Tereny Valfden > Dział Wypraw
Okno życia
Nessa:
- Jak to w bezpiecznym? - zignorował twoje pytanie i prośbę. Miecz nadal trzymał niebezpiecznie blisko twej szyi. - To zło wcielone! Należało się go pozbyć! Pozbyć! Ten dzieciak przynosi jedynie śmierć! - tak, mężczyzna zdecydowanie zdawał się być niespełna rozumu. Popatrzył na ciebie niezadowolony, a po chwili opuścił odrobinę miecz. W domku nie było najjaśniej, ale zdawało ci się, że na jego policzkach dostrzegłeś łzy. A może to pot?
Anette Du'Monteau:
-Opowiedz mi co się stało? Co cię skłania do tego, że uważasz iż on przynosi nieszczęście?
Nessa:
- Już trzy osoby zabił. Gnojek. Najbliższe mi. Najbliższe - powtórzył. Odsunął się od ciebie, schował miecz i upadł na kolana. Twarz schował w dłoniach. - Moją żonę, matkę i siostrę - dalej mówił niezrozumiale. - To pechowe dziecko jest. Ja... Ja myślałem, że taki skrytobójca jak ty się go pozbędzie, bo to zbędny balast. Cokolwiek. Bo ja nie potrafiłem. W końcu to syn - dodał cicho i podniósł głowę. Teraz miałeś pewność, że na jego policzkach są łzy. ÂŁzom towarzyszyło wściekłe spojrzenie. - Ale nie! Nie dało się! - wstał szybko z kolan i dobył miecza. Teraz miałeś pewność, że zwyczajnie oszalał. Ruszył w twoim kierunku z obnażoną bronią.
Anette Du'Monteau:
Klinga Zeyfara momentalnie wysunęła się z dobrze naoliwionego futerału. Sprawnym ruchem mauren uderzył na przeciwnika pozwalając mieczom walczyć o miejsce w powietrzu. Siła uderzenia na tyle zaskoczyła przeciwnika, że zabójca zdążył już wystrzelić dłonią w kierunku oszalałego mężczyzny. Zaciśnięta pięść otworzyła się w momencie zbliżenia do twarzy. W tym samym czasie drobny ruch wysunął ukryte ostrze. Dłoń zacisnęła się na twarzy pozwalając broni wbić głownię głęboko w gardło. Ucisk na klindze zelżał, a potem kompletnie zniknął. Mężczyzna osunął się na ziemię wraz z stopniowym wyciąganiem ukrytego ostrza.
Potężny atak
Nessa:
Człowiek zmarł. Z jego kieszeni wypadł mieszek i kawałek papieru, który najpewniej był listem Brajana do brata. Dowiedziałeś się z niego, że żona mężczyzny zmarła przy porodzie, a matka i siostra podczas napadu jakiegoś rzezimieszka, z którego cało wyszedł tylko ochroniony przez kobiety malec. To wszystko wpędziło go w szaleństwo, które podsunęło mu tak głupi plan, jakim było podrzucenie ci dziecka. Po zabraniu pieniędzy, wróciłeś do kaplicy, gdzie dyplomatycznie i mocno ogólnikowo poinformowałeś kapłankę o śmierci rodziców malca, a następnie udałeś się do siedziby.
Zadanie wykonane!
Nagroda: 30 (zaliczka) + 60 (mieszek Brajana) = 90 sztuk złota
Podsumowanie:
Mauren zostaje wynajęty przez dziwnego człowieka. Po dalsze wskazówki udaje się do swego domu, gdzie pod drzwiami znajduje dziecko. Następnie szuka jakichkolwiek poszlak dotyczących swojego zleceniodawcy. W karczmie po rozmowie z pijaczkami i przegraniu siłowania na rękę dowiaduje się, gdzie powinien szukać niejakiego Brajana. Malucha oddaje pod opiekę kapłance Zewoli. Na targu zdobywa informacje o jego miejscu zamieszkania. Okazuje się, że mężczyzna po stracie bliskich mu osób oszalał. Rzuca się na skrytobójcę z mieczem, co skutkuje śmiercią szaleńca.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej