Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cena nie gra roli

<< < (8/9) > >>

Koza123:
Wściekłośc dodała Konradowi siły. Teraz czuł się o wiele potężniejszy. Jednakże nawet największa dawka adrenaliny ma nieiwelką moc wobec rusznicy. Artin dobył miecza. W tym właśnie momencie padł pierwszy strzał. Krasnolud strzelał prawie na oślep. ÂŁowca zrobił kilka szybkich uników co uchroniło go przed niechybną śmiercią. Biegał teraz po karczmie wywracając stoły i demolując wszystko na swej drodze. Kule z rusznicy karczmarza latały tymczasem po całym budynku. Widać było, że niewielki użytkownik broni palnej miał wyraźne problemy z celnością. Konrad kilka razy próbował podbiec do wroga i wyprowadzić śmiertelny cios, jednak za każdym razem odpędzał go nieprzyjacielski ostrzał. Kiedy już był zaledwie kilka metrów od przeciwnika, ten znowu oddawał strzał w jego kierunku, przez co młodzieniec musiał odskakiwać w tył i robić kilka unik. Właśnie przez to nie mógł dosięgnąć Krasnoluda. Amunicja do rusznicy nie była jednakże nieskończona. Po kilku minutach wyczerpującej walki, zaczęło jej w końcu brakować. W pewnym momencie jedna z kul zachaczyła o lewe ramię Konrada. Nie wbiła się w jego ciało, ale mimo to, spowodowała bolesną ranę. Człowiek oparł się plecami o ścianę.
-Skończmy to raz, na zawsze!- Krzyknął mały obłąkaniec. Jego oczy były czerwone niczym krew. Dochodził do tego także jego szaleńczy uśmiech.
Karzeł stanął w miejscu i wycelował w swego przeciwnika. W tym momencie Artin poczuł dziką wściekłość. Poczuł nagle wielki przypływ energii. Nie odczuwał bulu. Myślał tylko o zabiciu krasnoluda. Nic innego nie zaprzątało  teraz jego myśli. W szaleńczym niemal pędzie ruszył na wroga. Nim ten zdążył wycelować i oddać strzał Konrad zbliżył się do niego, po czym wytrącił mu z ręki broń. Zanim nieprzyjaciel zdążył sięgnąć po siekierę, łowca wyprowadził potężny cios, którym ciężko ranił karczmarza. Ten nie miał już sił do dalszej walki. Padł na  ziemię. Uderzenie okazało się śmiertelne.
- I pozamiatane.- Powiedział zwycięzca.

Hagmar:
Szybko opuściłeś karczmę jak i Ekkerund, przez jakiś czas lepiej się tu nie pokazywać.

//Wracasz czy szukasz pracy?

Koza123:
// Szukam pracy.

Hagmar:
//Z krwawiącą i bolącą jak cholera ręką jechałeś w stronę Efehidonu.

Koza123:
// Chciałbym się tylko dowiedzieć, jak długa jest moja trasa.

Konrad jechał w stronę Efehidonu. Po drodze napotkał niewielką wioskę. Postanowił zatrzymać się tam na chwilę. Jeden z chłopów udzielił mu gościny. Dał mu trochę wody i jedzenia. Widząc krwawiącą ranę łowcy odprowadził go do miejscowego uzdrowiciela. Ten opatrzył rany Artina, oraz zaparzył mu odrobinę ziół leczniczych. Młodzieniec poczuł się znacznie lepiej. Chcąc wynagrodzić ich starania podarował im nieco złota. Chłop otrzymał 10 sztuk złota, natomiast medyk 20.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej