Tereny Valfden > Dział Wypraw

Rozkopując groby

<< < (8/9) > >>

Mogul:
Broń wysunęła się z ziemi, okazało się, że to wielka, zardzewiała buława. Wasza intuicja znowu dała o sobie znać, przygotowaliście się na atak i słusznie. Przez sekundę straciliście równowagę przez nierealny dźwięk w waszych uszach. Po odzyskaniu świadomości z jednego grobu pojawiła się ręka, z krypty usłyszeliście po chwili wycie, otworzyła się ona. Poczuliście skręcający w żołądku smród, powolnym krokiem wyszła czórka zombie, w między czasie władca ręki też się pojawił.


//: 5 Zombie. Statystyki już wsadzałem, ale jeśli będzie trzeba jeszcze raz, to jakoś to zrobię. Telefon.
http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Zombie

Patty:
Cofnęłam się dwa kroki w tył, dobywając miecza. Smród, jaki otaczał zombie, był niemal nie do wytrzymania. Niemal, zabiłam już dostatecznie wiele tego plugastwa, by choć częściowo uodpornić się na otaczający je zapaszek. Skupiłam się i przemieściłam za wychodzące z krypty zombie, składając się do uderzenia. Stwór niespodziewanie jednak, szybko jak na nieumarłego postąpił krok do przodu, klinga przejechała jedynie po plecach stwora, nie czyniąc mu szkody. Zaklęłam i odskoczyłam w tył, generując nieco mocy magicznej. Wzniosłam lewą rękę, szepcąc jednocześnie - OIIIG - nad palcami pojawiła się ognista strzała, którą posłałam na ożywieńca. Płomienie rozpełzły się po ciele bestii, a sama ruszyłam na kolejne zombie. Uniknęłam uderzenia szybkim półpiruetem i uderzyłam szerokim, mocnym dexterem w kark stwora. Cios był skuteczny, kompozyt z łatwością zrąbał łeb potwora i przy okazji pozbawiając zombie życia. Obróciłam się, wznosząc miecz, ociekający krwią sztych miecza celował teraz w niebo. Dopiero co podpalony zmartwychwstaniec atakował, wznosząc zgniłe ręce i charcząc coś niezrozumiałego. Uskoczyłam w bok, uderzając wściekle po wyciągniętych ramionach. Ostra jak brzytwa klinga odrąbała dłoń potwora, co nieszczególnie go ruszyło. Przemieściłam się za jego plecy, uderzając straszliwym sinistrem, zrąbana głowa potoczyła się po jednej z alejek cmentarza.

2/5 zombie

Julian:
Gdy zauważyłem zombie umysł i ciało zareagowały automatycznie. Niczym sprawnie działający mechanizm. Nogi cofnęły się do tyłu, a w rękach natychmiastowo pojawiła się broń. Ciało ustawiło się w postawę bojową. Zombie, który nacierał na mnie był w zamierzchłej przeszłości stajennym, ponieważ z kości wystawały kawałki słomy. Wyglądało to okropnie. Postanowiłem zostawić tarczę, która by tylko krępowała moje ruchy podczas walk w ciasnych uliczkach cmentarza. Gdy stwór do mnie się zbliżał wydał z siebie potężny jęk, który jednak nie zrobił na mnie większego wrażenia. Zaatakowałem pierwszy. Dokładnym ruchem odciąłem przeciwnikowi prawie ramie. To, w którym trzymał miecz. Z powodu siły ciosu zombie cofnęło się o parę metrów. Stwór zacharczał straszliwe. Zaszarżował na mnie z całą siłą. Co on robi? W tym tragikomicznym biegu umarlak co chwilę wychylał głowę do przodu. Ten skurwiel chce mnie ugryźć! Wiedziałem co zrobię, ale to było bardzo ryzykowne. Chwyciłem rękojeść miecza i z całej siły rzuciłem w zombie, który był tylko parę metrów ode mnie. Trafiłem w sam środek szyi. Stwór padł na ziemię, a ja szybkim ruchem wyciągnąłem miecz z truchła.

3/5 zombie

//// Przepraszam, że tak długo nie odpisywałem.

Isentor:

--- Cytat: Julian w 22 Kwiecień 2012, 14:49:09 ---Wiedziałem co zrobię, ale to było bardzo ryzykowne. Chwyciłem rękojeść miecza i z całej siły rzuciłem w zombie, który był tylko parę metrów ode mnie. Trafiłem w sam środek szyi.

--- Koniec cytatu ---
//Zombie przystał na moment. Pokracznie wyciągnął miecz z szyi i dzierżąc go w lewej dłoni ruszył na Ciebie szarżą.

2/5 Zombie

Julian:
Mam zdrowo przejebane... Myślałem sobie w czasie, gdy moje nogi automatycznie zaczęły uciekać jak najdalej od stwora.
Tarcza, tarcza, gdzie jest moja tarcza!? Rozglądałem się wszędzie, gdy zauważyłem ją opartą o jeden z nagrobków. Tam jest! Podbiegłem doń i natychmiast ją wziąłem w ręce. Zacząłem się rozglądać. Zombie było tylko parę metrów ode mnie. Szybki jest. Musiałem się broń i wykorzystać jakąś sytuacje. Zombie zaatakowało mnie. Sparowałem cios tarczą. Zombie zaatakowało ponownie. Wysunąłem tarczę lekko pod kątem i miecz ześlizgnął się po powierzchni tarczy. Zombie wydało z siebie potworny jęk. Jednocześnie przyuważyłem, że zbliżam się do wielkiego nagrobka. Ten sukinsyn tego nie przeskoczy, a wtedy go zabije. Zacząłem się cofać. Zombie natychmiast ruszyło za mną. Szybkim krokiem przeskoczyłem nagrobek. Mój przeciwnik nacierał na mnie i nie zauważył go. Upadł na nagrobek nie potrafiąc się podnieść, a moja broń tylko mu zawadzała. Adrenalina szalała w moim ciele. Moją tarczą przycisnąłęm zombie do nagrobka, a drugą ręką podniosłem leżący nie opodal kamień i rozwaliłem nim głowę potworą. Pięć razy.
To była najbardziej odważna czynność w moim życiu.

3/5 zombie

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej