Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poszukiwacze zaginionej flaszki
Hagmar:
Kompania wsiadła pospiesznie na "pożyczone" konie, mimo nocy i potwornego mrozu popędzili ostrzec miasto...
Nessa:
Ihaha, ihaha. Patataj. Patataj.
Nuda jeszcze mocniej przytuliła się go szyi kasztanka. Koń był spokojny i dał się prowadzić bez problemu, więc elfka mogła skupić swoje myśli na przejmującym mrozie i piekących ustach. Nie przepadała za nocnymi eskapadami tego typu. Była zmęczona. Po prostu zmęczona, zziębnięta i głodna, choć na pewno przez najbliższe godziny nic nie zje, gdyż jej żołądek nadal był ściśnięty po pierwszej walce w zwarciu.
Obyśmy dotarli tam na czas, pomyślała.
Hagmar:
Gdy dotarli do bram miasta nie wiedzieli nawet jaka jest godzina... nadal było ciemno. Odstawili konie do stajni i ruszyli w głąb miasta do wejścia do jego podziemi.
Nuda wszystko dobrze?
Nessa:
- Jasne - odpowiedziała siląc się na uśmiech, czego szybko pożałowała, gdyż popękane usta piekły niemiłosiernie. Poza tym cóż miała powiedzieć? Strzelanie i mordowanie na odległość różni się od siekania mieczem i odcinania głów. Dodatkowo Aragorn ślepy nie jest, więc pewnie zwrócił uwagę na to, że elfka zniknęła chwilę po walce.
Rozejrzała się, gdyż nigdy nie była w podobnym miejscu i pojęcia nie miała, dokąd dracon ich prowadzi.
Adaś:
Adamus idąc zaraz za rozmawiającymi kompanami, przyśpieszył lekko kroku i czekając aż Nuda skończy wypowiedź powiedział do dowódcy:
-Aragornie to gdzie zmierzamy i do kogo
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej