(...) Po obiedzie nic nie robili, morze było spokojne. Większość załogi się nudziła, do kolacji. Podobnie minął tydzień, potem drugi... aż w końcu pogoda zrobiła się paskudna, wiało, śnieżyło a mróz dupe ściskał. Trzy kolejne dni później ujrzeli Ozenberg. Portowe miasto przylegające do Gór Kirheńskich, ciągnących się przez cały kontynent. Okręt wpłynął do ruchliwego portu wieczorem, samo miasto miało toporną architekturę, niby krasnoludzką, a w rzeczywistości nijaką. Po zejściu na ląd skierowaliśmy się do najlepszej karczmy w mieście zwanej "Miś Uszatek". Aragorn wynajął pięcioosobową izbę, zamówił kolację i wraz z kompanią udał się na górę.