Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wypaczona nadzieja

<< < (8/9) > >>

Patty:
- Idziemy dalej - uśmiechnęłam się lekko, wsuwając miecz z powrotem do pochwy. Zareagowałam odruchowo, gdy wiewiórki zaatakowały, klinga sama znalazła się w mojej dłoni. Może i było to nieco lekkomyślne, nie trzymać broni w pogotowiu, ale znałam swoje reakcje, gdy tego potrzebowałam, ostrze tylko wyło w powietrzu.
Nie czekając na reakcję towarzyszy, ruszyłam dalej.

Julian:
Wędrowaliśmy przez wiele godzin. Teoretycznie w każdej chwili moglibyśmy wyjść z tej świątyni. Jednak cały czas towarzyszyły nam pewne odgłosy. Nie raz gubiliśmy się w podziemnych korytarzach. Cały czas byliśmy mokrzy. Woda na podłodze, woda na ścianach, na suficie. Byliśmy głodny i zmarznięci. Z czasem odgłosy zaczęły być bardziej słyszalne. Zaczęliśmy także odczuwać zapach ziół. Wkroczyliśmy do wielkiego pomieszczenia, gdzie straż trzymały:
3x Mumia

To ostatnia walka w tej wyprawie. Przyłóżmy się zatem do tego. Nie muszę tego wam mówić, ale przeczytajcie cechy potwora.

Patty:
Cofnęłam się dwa kroki, wciągając odruchowo w nozdrza intensywny, ziołowy zapach. Nie można było powiedzieć, że było to nieprzyjemne, ale strasznie wierciło w nosie, zdecydowanie bardziej wolałam tabakę. Uniosłam dłoń i wygenerowałam nieco energii magicznej - OIIIG - wyszeptałam, czując dziwaczne uczucie, rodzące się gdzieś w zakamarkach jaźni. Ognista strzała pomknęła w kierunku mumii, kierowana telekinezą. Płomienie rozpełzły się po wysuszonych bandażach, niemal momentalnie je podpalając. Niby zwykła, prosta, ognista strzała, a jakie efekty daje. Sama zaś zwalczyłam w tym czasie to dziwaczne uczucie, przeszkadzające w walce. Ze zdziwieniem rozpoznałam w nim strach. Po prostu bałam się tych istot. Próbując je zignorować, dobyłam miecza i skoczyłam na płonącą mumię, biorąc szeroki zamach. Najprostszym sposobem, by poradzić sobie ze strachem, to wyeliminować jego źródło. Tak mi się przynajmniej wydawało. Klinga przejechała po korpusie potwora, nie czyniąc mu trwałych szkód, ten zaś, ignorując pełgające po nim płomienie zaatakował. Na szczęście był dość powolny, z łatwością uniknęłam ataku i wykorzystując impet, zadałam kolejne cięcie, mocno, znad głowy. Odrąbany czerep mumii uderzył o posadzkę, wydając cichy chlupot.

1/3

Axel Ontero:
Stanąłem w bezruchu gdyż poczułem jakiś dziwny zapach. Był to zapach ziół, który pochodził od stojącej niedaleko mnie mumii. Wyciągnąłem łuk i wycelowałem w zabandażowaną głowę potwora. Podświadomość  mi podpowiadała, że nie przyniesie to żadnych efektów. Posłuchałem mojego wewnętrznego głosu, schowałem łuk i dobyłem miecza. Mumia powoli się do mnie zbliżała coraz bardziej odczuwałem zapach ziół. Odczuwałem również strach przed nią. Pierwszy raz widzę tego potwora nie znałem go. Muszę z tym walczyć. Wziąłem się w garść i ruszyłem na przeciw mumii. Miecz zwisał wzdłuż mego ciała, lecz nie na długo. Użyłem go by rozciąć korpus przeciwnika. Porażka! Efekty nie były zbyt obiecujące. Mumia zaatakowała swymi potężnymi rękami jednak za szybka to nie była, z łatwością wykonałem unik. Mumia odwróciła się i ruszyła w moją stronę wydając głośny jęk. Czekałem na nią trzymając miecz oburącz by mój ostateczny atak był mocniejszy. Przeciwnik był już blisko mnie, zamachnąłem się i uderzyłem wprost w jej głowę, która oddzieliła się od reszty ciała i spadła na ziemie. Walka była skończona.

2/3 Mumia

Julian:
Cóż za interesujący zapach ziół. Nagle usłyszałem straszny odgłos, a za rogu wyszła najprawdziwsza mumia. Natychmiast przystąpiłem do ataku. Wyciągnąłem broń z pochwy i  zamachnąłem się. Broń trafiła w zabandażowane ramie potwora. Jednak to nie zrobiło na nim większego wrażenia. Zawył jedynie donośniej niż zwykle. Próbowała zaatakować mnie swoimi obandażowanymi dłońmi, jednak zrobiłem unik.  Co tu zrobić!? Nie mam magii, ale mam pochodnie! One są wrażliwe na ogień. Mumia była coraz bliżej mnie. Chwyciłem pochodnie i zacząłem atakować nią mumię, jednocześnie trzymając miecz w pogotowiu. Mam pomysł! Potężnie zamachnąłem się mieczem. Atak spowodował dziurę w korpusie potwora. Natychmiast wsadziłem w to miejsce pochodnie. Na skutek czego on spłonął.
3/3 Mumia.
Julian przeszukiwał sarkofagi mumii i znalazł ciekawy dokument, który trafi do Biblioteki Bractwa:

„Kroniki obrony wioski Laurent
Zapiski z dnia 25 III 26221 roku.
 Znów zaatakowano naszą wioskę. Siłami chłopów zgrupowanych w milicji obywatelskiej odparliśmy atak. Straciliśmy jednak jeden budynek gospodarczy, który został podpalony przez łuczników. Chłop o imieniu Russel został nagrodzony 100 sztuk złota. Jego doświadczenie w operacjach obronno – zaczepnych jest nieocenione. Dodatkowo obronił rannego towarzysza. Mam nadzieje, że wytrwamy…
Podpisano
Sołtys Dennis Bach”

Czym prędzej wyszliśmy z świątyni. Chłopi, którzy pilnowali posterunku byli lekko zdziwieni tym, że przeżyliśmy. Nie zwróciliśmy na nich większej uwagi. Ominęliśmy wioskę i skierowaliśmy się natychmiast w kierunku siedzimy Bractwa. Następnego dnia przyszedł do nas posłaniec z z listem i nagrodą  od sołtysa wioski. List brzmiał:
- Szanowni zakonnicy. W imieniu mieszkańców mojej wioski chciałbym podziękować za wyczyszczenie świątyni. Myśliwi ponownie ruszają w tamte rejony, a nasze dochody wzrosły. Dlatego przekazuje wam 360 sztuk złota do podziału.
PS: Właściciel karczmy, w której spaliście przysyła wam pozdrowienia.
Z poważaniem
Sołtys wioski Lumi.
WYPRAWA ZAKOÑCZONA
Nagrody:
Tzaro: 120 SZ
Patty: 120 SZ
+ 6 litrów krwi
Julian: 120 SZ
+ Kroniki obrony wioski Laurent.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej