Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Dragosani:
Zeleris już miał nadzieję, że zdoła wykorzystać słowa Zeyfara do zdobycia darmowej kończyny. By mógł taką zalać formaliną i postawić w domu. Idealna ozdoba mieszkania maga. Jednak wzruszył tylko ramionami i ruszył w stronę portalu. Przeszedł przez jego magiczna taflę zaraz po ÂŁowcy. Nie zawahał się ani na mgnienie oka. Poczuł bardzo znajome uczucie teleportacji, lecz nieco różniące się od tej zwyczajnej. Po ułamku uderzenie serca był już po drugiej stronie. Odszedł na bok, aby zrobić miejsce reszcie.
- Po prostu chciałem urządzić mały sparing. - odparł Zeyfarowi. - I spowodować twoje obcięcie sobie ręki. - dodał z uśmiechem.
Gordian Morii:
To spojrzenie upewniło zakonnika w jednym... Nie ufała mu, ale w sumie to dobrze o niej świadczyło. Co miał jej odpowiedzieć? Hmmm... gdyby miał trochę więcej czasu, to zapewne zdołałby ułożyć jakąś sensowną odpowiedź, ale teraz trzeba było iść na żywioł.
- Masz rację, złoto i chwała nigdy nie były dla mnie wystarczającym powodem by odbierać czyjeś życie. Jednak jeżeli dobrze się orientuję ta wyprawa ma też inny ce, ów smok nie jest wolną bestią ale rodzajem swoistego oręża skierowanym przeciwko przyjaciołom Aragorna. Nie wiem jak Ty, ale ja uważam, że ten powód jest wystarczający do zorganizowania takiej wyprawy.
Może i nie była to najbardziej wyszukana odpowiedź, ale elfowi to wystarczało.
- A co do naszej skuteczności bojowej to pamiętaj, że nawet najtwardsza skała ulega marnej kropli wody. Potrzeba tylko czasu i stanowczości. Wybacz, że Cię zaniepokoiłem. - dodał i lekko się ukłoniwszy oddalił się od dziewczyny.
Nessa:
No skoro smok to taki piesek bojowy Tych Złych, przekrzywiła lekko głowę, przyglądając się odchodzącemu elfowi. W tym samym czasie z portalu wyszło dwóch Czarnych. Na ustach tego większego jawił się uśmiech, a elfka po raz kolejny zauważyła, że draconi wyglądają co najmniej złowieszczo, gdy się śmieją.
Nuda ponownie wróciła do rozmyślań, gdyż odnosiła coraz większe wrażenie, że pobyt u ÂŁowców zmienia ją nie do poznania. Słowa Ellthariasa wydawały jej się zbyt poetyckie i wyniosłe, co świadczyło o procesie "odelfiania", a to już ją lekko przerażało. Nie zmieniało to jednak faktu, że było w nich wiele mądrości widocznej szczególnie dla istot długowiecznych.
Anv:
Anv widząc, że Zeleris także przeszedł przez portal postanowił podejść do niego. I tak oto do najprzystojniejszego dracona w mieście, podszedł najprzystojniejszy mutant w mieście.
- Chciałeś obciąć rękę mojemu kompanowi... - rzekł jakby tonem chęci zemsty. Jednak nagle się rozpromienił i z uśmiechem dodał. - Pomogę. - zażartował, szczerząc się do Zeyfara.
Dragosani:
- Och, brońcie bogowie. - odparł najprzystojniejszy Dracon. - Nie chciałem mu jej ucinać... mógłby to sam zrobić... - dodał z uśmiechem godnym psychopatycznego nekromanty. - Taka ręka miałaby wiele zastosowań. Na przykład jako wieszak. - Zamyślił się i podrapał pazurem brodę.
- Chociaż z drugiej strony... z tego co pamiętam on całkiem nieźle gotuje. A z jedną ręką mógłby mieć z tym problemy. - stwierdził po namyśle.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej