- Anv? - mruknął do siebie Zeleris i nagle zrozumiał, co może być prawdziwym źródłem furii Aragorna. - O kurwa... - warknął. Wiedział, że Diomedes długo nie wytrzyma. A jak wcześniej zauważył, nie chciał tracić ucznia. Więc zaczął działać. - Wybacz, Diom. - powiedział, wiedząc, że młodzieniec i tak go nie usłyszy. Wyciągając kostur, pobrał moc magiczną i wykorzystał ją w jej czystej postaci, nie zmodyfikowanej zaklęciem. Użył psioniki. Dość brutalnie, może nawet zbyt brutalnie, odepchnął siłą umysłu swojego ucznia, tak aby wyrzucić go poza zasięg ostrza Aragorna. Przynajmniej na kilka uderzeń serca. Następnie wskoczył przez Dracona, wiedząc że to szaleństwo. I zaczął parować jego wściekłe uderzenia. Był mistrzem walki kosturem poza tym nie należał do osób słabych fizycznie, więc jako takie szanse powinien mieć. Wyczekał na odpowiedni moment i znów uderzył psionką, tym razem w Aragorna. A konkretniej jego miecz, chcąc wytrącić mu go. Miał nadzieję, że Anv już pędzi pomocą.