Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cena nie gra roli

<< < (6/9) > >>

Koza123:
Konrad popatrzył na Krasnoluda, a potem na Zeyfara. Jego spojrzenie wydawało się być prześmiewcze.
-Odzyskamy twój szmaragd, możesz być spokojny. Jeśli zaś chodzi o twego siostrzeńca, to pozostanie on przy życiu. Przecież chyba nie zależy Ci na zemście, a na szmaragdzie.- Powiedział Konrad.
Po tych słowach obaj wyszli przed tawernę.
- to dość dziwne zadanie. Wysyłać wojowników po szmaragd i to do własnego siostrzeńca... Jeszcze rozumiem, gdyby ten siostrzeniec ukrył się poza miastem, otoczył ochroniarzami, albo coś w tym stylu. Przejście kilku kroków, to chyba nie jest taki wielki wysiłek... nawet dla krasnoluda.- Rzekł Artin, gdy ruszali już w drogę.

Hagmar:
//Po co wam konie w mieście  <huh>

Koza123:
// Już to nareperowałem :) .

Dwaj łowcy szli przez miasto, aż dotarli do dolnej dzielnicy mieszkalnej. Teraz pozostawało już tylko znaleźć dom poszukiwanego.

Hagmar:
To właśnie tutaj zgromadzone są domostwa wszystkich mieszkańców Ekkerund. I jeśli wyraźną różnicę można dostrzec w rodzaju wykonywanej pracy to jednak własne mniemanie o sobie, honor i dążenie do jak najlepszej sytuacji nie pozwoliło na wykształcenie się w tym mieście jako takich dzielnic biedoty, bowiem obywatele trzymają pewien poziom. Co nie znaczy oczywiście, że w porównaniu do choćby domu przedstawiciela dzielnicy handlowej dom młodszego zastępowego huty „Stalowa Zima” wygląda raczej mizernie. A gdzie szukać kogokolwiek? Karczma „Mielina”. Opowieści, a nazwałbym je raczej legendami i mitami, głoszą, że uczeń lokalnego alchemika, kiedy zgłębiali tajemnice umysłu istot żywych, tak bardzo poirytował się swoim życiem, że na myśl o ilości wiedzy, którą musi przyswoić, a szło mu to dość opornie, wybuchnął krzykiem i efektownie opuścił salę wykładową. Podobnież omawiano właśnie nerwy i kwestie tak zwanej Mieliny, stąd też nazwa lokalu. Jednak wszystko to nie zmienia faktu, że postawieni niżej w piramidzie społeczności Ekkerund właśnie tutaj wydają zarobione pieniądze i raczą się wątpliwymi trunkami. Jako, że nie są też edukowani w kierunku alchemicznym to wolą nazywać lokal po prostu „Meliną”.

Koza123:
Konrad i Zeyfar skierowali się w kierunku rzeczonej karczmy. Na miejscu rozpoczęli poszukiwania. Mauren rozpoczął rozpytywanie przeciętnych klientów lokalu, natomiast Artin skierował swe kroki w kierunku karczmarza.
-Witaj, przyjacielu. Szukamy informacji.-Mówił
-Przysłano nas tutaj w celu odnalezienia szmaragdu pewnego krasnoluda pracującego w tawernie "Ukon Wacka". Klejnot został prawdopodobnie skradziony przez jego kuzyna. Moje pytanie brzmi: Gdzie mieszka złodziej?- Konrad starał się mówić na tyle cicho, by nie wzbudzać podejrzeń.
-aha! Jeszcze jedno, zanim odpowiesz. Nigdy ze mną nie rozmawiałeś, jasne?- Po mężczyźnie było widać, że nie żartuje.

// Swoją drogą, czemu nie jeździć konno po mieście? Ulice szerokie, a to zawsze szybciej niż pieszo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej