Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (8/91) > >>

Adaś:
Adamus widząc czyny elfa czekał aż ruszy za resztą kompanów. Gdy Elltharias  odszedł Adamus ruszył na szarym końcu. Nie lubił chodzić przodem wolał osłaniać tyły. Szedł w milczeniu, rozmyślał nad bestią którą maja ubić. W życiu jeszcze nie widział smoka więc trochę obawiał się pierwszego spotkania z tak potężną bestią. Po tych rozmyślaniach przyśpieszył kroku bo zauważył że został trochę w tyle.

Anv:
Anv szybko podszedł do Elthariasa, widząc posłuszeństwo jego wierzchowca.
- Dobrze wyszkolony. Jeśli po powrocie okaże się, że trafił do swojej stajni to tylko pogratulowac takiego wierzchowca.

Gordian Morii:
- Instynkt przyjacielu, instynkt. Nie wiem dokładnie na jakiej zasadzie działa, ale przez lata obserwowałem właśnie konie i psy. Te zwierzęta mają zaskakującą umiejętność powrotu do miejsc w których się urodziły. To chyba jest zapisane w ich krwi, bo szczerze mówiąc to i ja obecnie miałbym problem z dokładnym określeniem kierunku w jakim znajduje się Bractwo ÂŚwitu. - odparł elf mężczyźnie.
- To Ty odprowadziłeś mnie do miasta gdy po raz pierwszy zjawiłem się w twierdzy ÂŁowców na zaproszenie Aragorna czyż nie? - zagadnął.

Dragosani:
Dracon wstał i poprawił szatę, coby wyglądać jeszcze lepiej niż zazwyczaj. Jego wysiłki zostały rzecz jasna zniweczone przy pierwszy kroku. Ruszył po schodach do chramu.
- Miejmy nadzieję, że twój mądry wierzchowiec nie stanie się posiłkiem dla wilczej watahy. - wtrącił w rozmowę pomiędzy zakonnikiem a Anvem.

Anette Du'Monteau:
Zeyfar skierował się na bok drużyny i  obserwował wszystko po cichu. Znał dość dobrze ten chram i jego korytarze. Dość często tu przebywał, gdy nie potrzebowano pomocy w siedzibie. Patrząc na prastarą konstrukcję, myślał o tych wszystkich kompleksach i salach kryjących się wewnątrz i służącym ÂŁowcom za jedną z lepszych placówek.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej