Tereny Valfden > Dział Wypraw
ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
Anette Du'Monteau:
-Przypadkiem mam. Lubię być ubezpieczony na różne okazję. - powiedział podając fajkę i paczkę z tytoniem. -Usiądź i ochłoń sobie. Nie wydajesz się dobrym towarzystwem dla Diomedesa, który wręcz uwielbia działać na nerwy innym. Spojrzałem na łowcę i pyknął znów fajką. -Kiedyś w Isghar słyszałem o owych papierosach, ale nie widziałem. Kolejna innowacja zapewne.
Sado:
Sado nie odpowiedział na słowa Diomedesa. Miał ważniejsze sprawy na głowie. Kompletny mętlik z pamięcią, rzeczy, o których zapomniał, kazano mu zapomnieć, chciał lub nie chciał zapomnieć. Myślał, że ma dużo czasu, jednak doszedł do wniosku, że musi jak najszybciej spotkać się z Darialem. Tylko jak?
- Dziękuję bardzo. Palenie zawsze mnie uspakajało - odparł przyjaźnie, nabijając fajkę tytoniem. Zaciągnął się delikatnie i niemal zakrztusił. - Cholera, to ciało chyba nie ma przystosowanych płuc do palenia. Trzeba będzie je nauczyć. Swoją drogą nie przedstawiłem się jeszcze. Sado Kher. - Człowiek wyciągnął dłoń.
Anette Du'Monteau:
-Sir Zeyfar Navarre, ale można pominąć tytuły. - odpowiedziałem. -To ciało? Zatem kolejny ożywieniec jak choćby Diomedes czy Aragorn. Namnożyło się was, nie powiem.
Gunses:
Gunses podszedł do Isentora
- Mistrzu, może zaczniemy? Przedstawiłem Ci już (kilka stron wcześniej) potrzebne opisy. Czas otworzyć portal...
Sado:
- Też kiedyś miałem tytuł szlachcica. Nawet podwójny - zaśmiał się. - Czy ożywieniec, to nie wiem. Domyślam się, że w pewnym sensie tak, skoro utraciłem moje dawne ciało dracona, lecz momentu swej śmierci nie pamiętam. Nie czuję też, bym kiedykolwiek podróżował przez świat jako dusza. Mam pytanie co do Aragorna. Mówiąc o nim ożywieniec, masz na myśli tę starą sprawę sprzed lat, przez którą dalej się na mnie tak burzy, czy coś nowego?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej