Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poszukiwacze zaginionej flaszki
Adaś:
Adamus mocniej opatulając się płaszczem wybełkotał za płaszcza:
-Może zatrzymamy się w tej wiosce by się trochę rozgrzać i do kupić coś ciepłego?
Po czym zakrył większą część twarzy kapturem.
Hagmar:
Taki miałem zamiar zmarźlaki jedne. Do wioski zajechaliśmy po zachodzie słońca i w samą porę bo zaczynało porządnie kurzyć, Aragorn poszedł zaprowadzić konia do stajni w tym czasie Yarpen zamawiał "coś na szybko byle ciepłe" w miejscowej karczmie. Trzeba było przyznać że lokal należał do tych porządnych, leżących na ważnych szlakach. Do karczmy wszedł dracon otrzepując się ze śniegu, zasiadł przy stole wraz z resztą, mieli cały lokal dla siebie. Po za nimi nie było nikogo. Brzydka jak Hiemisowa noc żona równie paskudnego gospodarza przyniosła nam wazę z pomidorową i pięć talerzy. Za oknem nic nie było widać, trwała zamieć.
No, to posiedzimy tu do jutra albo i dłużej. Walczyliście kiedyś z prawdziwym żołnierzem? Spytał dmuchając na zbyt gorącą zupę.
Adaś:
-Mnie jeszcze za teleportem zdarzyło się walczyć parę krotnie z strażnikami miejskimi ale to wiesz jakie oni mają szkolenie
Wziął na łyżkę trochę zupy i ją połknął. Ręce miał jeszcze trochę zmarznięte przez co dłonie mu drżały i musiał jeść powoli by nie rozlać zupy. Gdy zjadł parę łyżek zupy dokończył swoją wypowiedź:
-A przed regularnym wojskiem będąc szczerym uciekaliśmy co sił w koniach bo nie mieliśmy szans.
Skrzywił się na wspomnienie przeszłości.
Nessa:
Ogórkowa lepsza, pomyślała elfka i krzywo popatrzyła na wazę przyniesioną przez kobietę. Nalała sobie zupy, a jako że była głodna, to szybko próbowała ją "pochłonąć". Za szybko. Poparzyła sobie język i zdecydowanie to popsułoby jej humor, gdyby nie pytanie Aragorna. ÂŻe niby ona ma walczyć z żołnierzem? Już to widzę, pomyślała. Może jednak bogowie będą jej przychylni i żaden śmierdzący, bezzębny i żyjący w celibacie żołdak się nie napatoczy. A nawet jeśli, to będzie stał kilkadziesiąt metrów od niej.
Nuda postanowiła wymownie milczeć, bo chyba nikt w tym towarzystwie nie spodziewał się zbyt wielkiego doświadczenia po tak niepozornej elfce. Czasami zastanawiała się, czy nie powinna dołączyć do jakiejś aktorskiej trupy, której pomagałaby brzdękoleniem na jakimś instrumencie.
- Wiecie o jakiś większych patrolach stacjonujących na granicy, których powinniśmy unikać?
Arti:
- Jak pamiętasz Aragornie, po ostatnich dwóch wyprawach nabyłem odrobinę doświadczenia w walce ze strażnikami. Jeżeli chodzi o strażników takich jak tamci... - rzekł i odsłonił ramię swojego płaszcza by ukazać fantastyczną wyrzutnię. - ÂŻałuję, że nie potrafi wystrzeliwać kilku sztyletów pod rząd... Tak czy inaczej - jeżeli czeka nas poważna walka, powinienem nauczyć się podstaw walki mieczem - oznajmił.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej