Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat
Książki, które was zawiodły
Nessa:
--- Cytuj ---Tolkiena czytałem zdrowo potem i właściwie za kilkoma podejściami. Mimo tego, że książka mi się podobała, to jakoś w wieku lat 9 nie byłem w stanie ukończyć wszystkich części. Z tego co pamiętam, w pewnym momencie coś mnie chyba zaczęło nużyć, albo bo prostu ciężko mi się czytało (bo jednak nie jest to lekka lekturka) i zacinałem się gdzieś w połowie Dwóch Wieży. I tak podchodziłem trzy razy, potwierdzając regułę, że do trzech razy sztuka. Tej satysfakcji z zakończenia nigdy nie zapomnę.
--- Koniec cytatu ---
Tolkiena się albo pokocha, albo się nad nim będzie zasypiać ;] Racja, nie jest to lekka lektura, a i klimat nie dla każdego. Sama nie potrafię do końca pojąć, jak coś tak patetycznego może mi się podobać. Ja byłam pod ogromnym wrażeniem jego książek i do dziś pamiętam, jak czytałam je całymi dniami, a rodzice aż się o mnei martwili. No ale my musieliśmy zniszczyć ten pierścień!
--- Cytuj ---Tu też sięgałem stosunkowo młodym będąc, tak więc początkowo książka mi się bardzo podobała. Dlatego potem z rozpędu kupiłem kolejne dwa tomy i to, że przeczytałem je w dość długim odstępie czasowym po pierwszym, sprawiło, że nie było już aż tak kolorowo.
--- Koniec cytatu ---
Ja można powiedzieć, że przeczytałam 1.5 tomu ^^. Odpadłam na drugim. Zakupy z rozpędu bolą najbardziej.
Crisis:
Ja nie polubiłem Pottera pewnie ze względu właśnie na mój wiek. Kiedy w Polsce wyszła pierwsza część, to byłem już za stary na książki napisane w takim stylu jak 4 pierwsze części. :P
Jestem po prostu za stary na Pottera, tyle. :d Co do Paoliniego, przereklamowany, prawda. Jednak przeczytałem całość w miarę szybko. Lekka książeczka średniak, nie spodziewałem się niczego więcej po dziełach Paoliniego. :)
Co do Tolkiena - Silmarillion jest moją ulubioną książką ever. :) Kocham Tolkiena. :)
--- Cytuj ---Taaa, ich wielka miłość jest okropna. Do książek Goodkinda zajrzałam po I sezonie serialu, który zresztą był kiepski (II był o niebo ciekawszy), ale nie zaliczyłabym ich do utworów, "które mnie zawiodły". Miały świetne momenty, a autor oryginalne pomysły. O! Cena książek mnie zawiodła!
--- Koniec cytatu ---
Już nawet nie wspominam o serialu, bowiem to jest wielka porażka. Jednak zgodzę się, książki miały momenty, a autor był oryginalny (spowiedniczki są genialne), a cena zdecydowanie za wysoka. :o
Eric:
--- Cytat: Nuda w 20 Październik 2011, 21:24:24 ---Tolkiena się albo pokocha, albo się nad nim będzie zasypiać ;] Racja, nie jest to lekka lektura, a i klimat nie dla każdego. Sama nie potrafię do końca pojąć, jak coś tak patetycznego może mi się podobać. Ja byłam pod ogromnym wrażeniem jego książek i do dziś pamiętam, jak czytałam je całymi dniami, a rodzice aż się o mnei martwili. No ale my musieliśmy zniszczyć ten pierścień!
--- Koniec cytatu ---
Ale to trochę dziwne w moim przypadku, bo Hobbita pochłonąłem bez oporów gdzieś w drugiej klasie podstawówki i byłem zachwycony. Widać do Władcy trzeba najpierw troszeczkę dojrzeć.
Nessa:
--- Cytuj ---Co do Tolkiena - Silmarillion jest moją ulubioną książką ever. :) Kocham Tolkiena. :)
--- Koniec cytatu ---
Przyznaję, nie przebrnęłam. Ale to pewnie nie tyle wina tekstu, co okoliczności czytania.
--- Cytuj ---Już nawet nie wspominam o serialu, bowiem to jest wielka porażka.
--- Koniec cytatu ---
Ale wykonany ładnie ;] Richard mnei jednak strasznie odrzuca. I jak dla mnie II sezon jest w miarę, szczególnie jeśli nie czytało się książek :]
--- Cytuj ---Jednak zgodzę się, książki miały momenty, a autor był oryginalny (spowiedniczki są genialne), a cena zdecydowanie za wysoka. :o
--- Koniec cytatu ---
Cena jest kosmiczna. Na Martina tyle wydałam, ale na Goodkinda nie - sępiłam od znajomych ^^
--- Cytuj ---Ale to trochę dziwne w moim przypadku, bo Hobbita pochłonąłem bez oporów gdzieś w drugiej klasie podstawówki i byłem zachwycony. Widać do Władcy trzeba najpierw troszeczkę dojrzeć.
--- Koniec cytatu ---
We Władcy wchodzą już poważniejsze wątki (państwa, wojna, sam pierścień). Hobbita bardzo miło wspominam i żałuję, że nie był moją lekturą.
Patty:
Temat zaiste ciekawy.
1. Gildia Magów - Gordian już mnie nienawidzi i wywala z Bractwa, ale taka jest prawda, te książki ostatnio bardzo mnie zawiodły. Wszyscy zachwalali, odkrycie tysiąclecia, najlepsze fantasy od czasów ewangelii, niesamowita fabuła, wartka akcja, a te opisy... No i przeczytałem wszystkie trzy tomy z wielkim uczuciem niesmaku i żalu za straconym czasem. Bo tak naprawdę to co można w tych książkach podziwiać? Wszystkie są do bólu przewidywalne, oklepane i po prostu nudne. Ja do dziś nie wiem, jak nie stosując absolutnie żadnych opisów Canavan zdołała napisać "Nowicjuszkę", książkę, gdzie nie ma absolutnie żadnej fabuły. Tam nic się nie dzieje. Bohaterka chodzi na nudne lekcje, gnębią ją, a potem potem pod opiekę bierze ją najlepszy mag tej ich zaściankowej gildii. Straszne, żyć się nie da. Ale wątku to tam nie ma żadnego. To wszystko, co zostało opisane przez trzy tomy spokojnie można zawrzeć w jednym. Nie lubicie mnie, jestem chuj, bo nie lubię waszych ukochanych książek. Wiem.
Nie muszę mówić, że podobne zdanie mam o Kapłance w Bieli i Trylogii Zdrajcy, prawda?
2. Dziedzictwo. Zastrzelcie mnie, tam nie ma absolutnie nic nowego. Smoki widziałem już u Anne McCaffrey, opisane w dużo lepszym stylu. Kolorowe miecze to straszliwe kinder fantasy. Magia też jakby znajoma. Elfy do bólu Tolkienowskie... Można tak wymieniać. Autor straszliwie reklamowany jako kolejne odkrycie dekady, że wolololo, nastolatek napisał książkę. Yay. Przeczytałem jedną, odbiłem się. To było po prostu smutne. Poczekałem trochę, kumpel na siłę wcisnął mi drugą ze słowami "Słuchaj, stary, jest zajebista". Nie była. Ja wiem, podchodzę krytycznie do książek. Ale co ma Paolini, czego nikt inny nie ma? Warsztat o kant dupy idzie rozbić, bo jest po prostu kiepski. Biorąc pod uwagę pompę, z jaką Eragon wchodził do Polski jestem naprawdę srodze zawiedziony.
3. Zbieracz Burz. Kossakowska nie pisze źle, czasem nawet fajnie, ale błagam, ile można eksploatować wątek tej samej postaci? Pod koniec "Siewcy Wiatru" w zasadzie wymiotowałem Freyem, a autorka z uporem godnym lepszej sprawy ciągnie to dalej. Książki były napisane cholernie dziwnym stylem - szczególnie fragment, gdy Daimon rozmawia z tą anielicą na Ziemi. Wkurwiały mnie też zdrobnienia. Poważne, światły anioły mówiące do siebie "Raz" lub "Gabryś". Ja wiem, może to i specyfika świata, ale mnie to po prostu wybijało z rytmu. "Siewca" był całkiem fajny. Zbieracz Burz zdecydowanie nie.
Pomniejszy zawód to Saga o demonach. Książki nie były takie złe, ale też nie wybitne.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej