Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat

Książki, które was zawiodły

(1/3) > >>

Crisis:
Jakie dzieła was najbardziej zawiodły? Z jakimi książkami mieliście takie uczucie zawodu, spodziewaliście się czegoś dobrego, a dostaliście słabiznę bądź po prostu średniaka? Czekam na posty, mogą się pojawić ciekawe rzeczy, ktoś napisze, że zawiódł się na tym dziele, które ktoś inny uważa za arcydzieło. :D

Tak się teraz stanie, bowiem ja najbardziej zawiodłem się właśnie na największym fenomenie ostatniej dekady. Piszę tutaj o niczym innym jak o Harrym Potterze. Część z was mnie znienawidzi pewnie, ale ja uważam całą sagę za co najwyżej średniaka, choć przyznam, że ostatnie 3 części oceniam za niezłe książki. Harry Potter wydawał mi się zawsze prosty, oczywisty, nigdy mnie po prostu ta magia Rowling nie wciągnęła i przyznam, że nie rozumiem tego fenomenu. Zawiodłem się na Potterze, po czymś, co było oceniane na równi z Tolkienem, Herbertem, były także głosy, że Rowling zastąpiła Ursulę Le Guin na tronie królowej fantasy, spodziewałem się więcej po takich głosach.

Namiestniczka Wiery Szkolnikowej, zainteresowała mnie, bowiem od kumpli, którzy czytali fantasy dużo, usłyszałem, że jest to bardzo ciekawa lektura. Po przebrnięciu przez to COÂŚ zawiodłem się bardzo. Sama książka jest nudna, świat wydaje się pusty i "goły". Choć przyznam, że były elementy, które mnie zaciekawiły.

Miecz Prawdy Terry'ego Goodkinda, sama seria jest całkiem niezła, aczkolwiek spodziewałem się czegoś więcej. Momentami jest tak ciekawa, że jednego dnia czytałem 200 stron, a czasami była tak nudna, że nie potrafiłem przeczytać 20 stron w ciągu dnia. Bohaterowie mi się podobają, sam pomysł na świat i historię jest naprawdę niezły. Aczkolwiek mam wrażenie, że wykonanie nie jest tak dobre jak sam pomysł. O co mi chodzi, to sam nie wiem. Napiszę jeszcze, że sam romans Kahlan i Richarda przyprawiał mnie o ból głowy, sztuczny strasznie.

To są te największe zawody.

ÂŻegnam. :]

Nessa:

--- Cytuj ---Tak się teraz stanie, bowiem ja najbardziej zawiodłem się właśnie na największym fenomenie ostatniej dekady. Piszę tutaj o niczym innym jak o Harrym Potterze. Część z was mnie znienawidzi pewnie, ale ja uważam całą sagę za co najwyżej średniaka, choć przyznam, że ostatnie 3 części oceniam za niezłe książki. Harry Potter wydawał mi się zawsze prosty, oczywisty, nigdy mnie po prostu ta magia Rowling nie wciągnęła i przyznam, że nie rozumiem tego fenomenu. Zawiodłem się na Potterze, po czymś, co było oceniane na równi z Tolkienem, Herbertem, były także głosy, że Rowling zastąpiła Ursulę Le Guin na tronie królowej fantasy, spodziewałem się więcej po takich głosach.
--- Koniec cytatu ---
Polać mu!


--- Cytuj ---Miecz Prawdy Terry'ego Goodkinda, sama seria jest całkiem niezła, aczkolwiek spodziewałem się czegoś więcej. Momentami jest tak ciekawa, że jednego dnia czytałem 200 stron, a czasami była tak nudna, że nie potrafiłem przeczytać 20 stron w ciągu dnia. Bohaterowie mi się podobają, sam pomysł na świat i historię jest naprawdę niezły. Aczkolwiek mam wrażenie, że wykonanie nie jest tak dobre jak sam pomysł. O co mi chodzi, to sam nie wiem. Napiszę jeszcze, że sam romans Kahlan i Richarda przyprawiał mnie o ból głowy, sztuczny strasznie.
--- Koniec cytatu ---
Taaa, ich wielka miłość jest okropna. Do książek Goodkinda zajrzałam po I sezonie serialu, który zresztą był kiepski (II był o niebo ciekawszy), ale nie zaliczyłabym ich do utworów, "które mnie zawiodły". Miały świetne momenty, a autor oryginalne pomysły. O! Cena książek mnie zawiodła!

Przyznaję, że pamięć mam krótką i podane dzieła stoją na regale obok mnie i jedynie dlatego się tu pojawiły (poza zawodem jakiego dostarczyły):
1. Top nad topy - "ÂŻmija" Andrzeja Sapkowskiego.

Spodziewałam się czegoś zupełnie innego - błyskotliwej książki ze świetnym wątkiem fantasy. Otrzymałam średniaka z kilkoma niezłymi momentami. Błagam. Jeden z moich ulubionych twórców stworzył coś, co jest do bólu przeciętne i zawiódł strasznie me oczekiwania. Może być w tym trochę mojej winy, bo liczyłam, że stworzy coś, co bez zastanowienia postawię na półce obok "Wieży jaskółki" czy "Krwi elfów". Głupia ja.

2. "Dopóki mamy twarze" - C. S. Lewis

Tak Panowie - jestem narnioholiczką. Pochłonęłam nawet utwory ściśle dotyczące chrześcijaństwa twórcy krainy Aslana, jednak to "Dopóki..." zawiódł mnie najbardziej. Po przeczytaniu opisu fabuły na jakimś portalu, poleciałam do Empiku. Dostałam coś trafiającego do serducha, momentami nudnego, ale okazało się, że ciekawą fabułę nie zabiły kiepskie postaci, a coś, co ceniłam u Lewisa najbardziej, czyli jego język i opory przed opisaniem bardziej drastycznych wątków.

3. Mamy jakiś historyków na forum? - "Odnowiciel" Karola Bunsha.

Ciężko mi określić. Po prostu ten utwór najmniej mi "podpasił". Inne sprawiły, że historia naszego pięknego kraju stała się ciekawsza, a ten mnie znużył. A Kazia nawet lubię.

4.  Stephen R. Donaldson - "Kroniki Thomasa Covenanta Niedowiarka"

Nie wiem, czy mogę je tutaj umieścić. Utwory bardzo ciekawe, mające genialnego głównego bohatera, ale nudne z dłuugimi opisami "niczego". Skąd moja niepewność? Gdyż czytałam je 4 lata temu, a u nastolatka to bardzo dużo, więc kto wie jak teraz spojrzałabym na te książki?

Ejeje, a Coelho liczy się? Bo na jakiś babskich portalach pisali, że to źródło mądrości, a tak naprawdę stworzył same gnioty nad gnioty.

Eric:
Z waszymi opiniami na temat Harry'ego Pottera niestety nie mogę się zgodzić z dość prostego i oczywistego powodu. To właśnie dzięki tej sadze, jeszcze dziecięciem będąc małym, wciągnąłem się w świat książek. Miałem gdzieś 4-5 lat, jak przeczytałem cztery pierwsze części. I byłem nimi zachwycony, bo to była prawdziwa magia. Przynajmniej wtedy. Pamiętam jak siedziałem po nocach czytając kartkę za kartką, wczuwając się w klimat (o, jak ja byłem zakochany w Hogwarcie) i przywiązując do bohaterów. Niekiedy potrafił mnie nawet przy czytaniu zimny pot oblać. Teraz seria ta nie wzbudza już we mnie takiego zachwytu, ale można powiedzieć, że jest takim moim portalem do tego wczesnego dzieciństwa.

Czym się zawiodłem? Szczerze mówiąc, ciężko mi na chwilę obecną coś przytoczyć. Może saga Christophera Paoliniego Dziedzictwo, wokół której było tak dużo szumu? Cóż, mimo, że nie zachwycała, to jednak czytało mi się ją dość przyjemnie. Powiem jednak, co mnie zawiodło w pewnym stopniu. Otóż niedawno skończyłem książkę Christophera Moore'a Najgłupszy Anioł. Podobała mi się. Była naprawdę dobra. ÂŚwietny humor, zdrowo popieprzone postacie i zakręcony wir wydarzeń, który w punkcie kulminacyjnym osiągnął naprawdę czyste szaleństwo i doprowadził do krwawej masakry... Uwaga, spoiler. Pod koniec książki wszystko zostało odkręcone. Nawet to, co stało się na jakichś pierwszych 30stu kartkach. To mnie zawiodło i dość mocno sfrustrowało. Mimo to, polecam lekturę tej książki, bo jest bardzo dobra i czyta się ją niemal na jednym tchu.

Nessa:

--- Cytuj ---To właśnie dzięki tej sadze, jeszcze dziecięciem będąc małym, wciągnąłem się w świat książek. Miałem gdzieś 4-5 lat, jak przeczytałem cztery pierwsze części.
--- Koniec cytatu ---
Wiek jest tu bardzo istotny. Podobnie jak okoliczności. Ja sięgnęłam po HP mając coś koła lat 10 po przeczytaniu Tolkiena. Przeskok warsztatu ogromny i chłopiec z różdżką i blizną był dla mnei po prostu beznadziejny w porównaniu do takiego Gandalfa ;]


--- Cytuj ---Może saga Christophera Paoliniego Dziedzictwo, wokół której było tak dużo szumu?
--- Koniec cytatu ---
Podpiszę się. Dla mnie ogólnie Paolini jest przereklamowany. Mam koleżanki, które w "jego wieku" o niebo lepsze opowiadania tworzyły. [/quote]

Eric:

--- Cytat: Nuda w 20 Październik 2011, 21:14:28 ---Wiek jest tu bardzo istotny. Podobnie jak okoliczności. Ja sięgnęłam po HP mając coś koła lat 10 po przeczytaniu Tolkiena. Przeskok warsztatu ogromny i chłopiec z różdżką i blizną był dla mnei po prostu beznadziejny w porównaniu do takiego Gandalfa ;]

--- Koniec cytatu ---

Tolkiena czytałem zdrowo potem i właściwie za kilkoma podejściami. Mimo tego, że książka mi się podobała, to jakoś w wieku lat 9 nie byłem w stanie ukończyć wszystkich części. Z tego co pamiętam, w pewnym momencie coś mnie chyba zaczęło nużyć, albo bo prostu ciężko mi się czytało (bo jednak nie jest to lekka lekturka) i zacinałem się gdzieś w połowie  Dwóch Wieży. I tak podchodziłem trzy razy, potwierdzając regułę, że do trzech razy sztuka. Tej satysfakcji z zakończenia nigdy nie zapomnę.


--- Cytat: Nuda w 20 Październik 2011, 21:14:28 ---Podpiszę się. Dla mnie ogólnie Paolini jest przereklamowany. Mam koleżanki, które w "jego wieku" o niebo lepsze opowiadania tworzyły.

--- Koniec cytatu ---

Tu też sięgałem stosunkowo młodym będąc, tak więc początkowo książka mi się bardzo podobała. Dlatego potem z rozpędu kupiłem kolejne dwa tomy i to, że przeczytałem je w dość długim odstępie czasowym po pierwszym, sprawiło, że nie było już aż tak kolorowo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej