Królestwo Valfden > Efehidon
Ulica Dragosaniego pogromcy Kagana
Dragosani:
- Może Assort by coś wiedział. Albo coś może by się znalazło w antykwariacie na rynku. Coś tam otworzyli podobno - odparł Drago. - Ale też pozostaje pytanie, czy ma to jakikolwiek związek.
Mogul:
To coś mogło być moim wybawieniem, co też jest przekleństwem. Chodzi do antykwariatu, przewertujemy księgi.
Dragosani:
- NA rynek to będzie tędy - odparł wampir i poszedł w stronę rynku.
Ragthar:
Ork wrócił na miejsce gdzie znalazł kamień. Przyglądał się okolicy i niebu. Jeszcze raz zastanowił się nad wszystkim co usłyszał i wiedział. Faktem było, że nie wiele wiedział.
-Gdzie i u kogo szukać wiedzy? - spytał praktycznie sam siebie.
Canis:
Nigdy nie lubił tej ulicy... ale nie mając wyjścia musiał szukać wszędzie znaków i symboli. Jestem wiedzą, jestem potęgą, jestem Valfden. Swoimi dokonaniami ocaliłem to przeklęte państwo, choć moje własne przekleństwo zmusza mnie do pozostawania w cieniu... Moje własne przekleństwo zmusza mnie do pozostawania w cieniu. Powtarzał jaszczur w myślach.
Jaszczur przemierzając ulicę szukał wynaturzeń, dzieł niecodziennych na przestrzeni znanej sobie ulicy. Nazwanej imieniem wampira jakże zmuszonego by być w cieniu. Szukał znaków i symboli, luk w miejscach i przykuwających uwagi elementów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej