Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (90/91) > >>

Hagmar:
Kilka metrów przed Zeyfarem niesamowicie lekko wylądował cesarski smok, schylił swój wielki łeb i przemówił. Jestem Ormtheryth, mieliście szczęście że Wyniesionych nie było więcej. Przykro mi z powodu Aragorna, zapewne przebywa teraz w stolicy i dyskutuje z Omem. Pociesze was i powiem że ten chory arcylisz go nie zabije. Będzie bał się odwetu, i tak popełnił już błąd. Nie mylę się prawda?

Adaś:
Adamus teraz nabijając kolejny raz strzelbę ujrzał kątem oka co się stało. Jeden smok został ubity przez Anva. Po czym łowca został uratowany przez Zelerisa. I w tym momencie stało się coś w co Adamus nie mógł uwierzyć początkowo, po prostu nie dochodziło do do niego. Wstał i klepnął w ramię Yarpena by ten się odwrócił.I zgłuptaczony ruszył powoli w kierunku dwóch łowców, maga i smoka. Nie biegł bo wiedział że i tak nic to nie da. Gdy doszedł do tej jak że dziwnej grupy, usłyszał słowa smoka. Pomyślał sobie: Szlag czyli dobrze widziałem.
Po czym nie zważając na smoka spytał się towarzyszy: -Panowie to co robimy? Bo ruszyć tak z kopyta nie możemy, gdyż mamy rannego.- W tym momencie wskazał Anva opierającego się o dracona. Po czym zaproponował-Najlepiej było by spróbować magią pod leczyć Anva i ruszyć. Bo wątpię w to by nasz kolega chciał tu zostać i czekać bezczynnie.

Dragosani:
Zeleris wysłuchał słów smoka. Niezbyt mu się podobały. Szczególnie wzmianka o arcyliczu. Już wolałby ponownie walczyć ze smokiem, niż z takim nieumarłym magiem. Podtrzymując Ana podszedł bliżej złocistego gada. Akurat usłyszał słowa Adamusa. Wykrzywił wargi we wstrętnym uśmieszku.
- I będziemy musieli tylko przebić się przez fanatyczne zastępy wroga. - rzucił. - A później tylko pozbyć się arcylicza. - robił się nieco cyniczny. Wiedział oczywiście, że nie mogą zostawić Aragorna. Ale chciał uzmysłowić Adamusowi jak ciężkie to będzie zadanie.

Hagmar:
Całe armie draconie, Cesarstwo walczy na dwa fronty dlatego Aragorn nam pomaga. Nie wiem czy mogliśmy o taką pomoc w ogóle prosić. Podobno Aragorn nic nie mówił waszemu królowi, nie chciał, może nie mógł. Nie wiem. Nie chcę wam mówić co macie robić, ale... jeśli chcecie go odzyskać to lepiej sprowadźcie posiłki i to spore.

Dragosani:
- No raczej... - odpowiedział smokowi i całej reszcie. Westchnął. - Sugeruję wrócić na Valfden. - powiedział w końcu. - Wyleczyć rannych, zregenerować siły. I, jak wspomniał Ormtheryth, zebrać posiłki. Sami nie damy rady, nie ważne jak byśmy się starali. Zaleją nas samą liczebnością. - podrapał się po brodzie. - Jak mówił smok, ten przeklęty arcylicz nie zabije Aragorna. A to daje nam trochę czasu. Miejmy tylko nadzieję, że Aragorn wytrzyma i nie złamie się w niewoli.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej