Tereny Valfden > Dział Wypraw

Przeklęte pióro

(1/6) > >>

Gordian Morii:
Noc w lesie to niezwykłe przeżycie, szum spiętrzonych jeszcze strumieni zasilanych górskimi potokami, zapach kwitnących kwiatów i ziół, oraz same głosy wszystkiego tego co żyło. Nocnych zwierząt, ptaków czy gadów, a przede wszystkim mnogość owadów, których o tej porze roku było zawsze najwięcej. Jeździec przemykający leśnymi ścieżkami nie zwracał jednak uwagi na nic co go otaczało, za cel obrał stare uroczysko druidzkie, które już od lat było miejscem spotkań leśnych magów w dni przesileń wiosennych i zimowych. Ich trwające kilka dni spotkanie już dawno się zakończyło więc nie było obaw, że spotkanie trójki tajemniczych osób zakłóci ich spokój.
Podkute kopyta karej klaczy głucho bębniły po ubitej ścieżce a przyklejony do szyi zwierzęcia mężczyzna bacznie obserwował trakt przed sobą, był już niedaleko...

Tymczasem w siedzibie Samotnych ÂŁowców dwóch pachołków oczekiwało przybycia wojowników, którzy niebawem mieli wyruszyć na spotkanie z tajemniczym jeźdźcem...


//:Kilka informacji na start.
Wymagam od was ładnego opisywania zdarzeń i własnych ruchów, misją kierujecie sami, ja będę tylko bacznym obserwatorem i głosem napotkanych przez was osób. Będę opisywał dokładnie wszystko to na co zwrócicie uwagę, a pomijał to, co wy pominiecie. Nie będę prowadził was za rękę ani ukazywał jasnych rozwiązań, to wasza misja więc wy macie ją rozpracować nie ja;]  Preferowałbym byście pisali w trzeciej osobie i nie nadużywali "//:"

Anv:
- Bez przesady, nie jestem uprzedzony, każdemu kompanowi w razie konieczności mogę pożyczyć broni, aczkolwiek mój miecz po prostu jest rytualnie do mnie przywiązany i paraliżuje każdego kto chwyci za rękojeść a mną nie jest, dlatego chłopców ostrzegłem. Aczkolwiek, fakt faktem są u nas tacy, którzy swego ruszać nie pozwalają. - rzekł delikatnie pospieszając konia.

Gordian Morii:
-Własność rzecz święta. - rzekł tylko mauren nie wdając się w dalsze dyskusje. Jechaliście kilka godzin aż trafiliście do celu waszej podróży. Stając na skraju lasu wasz przewodnik rzekł
- Tam w dolinie znajduje się wioska bodajże Buki. Nie pamiętam nazwy, ale to nie ważne. Niecały dzień drogi stąd znajduje się miasto, do którego macie się dostać jakimś sposobem. Podróżując radzę uważać na dziki i wilki bo tutejsza okolica bogata w dziką zwierzynę, a więc i łatwo o spotkanie z taką czy inną bestyjką. Złóżcie broń w tamtej skrzyni. Na wozie znajduje się kilka kubraków, w które możecie się przebrać. Wasze pancerze zostaną również przetransportowane do domu mojego Pana. Spotkajmy się tam jak najszybciej. Codziennie o zachodzie słońca będę spacerował po tylnym ogrodzie domostwa, znajduje się tam furtka, przez którą was wpuszczę, zapukajcie cztery razy.

Anette Du'Monteau:
-Przejdziemy zatem traktem do wioski, a potem skierujemy się prosto do miasta. Oczekuj nas w niedługim czasie. Jeśli coś się przedłuży to znaczy, że musimy kombinować nieco więcej niż zazwyczaj. Kończąc wypowiedź Zeyfar zdjął z siebie swój ekwipunek i spojrzał po reszcie zbiorowiska. Jego ciało było w sporej części wytatuowane.
-Dajcie nam zatem te odzienia i wspomniany wcześniej proszek. Sprawdzimy czy rzeczywiście jest tak użyteczny.

Gordian Morii:
-Proszę bardzo, oto stroje, a co do proszku, to przecież dostaliście je już wtedy gdy spotkaliśmy się przy uroczysku druidów. - odparł mauren.


Nazwa odzienia: Strój
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: strój z płaszczem
Wytrzymałość: 7
Opis: Uszyty ze 100 kawałków lnu i 100 kawałków tkanej wełny. Utrzymany w kolorystyce leśnej strój idealnie nadaje się dla podróżnych i osób często wędrujących po lasach. Zielony strój i ciemniejszy płaszcz skutecznie maskują wędrującego po leśnych ostępach. Dodatkowo wełniany płaszcz z kapturem idealnie chroni przed deszczem, zimnem i przeszywającym wiatrem.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej