Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat
Rozmowy filozoficzne
Crisis:
Założyłem ten temat, bowiem przyda się jeden taki główny, w którym możemy porozmawiać tak naprawdę o wszystkich tych "ciężkich" tematach. Pytacie się po co? Jest temat teologiczny, o sensie życia, o kosmitach, końcu świata, rasizmie, tolerancji, dziewczynach, a nawet gdzieś tam kiedyś był o związkach. Otóż trudno rozmawiać o jednej z tych rzeczy nie wspominając o drugiej, trzeciej czy czwartej. Jest to po prostu niemożliwe.
Zacznę temat w bardzo prosty sposób, opiszę swoje podejście do życia, wtedy może rozpocznie się jakaś dyskusja.
Będę szczery, pochodzę z rodziny zamożnej. Nigdy nie narzekaliśmy na brak pieniędzy, jedzenia, modnych ubrań i dobrych samochodów. Dorastałem w luksusie. Moi rodzice byli także doktorami różnych nauk. Mój tata był lekarzem i jednocześnie politykiem, a matka była doktorem psychologii.
Wiedza w Boga i nauka o religii nigdy nie były we mnie wpijane. Miałem chrzest, chodziłem na religię, bowiem takie po prostu były czasy, wypadało chodzić bo otoczenie mogło na Ciebie inaczej patrzeć. Jednak ja sam nigdy nie wierzyłem w Boga, nie wierzę w żadną Siłą Wyższą, która nami kieruje. Wierzę w człowieka, w to, że jest zdolny do wielkości jeśli tylko odważy się po nią sięgnąć. Poza tym sam jestem typem naukowca. Jestem magistrem z trzema kierunkami i pracuję nad zrobieniem doktoratu. Po prostu nie uwierzę w Boga póki nie zobaczę dowodu na to, że on jest.
Czy to, że pochodzę z rodziny zamożnej wpłynęło na mój charakter? W jakiś sposób na pewno. Bywam często arogancki i robię coś po swojemu nie patrząc na innych. Tolerancję wbito we mnie siłą. Toleruję każdego człowieka, ale tylko jako istotę ludzką, uważam, że taki szacunek trzeba okazać każdemu. Jednak uważam, że na szacunek jako osoba, jako "on sam" trzeba zapracować. Są rzeczy, których nie toleruję, jest to przede wszystkim przemoc. Nigdy się nią nie posłużyłem, nigdy się nie biłem. Uważam, że Ci, którzy pchają się do bitki nie szukając pokojowego rozwiązania godni są tylko i wyłącznie pogardy. Tacy mojego szacunku nigdy nie będą mieć. Tak samo jest z rasistami.
Co chcę od życia? Przede wszystkim spokoju. Całe życie uczyłem się i pracowałem ciężko żeby coś osiągnąć, żeby nie żyć tylko i wyłącznie na moim pochodzeniu. Mam żonę, mam dzieci. To co chcę to dobre życie, dla mnie i dla nich. Od życia pragnę tylko tyle.
Oczywiście to tylko część, o której chciałem napisać, jednak zrezygnowałem z pisania wszystkiego. Jestem pewny, że będzie do napisania tego przy innej okazji. Postanowiłem napisać tego posta w takim stylu, bo po prostu jakoś trzeba wszystko zacząć, a ten sposób był najłatwiejszy. Przynajmniej wiecie o mnie więcej. ; P
Zapraszam do pisania w tym temacie, bo jest o czym. Sposób jest dowolny, możecie zrobić to w sposób podobny do mojego lub po prostu skomentować mojego posta. ;D Na pytania odpowiem. ^^
Pozdrawiam, Crisis.
Crisis:
Parę dni temu Jarosław Kaczyński powiedział, że chcę zaostrzyć kodeks karny. Zaostrzenie - ok. Jednak ogłosił, że PiS pracuje nad ustawą, która miałaby wprowadzić karę śmierci w Polsce. Co o tym sądzicie? Jesteście za jego pomysłem?
Przede wszystkim należy wspomnieć, że jesteśmy podpisani pod wieloma dokumentami, wedle których Polska NIE ZGADZA się na karę śmierci. Wprowadzenie jej jest równoznaczne ze złamaniem zasad tych dokumentów. Jeśli to przejdzie, to Polska zostanie prawdopodobnie usunięta z Rady Europy. Jednak to nie przejdzie, PO, SLD, PSL i RP są przeciwko pomysłowi PiSu.
Ja sam jestem przeciw karze śmierci. Jak to powiedział jeden z posłów po prawie niedawno - kodeks karny teraz wystarczy, po prostu należy lepiej się stosować do tego, co w nim jest.
Zgadzam się jednak z jednym z Kaczyńskim, nie może być tak, że morderca wychodzi po siedmiu latach na wolność.
Piszta.
Pozdrawiam, Crisis.
Dragosani:
No dobra, napiszę jakaś wymijającą odpowiedź, bo Crisiu mi marudzi o to na gadu.
Zacznę od tego, że w teorii jestem za karą śmierci. Dlaczego? Ano dlatego, że wszelkie męty w postaci morderców, gwałcicieli i im podobnych według mnie nie zasługują na to, aby żyć na koszt obywateli, tak jak jest to obecnie w więzieniach. Skoro nie potrafią żyć jak cywilizowani ludzie, niech nie żyją w ogóle. Postawa niemoralna? Owszem. Podobnie jak niemoralne są morderstwa i gwałty. Zło należy zwalczać złem.
A teraz spojrzenie praktyczne. Kara śmierci przy obecnym stanie rzeczy jest niemożliwa do wprowadzenia. Jak zauważył Crisis, Polska podpisała się pod kilkoma dokumentami, które w swych założeniach zabraniają jej. Wprowadzenie zaś tej kary przyniosłoby więcej strat, niż zysków. Do tego dochodzi jeszcze fakt błędów postępowania karnego, w przypadku których kara dotyka niewinnych.
I na koniec tego krótkiego posta, małe podsumowanie. Kara śmierci w swoich podstawowych założeniach i czystko teoretycznie jest jak najbardziej słuszna. Lecz niezbyt możliwa do realizacji. Jednak pomimo tego uważam, ze należałoby zaostrzyć kodeks karny, jak i same kary jakie przewiduje. Tak aby mordercy nie wychodzili po siedmiu latach, co też zauważył Crisis. Do tego należałoby drastycznie zaostrzyć warunki w więzieniach. Skazańcy nie zasługują na życie w wygodzie i ciepłe obiadki. Powinno się zapędzić ich do pracy, jako tanią siłę roboczą. Ale, oczywiście, temu przeciwstawiałyby się prawa człowieka. Lecz to już temat na inną dyskusję.
Isentor:
Proponuję zasadę oko za oko, ząb za ząb. Wykolejeńców do wykonywania wyroków na pewno nie zabraknie. Przynajmniej będą to mogli robić legalnie.
Crisis:
--- Cytat: Isentor w 29 Listopad 2011, 09:04:33 ---Proponuję zasadę oko za oko, ząb za ząb. Wykolejeńców do wykonywania wyroków na pewno nie zabraknie. Przynajmniej będą to mogli robić legalnie.
--- Koniec cytatu ---
To się nie sprawdzi, za dużo roboty z tym jest. ; P Więcej z tym kłopotów niż pożytku. Poza tym, zabijając kogoś bo on kogoś zabił jest złe i nieetyczne. Jeśli tak będziemy robić, to będziemy tacy sami jak Ci zabójcy.
Pozdrawiam, Crisis.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej