Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kurier
Gordian Morii:
Nazwa wyprawy: Kurier
Wymagania: logiczne myślenie
Liczba uczestników: 1
Nagroda: brak
MG: Aragorn
- W takim razie dziękuję. Bardzo chętnie skorzystam z oferty i wypożyczę twą karocę Baronie. - odpowiedziałem naprawdę wdzięczny z faktu, że ominie mnie długa i męcząca podróż w siodle. Mimo, że jazda konna była moją pasją i od dziecka poruszanie się na grzbiecie wierzchowca było tym co uwielbiałem robić doskonale zdawałem sobie sprawę z tego co oznacza konieczność kilkudniowej jazdy. Przecież każdy wie, że portal do innego wymiaru znajduję się bardzo daleko od miasta, praktycznie u podnóża gór, których szczyty można było ujrzeć z baszty w mroźne dni gdy powietrze było stojące i czyste niczym górski kryształ.
- A i jeszcze jedno. - przypomniałem sobie gdy miałem odejść za Janem - Jeśli byłaby możliwość by jakaś straż ruszyła ze mną to byłbym niezmiernie wdzięczny. Sam jestem raczej słaby w walce, a nie chciałbym narażać bezpieczeństwa cennego pakunku.
Statystyki ekwipunku
Broń 1
brak
Broń 2
brak
Broń 3
brak
Broń 4
brak
Odzienie
Nazwa odzienia: Strój szlachecki
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: strój
Wytrzymałość: 6
Opis: Ten doskonałej jakości strój został uszyty ze stu kawałków jedwabnego płótna, tak cenionego przez całą valfdeńską arystokrację. ÂŚnieżnobiała koszula z bufiastymi rękawami i żabotem, oraz haftowany złotymi nićmi kaftan nadają noszącemu szyk i elegancję. Natomiast dopasowane spodnie ukryte w cholewach wysokich, skórzanych butów zdradzają również praktyczne zastosowanie tego stroju przy jeździe w siodle. Całość utrzymana została w dosyć jasnych odcieniach bieli i beżu, a złote i czerwone dodatki poprzez swoisty kontrast z całą resztą dodatkowo upiększają wygląd stroju.
Wymaiagan: Używanie zbrój miękkich
Pas
Sakiewka - 100 sztuk złota
Statystyki postaci
Specjalizacje
- Walka bronią sieczną [50%]
- Używanie zbrój miękkich
Umiejętności nabywane
- Perswazja
- Akrobatyka
Umiejętności rasowe
- Potencjał magiczny
- Potencjał chemiczny
- Ciało z gliny
- Ulubieniec bogów
- Bystry umysł
Hagmar:
To oczywiste że przydziele Ci ochronę. Yarpen! Od strony stajni przyszedł krasnolud.
Tak Wasza ÂŁuskowatość?
Weź chłopaków i zapewnijcie eskortę temu panu. Tu wskazał na Giuseppe, Jan zaś wręczył mu paczkę i sygnet.
Sir tak sir! Yarpen aep Thor do usług. Przedstawił się brodacz.
Gordian Morii:
-Witam panie krasnoludzie. - odpowiedziałem praktycznie natychmiast i wyciągnąłem dłoń w kierunku krasnoluda, który pochwycił ją i energicznie zatrząsł. Widać było, że to wojownik, chwyt miał mocny i pewny, a skórę chropowatą jak pumeks.
- Niezwykle się cieszę, że będzie nam dane razem ruszyć w podróż. Rozumiem, że pan dowodzi, a więc zapraszam do karocy. Będzie wygodniej i milej, wszak ile można patrzeć się w niebo.
Odbierając od Jana paczkę podszedłem do karocy i ulokowałem ją w skrzyni, która sprytnie zamontowana pod siedziskiem gwarantowała, że pakunek nie będzie się przemieszczał podczas jazdy po wyboistych traktach Valfden. Bo trzeba było przyznać, że nie wszędzie drogi były tak idealne jakby się tego chciało, a po roztopach, które przyszły wraz z Veris niektóre szlaki były całkowicie nieprzejezdne.
- Jeśli wszyscy są gotowi, to myślę, że możemy wyruszać. - powiedziałem zakładając sygnet na palec, co było dziwnym uczuciem gdyż w całym swoim życiu nie nosiłem żadnej biżuterii.
Hagmar:
Kransolud wskoczył na kozła, sześciu odzianych w kolczugi elfów wskoczyło na konie. Parami zajęli pozycje z przodu i z tyłu, a pozostali dwaj po bokach. Gdy konwój się ustawił brodacz dał znak do wyjazdu w kierunku Atusel.
Gordian Morii:
-Ho ho ho. - skomentowałem widząc zbrojny poczet jeźdźców. -Czuję się przynajmniej jak jakiś państwowy dostojnik. - dodałem w myślach by przypadkiem nikt tego nie usłyszał. Krasnolud mimo zaproszeń decydował się na jazdę w koźle, a więc całą podróż przyjdzie spędzić samotnie. No cóż. W takich sytuacjach przydatne było kilka rzeczy. Po pierwsze wygodne siedzisko, które zapewniała kareta Aragorna, po drugie dobra lektura, z którą nigdy się nie rozstawałem i odrobina światła, które z racji zapadania zmroku niknęło w oka mgnieniu.
Przeczytałem niecałą stronę gdy w mojej głowie znów pojawiły się te uciążliwe myśli. Nie było sensu dalej czytać. Po co? Skoro i tak nic by z tego nie wynikło, nie potrafiłbym się skupić na czytanym tekście.
-Ehh... - westchnąłem tylko i odsuwając zasłonkę okna zacząłem tępo wpatrywać się w ciemniejące niebo, a w głowie myśli szalały jak opętane. Bardzo szybko więc zasnąłem rozłożony na całym siedzisku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej