Strefa dyskusji > Dyskusja o grach studia Piranha Bytes
Bandyci czy Klasztor?
Elrond Ñoldor:
Grajac w Risena mamy do wyboru dwie frakcje. Bandytów na bagnach i magów/paladynów(?) w klasztorze. Która z tych frakcji wywarła na was lepsze wrażenie? Gdzie dołączyliście? Byliście złodziejaszkami, myśliwymi czy barbarzyńcami z dwuręcznym toporem. A może skusiła was ścieżka prawa i sprawiedliwości, którą można było respektować kryształami, runami albo po prostu wbijać kosturem do łba?
Osobiście dobrze grało mi się obiema frakcjami, ale jeśli chodzi o klimat. Bazując na poziomie gry, grając po stronie Don Estebana grę przeszło by nawet Amerykańskie dziecko, natomiast wybierając drogę klasztoru, kilka monitorów i klawiatur by ucierpiało...
Isentor:
Jak tylko wpadłem przy okazji do klasztoru wiedziałem, że zostanę tam na dłużej. Odnalazłem w nim ten sam klimat, który panował w klasztorze Magów Ognia w Gothic II. To było przyjemne uczucie. Spodobała mi się ta lokacja. W związku z tym rozpocząłem grę magiem.
Patty:
Mnie strasznie kręcą takie motywy, Inkwizycja i tym podobne... W związku z tym poszedłem do Klasztoru i zostałem wojownikiem - nie magiem, jak Is, a właśnie wojownikiem. Nie do końca pamiętam specjalistycznej nazwy, która była obecna na Farandze, ale był to raczej magiczny wojownik. W kombinacji broń biała + kryształy naprawdę wymiatałem.
Bandyci byli... zbyt mainstreamowi.
Rikka Malkain:
Mnie bardziej kręci bycie tym barbarzyńcą z dwuręcznym toporem, jak to Nikolai fajnie nazwał. Ale nie tylko w Risenie, np. (żeby daleko nie szukać) w Gothic'u wolałem porządny miecz/ topór od magi.
Do tego wszystkiego chyba od zawsze (od bardzo dawna) nie cierpiałem żadnych zakonów itp. sam nie jestem specjalnie religijny (ateista) więc i w Risenie wolałem bandytów. Oprócz tego dodam, iż byłem też kowalem, zawsze mi się te rzeczy podobały.
--- Cytuj ---Osobiście dobrze grało mi się obiema frakcjami, ale jeśli chodzi o klimat. Bazując na poziomie gry, grając po stronie Don Estebana grę przeszło by nawet Amerykańskie dziecko, natomiast wybierając drogę klasztoru, kilka monitorów i klawiatur by ucierpiało...
--- Koniec cytatu ---
Tu się nie zgodzę. Grałem obiema ścieżkami: bandytami i klasztorem (wojownik inkwizycji), z tym że po str. klasztoru nie przeszedłem gry do końca, ponieważ zwyczajnie mi się nie chciało, nie mój klimat.
W każdym razie nie zauważyłem jakiejś specjalnej różnicy jeśli chodzi o trudność gry.
Elrond Ñoldor:
--- Cytat: Garik w 07 Październik 2011, 20:14:39 ---Do tego wszystkiego chyba od zawsze (od bardzo dawna) nie cierpiałem żadnych zakonów itp. sam nie jestem specjalnie religijny (ateista) więc i w Risenie wolałem bandytów. Oprócz tego dodam, iż byłem też kowalem, zawsze mi się te rzeczy podobały.
--- Koniec cytatu ---
U mnie jest na odwrót. Powątpiewając na religie tego świata, z chęcią zgłębiam te "widoczne" z gier. W Gtohicu Innos dał magię. U nas co najwyżej Maryja na obrazie krwią zapłacze <ignorant>
--- Cytat: Garik w 07 Październik 2011, 20:14:39 ---Tu się nie zgodzę. Grałem obiema ścieżkami: bandytami i klasztorem (wojownik inkwizycji), z tym że po str. klasztoru nie przeszedłem gry do końca, ponieważ zwyczajnie mi się nie chciało, nie mój klimat.
W każdym razie nie zauważyłem jakiejś specjalnej różnicy jeśli chodzi o trudność gry.
--- Koniec cytatu ---
Nie zauważyłeś bo nie doszedłeś do końca. Pokonanie Jaszczurów kosturem to siermięga. Nawet jeśli masz kryształy. A mając Skrzydło Tytana Wartownik w ciężkiej zbroi był na dwa, góra trzy strzały.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej