Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ku bogactwu

(1/6) > >>

Eric:
Ku bogactwu
Nazwa wyprawy: Ku bogactwu.
GM: Aragorn
Ilość wykonujących: 1
Wymagania: Dowolna broń 50%
Nagroda: fanty.

Jakim wspaniałym uczuciem jest pozbycie się narastającej nostalgii. Tej niewytłumaczalnej tęsknoty zgryzającej każdą komórkę ciała. To niczym ulga po opróżnieniu wypełnionego po brzegi pęcherza. Coś na ten wzór odczuwał właśnie Diomedes. Powrót do ÂŁowców stał się dla niego swoistą reinkarnacją. Postanowił więc czym prędzej na coś się przydać. Zdarł z tablicy zadań kwitek papieru i podszedł do odźwiernego. Ukazał mu karteczkę i zapytał:
- Co to za zadanie?



Portret:


Ekwipunek:






Broń 1:
Nazwa broni: Klinga ÂŁowcy
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 22
Wytrzymałość: 14
Opis: Wykuty z 55 sztabek stali o zasięgu 0,9 metra. Obosieczne ostrze wykuto ze stali najwyższej jakości.
Wymagania: Walka bronią sieczną [75%]

Broń 2:
Nazwa broni: Klinga ÂŁowcy
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 22
Wytrzymałość: 14
Opis: Wykuty z 55 sztabek stali o zasięgu 0,9 metra. Obosieczne ostrze wykuto ze stali najwyższej jakości.
Wymagania: Walka bronią sieczną [75%]


Broń 3:
Nazwa broni: Różdżka gromu
Rodzaj: różdżka
Zasięg: 50 metrów
Zaklęcie: Piorun kulisty
Opis: Wykonana z 50 kawałków drewna.
Wymagania: Używanie różdżek



Broń 4:
Nazwa: Szpon zagłady
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 22
Wytrzymałość: 14
Opis: Wykonane z 20 sztuk stali ostrze o długości 10cm.
W rękawie znajduję się specjalny mechanizm, który mieści się na ramieniu.
Na małym palcu zamontowany jest pierścien, który pociągnięty wysuwa ostrze.
Wymagania: Broń sieczna [50%], członek SÂŁ

Odzienie:
Nazwa odzienia: Pancerz Samotnego ÂŁowcy
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: zbroja z utwardzonej skóry
Wytrzymałość: 8
Opis: Uszyta z 100 kawałków skóry kreshara.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich



Pas:


Statystyki postaci:


Specjalizacje:

* Walka bronią sieczną III [100%]
* Walka bronią dystansową I [50%]
* Walka bronią obuchową I [50%]
* Używanie zbrój miękkich
* Używanie różdżek
Umiejętności nabywane:

* Kamuflaż
* Cichy zabójca
* Akrobatyka
* Perswazja
* ÂŻelazny żołądek
* Koncentracja
* Telekineza
Umiejętności rasowe:

* Potencjał magiczny
* Potencjał chemiczny
* Ciało z gliny
* Ulubieniec bogów
* Bystry umysł
Magia:

Hagmar:
Kupiec z Ekkerund Ihgar aep Riak ibn Wulg prosi o pomoc.

Eric:
- No to widzę, że kawałek drogi mnie czeka - uśmiechnął się. - Zbieram się zatem - pożegnał odźwiernego i wypadł biegiem z sali, kierując się na dziedziniec. Związane w koński ogon włosy podskakiwały w rytm truchtu. Pierwszy raz od dawna miał na sobie porządny pancerz, który zapewniał mu odpowiednią swobodę ruchów, dobrą ochronę, ano i walory wizualne nie były drugorzędne. Utwardzona skóra przebijana licznymi ćwiekami i przewiązywana mocnymi rzemieniami prezentowała się naprawdę gustownie. Szczególnie, kiedy tkwił pod nią przystojny mężczyzna o zdrowej posturze. Dumny ze swojego wyglądu (szaty zaczynały sprawiać, że czuł się mniej męsko i niemal non stop chodził poirytowany) wpadł do stajni. Rozejrzał się za swoim ulubionym rumakiem, na którym niemalże zawsze wybierał się w dalsze podróże, kiedy jeszcze należał do Kruków. I był tam ten wspaniały wierzchowiec. Koń o kruczoczarnej sierści, obdarzony wspaniałą, elegancką i majestatyczną grzywą. Diomedes uśmiechnął się do niego i pogłaskał go po pysku.
Koń zarżał wesoło wyczuwając obecność starego przyjaciela.
- Znowu wyruszymy razem. Jak to było kiedyś - powiedział, obdarzając rumaka sympatycznym spojrzeniem. Wyprowadził go na zewnątrz i osiodłał. Chwilę wpatrywał się w wierzchowca, który w pełnym rynsztunku prezentował się jeszcze godniej, po czym wskoczył na niego i wyjechał przez bramy posiadłości ÂŁowców. Skierował się oczywiście na trakt prowadzący do krasnoludzkiego Ekkerund.

Hagmar:
Patatajałeś tak sobie aż dopatatajałeś do karczmy.

Eric:
Diomedes był zdziwiony, że podróż odbywała się jak do tej pory bez najmniejszych przeszkód. Zwykle nie miał aż takiego szczęścia. Pamiętał, jak raz pod osłoną nocy musiał przeprawić się lasem razem z Darlenitem. Napadł ich cieniostwór, rozszarpał jednego z koni i choć uporali się z nim bez uszczerbku na zdrowiu, resztę podróży musieli przebyć w bardzo niewygodny sposób; dwoje na jednym wierzchowcu. Diomedes raczej nie wspominał tego mile. Teraz jednak miał sposobność, by zaprzestać gniewać się na swój los. Zatrzymał się przed budynkiem okolicznej karczmy. Postanowił zrobić sobie krótką przerwę w podróży. Zeskoczył ze swojego rumaka i zaprowadził go do okolicznej stajni. Zostawił go w jednym z boksów, a sam wszedł do budynku tawerny i usiadł przy jednym ze stolików. Skinął na karczmarza i poprosił o szklankę wody. Zamówienie po chwili zostało dostarczone i Diomedes mógł ugasić swoje pragnienie i nieco załagodzić ciągle ciążącego na nim kaca. Strasznie go kusiło kupić sobie piwo, ale stwierdził, że nie będzie pogarszał sprawy, a na dodatek nie chce na razie obciążać swego portfela. Posiedział jeszcze chwilę, obserwując sielski, choć nieco rozpustny obraz zabawy w karczmie. Nagle wstał i wyszedł na zewnątrz. Krótki postój był czysto wypoczynkowy. Diomedes nie miał zamiaru nocować wewnątrz lokalu, nie obawiał się podróży po zmroku. Szybko więc wrócił po swego konia, wskoczył na niego zręcznie i gładząc czule jego grzywę, pospieszył go do cwału ponownie na trakt.


Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej