Tereny Valfden > Dział Wypraw

W poszukiwaniu odpowiedzi.

<< < (17/74) > >>

Anette Du'Monteau:
-Ja opowiem. - zaczął Kruk. Jak widzisz Aragorn się zmienił, a to przez zaplanowany atak. Odpowiedzialne za to było Zgromadzenie Angelosa. Wtedy Aragorn zginął, jednak z pomocą magii udało się sprowadzić jego duszę do innego ciała. Ostatnio też nasze Krucze Bractwo wyruszyło ponownie na resztki sił Zgromadzenia, jak się nam wydawało. Z tego co się dowiedziałem wynika, że byli wspomagani przez ludzi o twoim wyglądzie. Ich charakterystycznym znakiem było czerwone słońce na zbrojach. - opowiedział mauren.
-Ach, no i jeszcze znaleźliśmy coś takiego. - dodał wyjmując dziwną rękawice z sakiewki i instrukcję. Było też wspomniane imię niejakiego Oma, a w sali gdzie znajdowali się wojownicy podobni tobie stał wysoki, złoty posąg przedstawiający elfa. - zakończył

Dragosani:
Flamel posłuchał słów Matsumo i zanurzył kawałek ryby w "wasabi". Wziął ów kawałek do ust... i pożałował tego. To zielone cholerstwo było diabelnie ostre. Dracon, niby przypadkiem, zakrył usta dłonią i kaszlnął cicho. Dziękował bogom za czarną skórę, na której nie było widać zaczerwienienia, które niechybnie wypełzłoby na jego twarzy, gdyby był jeszcze człowiekiem. Za nic w świecie nie chciał pokazać, jaką reakcję wywołało w nim to diabelstwo. Cierpiać przy tym przełknął kęs, czując jak wasabi wypala mu gardło.
- Wyborne. - stwierdził, nieco ochrypłym głosem. I zamoczył kolejny kawałek ryby w sosie.

Patty:
Usłyszawszy o możliwości jedzenia rękoma z promiennym uśmiechem odrzuciłam pałeczki na bok i zabrałam się do bardziej ludzkiego jedzenia. Spojrzałam na prawo, na małą miseczkę z czymś zielonym w środku. Wzięłam jeden kawałek ryby obturlanej w tych małych ziarenkach i okręconych wodorostami i nasmarowałam dość obficie tym "wasabi". Po chwili wahania chapnęłam cały kawałek, przegryzłam i połknęłam. Zakasłałam dwa razy, łzy pociekły z oczu, ale utrzymałam pionową postawę i jako takie pozory normalności. Odetchnęłam głęboko, szukając wzrokiem jakiegoś naczynia z wodą bądź piwem. Czy co tam piją ci dziwni ludzie.
- Trochę ostre - Powiedziałam na poły do siebie.

Szarleǰ:
- Na Kasai'u można polatać? Zafascynował się Peanut, trochę poniewczasie, siadając przy stole i spoglądając to na jedzenie, to na pałeczki, a co chwila na Diomedesa, tylko tak by nikt nie zauważył. - W sumie... Na Zelerisie też by się chyba dało. Po kilku chwilach wziął rybę do ręki, zanurzył w sosie tak jak poradził Matsumo i zaczął jeść. Ostatecznie w miarę mu zasmakowało.

Eric:
Diomedes zarechotał widząc reakcję obojga towarzyszy. Sam również sięgnął po wasabi. Teoretycznie wiedział, jak smakuje, ale praktycznie nigdy nie miał okazji go skosztować. Wetknął do ust mały kawałek i od razu poczuł niesamowite pieczenie. Zakasłał kilka razy, otarł łezki i starał się w miarę możliwości przysłonić szkarłatne rumieńce na twarzy.
- Macie może trochę sake*, Matsumoto-san?


*vodka

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej