Diomedes szybko wyczytał w oczach Nudy niepewność, która pojawiła się jakby zaraz po tym, gdy wyjawił swe imię. Zdziwiło go to. Niby czemu ktoś miałby się wzdrygać na jego wydźwięk? W końcu brzmiało całkiem niezgorzej. Przynajmniej tak sądził. Widział, że elfka jakby została nieco zniesmaczona przez jego zachowanie, przez co trochę posmutniał. Najwyraźniej jego próby zirytowania mistrza obróciły się przeciwko niemu i teraz to dracon miał punkt zaczepienia, by się z niego pośmiać. Nivellen był niesamowicie zdezorientowany. Znalazł się w niezręcznej sytuacji i zupełnie nie wiedział jak się zachować. Gdy raz jeszcze spojrzał w oczy elfki, zrozumiał, że chyba powinien przeprosić, choć mimo wszystko czuł się głupio. Jednak doświadczenie, jakie nabył w stosunkach z kobietami, podpowiadało mu, że należy złożyć przeprosiny jak najszybciej, jeżeli faktycznie chce się uzyskać przebaczenie. Westchnął w duchu sam do siebie, obwiniając boga, że stworzył kobiety tak skomplikowanymi i nieprzewidywalnymi. Wziął głęboki oddech i skłonił się lekko.
- Wybacz, jeśli okazałem się zbyt zuchwały. Nie chciałem, żeby to tak wyglądało - dodał z przepraszającym uśmiechem. Nigdy by nie pomyślał, że tak prosty gest jak ucałowanie dłoni, może zostać odebrany jako nazbyt nachalny. Zazwyczaj oczarowywał kobiety swą elegancją i swoistym duchem dżentelmeńskim.