Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (13/91) > >>

Gordian Morii:
-Tak. Dobry pomysł Adamusie. - powiedział i nie czekając na resztę podszedł do portalu. Robiąc krok spodziewał się tego co zawsze, tego dziwnego uczucia przeistoczenia się w niebyt, który ciężko określić słowami. Szczęśliwie proces ten nie trwał długo i sekundę później już stał po drugiej stronie tafli.

Dragosani:
- W Gildii chwilowo wyjątkowy spokój, przyjacielu. - Zeleris odparł Anvowi. Bez słowa przysłuchiwał się rozmowie towarzyszy. Skrycie ucieszył się, ze Zeyfar tak ceni jego umiejętności. Pycha i próżność były jednymi z nielicznych wad Flamela. Lecz któż ich nie posiadał? Dracon słuchał dalej.
- ÂŚwięte słowa, mości zakonniku. - rzekł w końcu. Tak, aby nie wyjść na "wywyższającego się maga". - Moc jest niczym, jeśli nie potrafi się jej wykorzystać. - dodał. Słyszac dalszą część rozmowy odparł.
- Podejrzewam, że moje pioruny mogą być całkiem skuteczne w walce z gadem... No cóż, raczej go nie zabiją od razu, ale na pewno nieco oszołomią. - Następnie uśmiechnął się wrednie do Zeyfara.
- Tak z ciekawości... która rękę dałbyś sobie uciąć? - zapytał.

Adaś:
Adamus także nie czekając na resztę towarzyszy także ruszył w  kierunku teleportu. A bardzo nie lubił tego bo zawsze się obawiał ze po drugiej stronie znajdzie się bez jakiejś części swojego ciała. Przeszedł przez teleport po czym znowu spotkał znajomego elfa.

Nessa:
   Elfka podążała za kompanią w ciszy. Nie miała ochoty wdawać się z nikim w jakikolwiek dialog. Jej dobry humor całkowicie prysł, gdy dowiedziała się, że podążają zabić smoka. Zrozumiała, że głupotą było dołączenie do tak osobliwej grupy, nie znając celu ich podróży. Ponownie postąpiła jak dzieciak. Chociaż Nuda nigdy nie widziała smoka poza rycinami i szkicami, to nie miała ochoty zabijać tak niezwykłej istoty. Gad kojarzył się jej z potęgą, niedostępnością i bajkami z dzieciństwa, a to zobowiązywało do rozmyśleń. Poza tym była pewna, że jej przydatność skończy się wraz z pierwszym zionięciem istoty.
   Westchnęła i podobnie jak mężczyźni przeszła przez portal.

Patty:
Nie mając zamiaru pozostać na samym końcu grupy ruszyłam w kierunku portalu. Nie była to dla mnie żadna nowość, wielokrotnie teleportowałam się zarówno poprzez osoby, jak i podobne temu, monstrualne portale. Nigdy też nie reagowałam zbyt gwałtownie na moment przejścia, zatem niemal z przyjemnością wkroczyłam w teleport. Charakterystyczne szarpnięcie, chwila dziwnej dezorientacji i byłam już po drugiej stronie. W zupełnie irracjonalnym odruchu otrzepałam ubranie i odeszłam na bok, by zrobić miejsce kolejnym przybyszom z Valfden. Nie chciałam przecież prokurować dwuznacznych sytuacji.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej