Elfka spięła się słysząc przywitanie piratów. Oj nie powinni tak zareagować. Ich spojrzenia też jej się nie podobały. Już pomijając, że Nessa zazwyczaj zamieniała się w słup soli przy wielu okazjach, to wilk morski, skoro nie zaczął mówić coś o pechu, jaki, przynoszą kobiety, uznał zapewne długouchą za kogoś, kim niewątpliwie nie była. Phi, ludzie. Proste ubranie, broń na plecach i warkocz nie pasują chyba do panny lekkich obyczajów alias portowej kurwy bez portu.
No i czemu Severus tak milczy? To on chciał gadać. Tinuviel zerknęła w jego kierunku i posłała mu kuksańca w żebra, by się obudził. Jednak cisza była męcząca, a piraci mogli sobie coś dziwnego pomyśleć o parce, więc Nessa postanowiła zabrać głos:
- Ja jestem Celia Vifon, a mój towarzysz to Ramuel Cortez. Nowi na pokładzie i próbujemy poznać okolicę - uśmiechnęła się, tuszując ukradkowe spojrzenie na ich cel: trunki. - Macie tu jakieś ciekawe rozrywki, czy tylko grog i zbijanie bąków przez tę cholerną mgłę? - zapytała, po czym miała ochotę uderzyć się w czoło. Pomijając sformułowanie "zbijanie bąków" i brzydkie "cholerna", które do niej kompletnie nie pasowały, to jej pytanie mogło zostać bardzo źle zinterpretowane. W każdym razie Nessa liczyła, że może któryś z nich wspomni o piciu na umór z orkiem albo Severus się rozgada i odciągnie ich uwagę. Cóż, zawsze mogło być odwrotnie, ale elfka nie widziała siebie w rozmowie z wilkami morskimi.