Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Misja w cholerę trudna z której Adaś i Araguś wrócą w szwach, ew. w worku
Hagmar:
Wyjechaliśmy z miasta. Przed nami dobre kilka dni drogi.
Adaś:
Gdyby ktoś obserwował ciemne lasy hrabstwa Verran, to by ujrzał dwóch dziwnych jeźdźców. Była to dziwna para człowiek i dziwna czarna jaszczurka. Zwykły chłop by powiedział że to mały smok, inny że monstrum których na wyspie jest nie mało. Ale człowiek uczony wiedziałby że to Czarny Dracon.
Owi jeźdźcy pędzili kłusem przez lasy, widać było że ich konie były bardzo dobrze wyszkolone gdyż te piękne zwierzęta bez trudu i narażenia jeźdźców pędza wśród gęstwiny Verańskich lasów. ÂŁowcy nie robili sobie zbyt długi przerw wystarczały im tylko przerwy na napojenie zdyszanych koni. Jeźdźcy pędzili godzinami, aż w końcu nadszedł czas na zasłużony odpoczynek. Ta dziwna para zatrzymała się na nie wielkiej polance w środku lasu, rozkulbaczyli konie, rozpalili ognisko, położyli i przykryli się derkami aby spokojnie odpocząć.
Hagmar:
Aragorn w pewnym momencie poszedł za potrzebą, gdy skończył jego wyczulone zmysły wychwyciły odgłos łamanej gałązki. Mimo nocy widział doskonale, z lasu obserwowała ich grupka ludzi.
Adamus! Mamy gości. Moira! Pokaż się dziwko. Zza drzew wyszła kobieta, jej nadgryziony przez czas pancerz zdobił wyblakły symbol przedstawiający głowę jelenia. Była to do niedawna banda najemników z Atusel, ale z jakiegoś powodu zmyli się z miasta.
Czego chcesz gnoju, to mój...
E e e. - dracon pogroził palcem. - To dzikie tereny, mimo iż mają nazwę to są niczyje. Masz coś mojego. W tym momencie dracon i Moira wyjęli miecze, ewentualny pojedynek wygrałby Aragorn ze swoim mithrilowym cudeńkiem. Nie radzę, jest was tylko siedmioro.
Róg jest mój, uczciwie go...
Ukradłaś suko. To bym wybaczył, ale porwanie dziecka? Nie obchodzi mnie że to się dobrze skończyło i było z rok temu. Powinniśmy was wytłuc w Atusel. Psujecie dobre imie profesji najemnika. Reperio in armis pax deorum. Słowa w obcym języku zdezorientowały najemniczkę, to dało ÂŁowcy czas na wyprowadzenie ciosu, cięcie jakie wyprowadził trafiło płytko Moirę w udo, żyła tylko dlatego że w porę zrobiła unik, teraz klęczała na zdrowej nodze, nie dała rady sparować kolejnego, tym razem silniejszego ciosu idącego od góry, siła uderzenia sprawiła że miecz kobiety pękł. Wyrzuciła bezużyteczny złom, chciała uciec czołgając się po ziemi, Dracon spokojnie do niej podszedł kopnięciem obrócił na plecy i chwytając miecz ostrzem do dołu przebił jej serce. Z lasu wybiegło 6 jej kompanów.
6x Najemnik
Uzbrojony w:
1.
Nazwa: Ostrze
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 22
Wytrzymałość: 14
Opis: Wykuty z 55 sztabek stali o zasięgu 0,9 metra. Obosieczne ostrze wykuto ze stali najwyższej jakości.
Wymagania: Walka bronią sieczną [75%]
Odziany w
Nazwa odzienia: Pancerz myśliwego
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: zbroja z utwardzonej skóry
Wytrzymałość: 8
Opis: Uszyta z 100 kawałków skóry kreshara.
Wymagania:Używanie zbrój miękkich
Specjalizacje:
Walka bronią sieczną 100%
Umiejętności nabywane:
Używanie zbrój miękkich
Adaś:
Gdy tylko usłyszałem słowa Aragorna powoli dźwignąłem się z ziemi równocześnie dobywając łuku. Gdy już stałem na nogach powoli nałożyłem strzałę na cięciwę łuku. W tym momencie z lasu wyszła kobieta. Trochę mnie to zdezorientowało, ale jak tylko usłyszałem ton szefa zrozumiałem że dojdzie najprawdopodobniej do walki. W ciągu ułamku sekundy kobieta leżała już martwa na ziemi, i z lasu wybiegali jej towarzysze. Gdy tylko pierwszy wyskoczył za krzaków w momencie dostał strzałę w łydkę. Wściekłem się bo celowałem w serce, ale nie było tego złego co by an dobre nie wyszło w końcu był "wyeliminowany". Nim zdążyłem schować łuk i wyciągnąć miecz zaatakowało mnie kolejnych dwóch z prawej i lewej strony. Gdy byli kawałek ode mnie zrobiłem salto w tył, obaj bandyci nie zdążyli wyhamować i zderzyli się głowami. Jeden upadł zdezorientowany na ziemie a drugi po chwili zamroczenia rzucił się na mnie. Atakował z góry, jego cios z dziecinną łatwością wyminąłem i rozciąłem zbroje na plecach. Kolejna sekunda i miecz znalazł się w jego ciele przebijając lewe płuco i serce. Teraz akurat wstał drugi, rzucił się na mnie ale nic mu to nie dało bo sparowałem jego cios i odbiłem broń i jego skromną osobę. W tym momencie przyskoczyłem kawałek, udałem przewrócenie. Nie musiałem długo czekać na atak. W tym momencie wykonałem atak z ziemi, co spowodowało szerokie rozcięcie na brzuchu przeciwnika. O dziwo trzymał się on jeszcze na nogach, ale pchnięcia prosto w serce nie dał rady już uniknąć. Także w tym momencie raniony na początku żołnierz wstał i zaczął uciekać kuśtykając. Miecz przełożyłem do lewej ręki i rzuciłem sztyletem który wbił się pod jego prawą łopatkę.
3/6
//: Isiusiuniu wiedz tak na przyszłość że umiem akrobatykę i pisałem to mając na drugiej karcie otwartą wiki z ciosami jakie mogę użyć :P
Hagmar:
Aragorn zostawił katanę w ciele Moiry, nie było czasu na szarpanie się. Dobył sztylet w lewą rękę i rzucił w nadbiegającego najemnika trafiając go w mostek. Szybko dobył różdżki. IGOI, IGOI! Dracon celował w głowę i pierś kolejnego najemnika, ten zdążyłby zrobić unik gdyby nie to że... kule ognia podążyły za nim dzięki telekinezie Aragorna. Trafiły go w twarz uśmiercając niemal od razu. Trzeci postanowił zwiać. IGOI, IGOI, IGOI! Trzy ogniste kule trafiły najemnika w plecy, jego skórzany pancerz zajął się ogniem a człowiek skonał w męczarniach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej