się magia, której się nauczyłem, poza tym, że mogę wykonywać pewne questy na ciekawe sposoby, typu kontrolowanie ciała jakiegoś npc za pomocą laleczki voodoo (co swoją drogą również mi się szalenie podobało). Wtedy ją odkryłem - przeklęte laleczki, które osłabiają silnych przeciwników na tyle, byśmy sobie mogli z nimi bez problemu dać radę, berła ze specjalnymi zaklęciami, za pomocą których mogę zasiać strach wśród przeciwników by uciekali w popłochu, lub nakazać im walczyć między sobą. Porzucenie tradycyjnych ognistych kul i lodowych pocisków na rzecz TEGO było wg mnie genialnym, podkreślam genialnym posunięciem ze strony piranii. Co do systemu umiejętności, z początku byłem nim lekko rozczarowany, dopóki nie odkryłem, że w praktyce to także działa dość sprawnie i jest dobrą odskocznią od nudnych już trochę punktów nauki. No i ostatecznie możliwość posiadania małpki która może się przeciskać w małe otwory i zbierać dla nas cenne przedmioty. Co do questów, były takie, które były po prostu nudne i denerwujące, jak to w każdej grze, jednak większość z nich, szczególnie tych głównych, była na tyle ciekawa i zaskakująca, że zdołała mnie porwać do tego pirackiego świata rodem z "Piratów z Karaibów". To, co najabardziej mi się podobało to mnogość możliwych rozwiązań niektórych zadań i swego rodzaju wolność wyboru, jaką dali nam twórcy. Co do grafiki, szczerze mówiąc również nie mogę narzekać. Podobała mi się na tyle, by mnie nie odrzucała, wręcz przeciwnie, była jednym z filarów składających się na niepowtarzalny klimat tej gry. Jeśli chodzi o postać głównego bohatera, rzeczywiście nie przypominał mi "nowego bezimiennego" z pierwszej części, jednak nie uważam by była to zmiana na gorsze. Ogólnie rzecz biorąc postać była na tyle dobra, przede wszystkim dzięki swojemu sarkazmowi, zaczerpniętemu od klasycznego Bezimiennego (czego na pewno brakowało w pierwszym Risenie), że bez problemu przyszło mi się z nią w jakiś sposób utożsamić. Do tego smaczki typu zbieranie legendarnych przedmiotów, szukanie skarbów w zakamarkach każdej z wysp, system złodziejstwa, podróż do świata nieumarłych, zawody w piciu, strzelaniu czy samo posiadanie własnego statku i załogi. Całość jak już wspominałem wywarła na mnie oszałamiające wrażenie i po przejściu tej gry mam wrażenie jakbym obejrzał cholernie dobry film. Co do minusów, z pewnością coś by się znalazło, jak na przykład pomysł ze "zwolnionym tempem" przy ostatnim śmiertelnym ciosie kończącym długą walkę, które zawsze było jakieś koślawe i co by dużo nie mówić - lipne, jednak na szczęście jest możliwość wyłączenia tej durnej opcji.
Ogólnie rzecz biorąc produkt polecam, szczególnie osobom, które tęsknią za tym uczuciem, które towarzyszyło nam przy przechodzeniu Gothica, za wypiekami na twarzy i ciekawością co nas jeszcze może zaskoczyć, za tą ciekawością, która nie daje odejść od komputera jak od dobrego filmu czy książki. Jeśli miałbym wystawić konkretną ocenę, myślę, że pomimo kilku błędów na które natknąłem się w grze (jednak na tyle błahych, by nie przeszkodzić mi w jej ukończeniu), oceniłbym ją na 10/10.
Tyle z mojej strony, dzięki, piąteczka ;).
GaroK:
Gra perfekt,jesteś kapitanem pirackiego statku,możesz na własny rozkaz przemieszcza się między wyspami,z nietypową załogą-Indianskim lekarzem co ma nie ten w główce,inkwizytorem,gnomem,druidem to było nie złe.Co z tego że nie ma łuków czy magii,broń palna wynagradza wszystko,otwieranie zamków ciekawsze niż w Gothicu,przyjemna walka z potworami,fajna atmosfera,świątynie ciekawie się zwiedza i okrada przez co potem uaktywniają sie pułapki, i tak wymieniać.
Piranii seria się udała,podczas gdy ich pierwsza marka zostaje właśnie niszczona bezlitośnie.ale obecnie Gothic wyszedł z więzienia i to na szczęście.
Eric:
Ja totalnie się od gry odbiłem już na samym początku i później ciężko mi było się od nowa przekonać do tego, by jednak poświęcić jej trochę czasu. Marna, nazbyt cukierkowa grafika, do tego słaba optymalizacja, która sprawia, że nawet na dobrym sprzęcie gra miewa momenty, gdy zaczyna paskudnie klatkować, nudne postacie (totalnie nie spodobał mi się i główny bohater i jego towarzyszka, strasznie archetypiczni i jednowymiarowi) i monotonne questy. Jedynka wciągnęła mnie od początku, bo dawkowała wszystko z umiarem, a historia serwowana była okruchami - tak by powoli odsłonić rąbka tajemnicy. Wyspa miała świetny klimat, była piękna choć niewielka (niczym Kolonia z Gothica I), ale skrywała wiele sekretów i chciało się ją eksplorować. Tradycyjny dla Piranii podział na frakcje również był bardzo udany - obie były wściekle klimatyczne, oferowały fajne ścieżki rozwoju i pozwalały poznać całą plejadę interesujących postaci. Także fabularnie wyglądało to jak najbardziej poprawnie.
W dwójce nie poczułem nawet ułamku tego, co podobało mi się w pierwszej odsłonie serii. Ciekaw jestem, czy powstanie kontynuacja, ale nie liczyłbym na to.
Chyba jednak zamiast udawania wilka morskiego wolę podziwiać ośnieżone granie Skyrim i rozsiewać ziarno zepsucia i zbrodni swoim Dovakhiinem. :) Piracki klimat Risena 2 wydawał mi się trochę wymuszony i przez to ciężko było go naprawdę poczuć. Ciekawe jak w podobnym układzie odnajdzie się nasze Reality Pump z ich Raven's Cry. Two Worlds jako klon Gothica 3 nigdy mnie nie kupiło, więc nie nastawiam się na zbyt wiele.
Gilbert:
Mnie najbardziej razi system walk - uderzając w przeciwnika szablą, wydaje się jakby w ogóle go nie dotknęła.
Sposób poruszania się postaci - brak płynności, sztywne jakby tnące się ruchy.
PiecykM:
Postaram się dość zwięźle.
ÂŚwietnie zbalansowany Exp do złota. W niemal każdym RPG exp jest o wiele ważniejszy od złota. Tutaj jest świetna równowaga. dorzućmy do tego przyjemny system walki, ciekawą fabułę no i ten "rodzinny" klimat z załogą. Koncepcja gry utrzymana jak należy. Lekkie nawiązanie do poprzedniej części, ale wystarczające.
Nawigacja
Idź do wersji pełnej