Tereny Valfden > Dział Wypraw

ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo

<< < (74/103) > >>

Anette Du'Monteau:
-Ciągle jakieś napięcia...no trudno. Zawsze pozostaje karczma i trakt, panie Kher. - zakończyłem pociągając z fajki.

Sado:
- Oczywiście, Zeyfarze, zgodzę się. Powinniśmy robić to, co sprawia nam przyjemność. Ombros, cóż za nostalgiczna nazwa. ÂŚmieszne, że Isentor nazwał tak jedną z gmin. Byłem kiedyś gubernatorem Ombros, ale wtedy była to stolica Marantu, stare dzieje. Miło mi będzie zawsze pogawędzić w karczmie, chociaż niedługo czeka mnie sporo obowiązków w pewnych sprawach. Kiedy tylko zdobędę papierosy, z miłą chęcią się nimi z tobą podzielę.

Anette Du'Monteau:
-Palę tylko okazyjnie i przy nerwach. Zbyt niezdrowy nałóg jak na mnie. Wychowanie ojca robi swoje. Mądry chłop, nie ma co. - odparłem

Sado:
- Ja wędrowałem między nałogami. Pijaństwo tylko wzmagało moją agresję, później fajka, a na końcu właśnie papierosy. Co do ojca, to zazdroszczę. Mój chciał mnie kiedyś zabić, zresztą widziałem go tylko raz w życiu. Zostawił mi taką ogromną szramę na klatce piersiowej, ledwo uszedłem z życiem. Ale to było w tamtym ciele, poza tym wydarzyło się już wiele dziesiątek lat temu.

Anette Du'Monteau:
-Nie ma jak ojcowska miłość, hę? Wydaje mi się, że twój charakter to częściowo właśnie jego wina zatem. W końcu od kogoś musimy brać przykład. A kimże innym jest dla nas ojciec, jak nie wzorcem zachowania? To z niego jako maluczcy ludzie chłoniemy wszystkie cechy, zarówno dobre, jak i złe.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej