Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Nie zostawiamy swoich"
Hagmar:
Całą masę ludzi Peanucie, raport bym chciał. Taki w miarę szczegółowy, chodźcie pod pokład napijemy się czegoś.
Szarleǰ:
- Okej, skłamie, jeśli powiem, że mi tego nie brakowało. Szczególnie siedząc w ciemnej celi. Powiedziałem, po czym zszedłem z Aragornem pod pokład. - Spotkałem Matsumo. Gdy się z nim widziałem, wcale nie wydawał się być dziwny, najwidoczniej nie był jeszcze pod działaniem czaru, o ile teraz jest. Wyruszyłem do portu, miałem statkiem dostać się do El-shia. Okrętem pełnym orków. Byli całkiem mili, lecz podczas podróży zaatakowały nas 4 okręty Imperium. Chwile walczyliśmy, nawet wybiliśmy w pień załogę jednej galery, ale później wpadła reszta i przelali krew orków. Chyba żaden z nich nie przeżył. Później pojawił się jakiś mag i... zostałem uwięziony. Obudziłem się pod pokładem ich statku. I znów zemdlałem za pomocą tego samego maga. Następnym razem ocknąłem się w celi w fortecy w centrum imperium. Ponoć najlepiej strzeżona, ale udało mi się uciec. Nawet nie wiem ile to trwało. Uciekłem do lasu, gdzie spotkałem partyzantów. Zaprowadzili mnie do jakiegoś starego czarodzieja, który mnie tutaj... przetransportował. Zakończyłem raport kiwnięciem głowy. - To tyle. Nie pamiętam co się dokładnie działo gdy byłem uwięziony, nic nie pamiętam.
Anv:
- Peanut.. jak dobrze.. cię widzieć. - wydukał Anv. Podszedł do łowcy i chwytając go za rękę w geście przywitania, pociągnął do siebie i poklepał po plecach. - Dobrze, że żyjesz stary.
//:Jak czarne ziomale.
Szarleǰ:
- Też się cieszę... Powiedziałem, przybijając pjone. - Jak wrócimy do siebie, pokażemy, że wróciliśmy.
Arti:
Rozmowie przysłuchiwał się młodzieniec.
- Zastanawia mnie to wszystko. Dlaczego mieszamy się w sprawy tego świata? Znaczy, na pewno grzecznością i oczywiście zyskiem pieniężnym jest ten fakt, ale w ogóle nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi? Naszym celem było wsparcie rebeliantów, tak? - zapytał upewniając Aerth.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej