Tereny Valfden > Dział Wypraw

ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo

<< < (35/103) > >>

Gunses:
- Dwa egzystują na bagnach po których my zmierzamy - odrzekła - różnie to mogłoby być. Lepiej miejmy się w pogotowiu. - Drużyna szła. Bagna rozciągały się po obu stronach drogi. Trakty był szeroki i zadbany. Widać był ważnym szlakiem dla królestwa. W pewnym momencie Joanna się zatrzymała. Odwróciła się w naszą stronę i gestem nakazała ciszę i spokój. Potem znów wysunęła się na przód i spuściwszy głowę czekała. Nie usłyszeliśmy ich. Zobaczyliśmy ich najpierw. Bardzo blisko nas, kilkanaście metrów po moczarach jechała dziewiątka jeźdźców.
Dopiero kilka metrów przed nami usłyszeliśmy chlupot wody pod kopytami koni. Dziewiątka wskoczyła na trakt, okrążyła nas szczelnym kołem. Konie miały na sobie długie szaty sięgające do ziemi, oraz pochwy na miecze przy siodłach. To nie były zwykłe konie. Ich oczy były zaczerwienione a pod skórą drżały silne mięśnie. Konie nie raz zachrapały przy głowach członków drużyny zapewniając, że mogą ugryźć. Gunses spojrzał ukradkiem na jeźdźców, w zasadzie na tego, który sam wydał mu się przywódcą.
Była to wysoka postać, odziana w czarną grubą szatę z kapturem. Szata spływała po koniu aż do pęcin. Rękawy, długie i szerokie skrywały dłonie i rękojeść miecza. Wystawało samo ostrze. Pokryte smugami świeżej krwi. Jeździec przerzucił miecz nad łbem konia strącając setki kropel krwi z ostrza. Płynnym ruchem schował miecz do pochwy. Inni jeźdźcy tak samo ubrani mieli inne bronie. Dwuręczne miecze, topory, wardyny, jeden miał łuk. Wszyscy zachowywali się niby duchy, niby zjawy. Joanna nie spojrzała na żadnego z nich. Gunses poszedł za jej przykładem i zniżył głowę. Ten, którego Gunses uznał za przywódcę przemówił głosem jakoby zza grobu, jakby powiewem mroźnego wiatru
- Cet'zelmuset oipusetcetilear setvaa'r Set'esrearzetnoicetel?
- Poiretesarle Numenor jelset'es arkertesyvaanoy. Ar tesoi prezetyberyset'zel zet tesarmteselgeoi setvaaiartesar... Ar teselno Vaa'rmpire tesoi Prezetelkerle'ltesy noar dazuset'zy i noar imielnoiu. Jelset'es Parnoelm Ker'evaa'rvaaelgeoi Ker'eyset'ztesarleu - mówiła cicho Joanna. Gunses słysząc, że mówi się o nim podniósł wzrok na jeźdźca. Joanna kontynuowała - Zet vaaoilei prearvaa'r jelset'es oino...
- Zetnoarm prearvaaoi! - rzekł ostro jeździec spoglądając się czeluścią kaptura w stronę Gunses - Jelsetlei Set'esar'eset'zyzetnoar geoi prezetyjmiel i jar geoi prezetjmel. - Joanna nic nie odpowiedziała. Jak na jakiś mentalny sygnał wszyscy jeźdźcy pociągnęli za lejce. Ich rękawice jakie ukazały się z rękawów szat były misternie robione z setek małych części, zapewniających poprawny ruch. Odstąpili on nas, przeskoczyli murek drogi i zniknęli po przeciwnej stronie bagien. Joanna jeszcze przez chwile stałą sztywno, później lekko się rozluźniła i popatrzyła w miejsce, w którym zniknęli między moczarami.

Elrond Ñoldor:
- Miłym przywitaniem, jakie dotychczas mieliśmy, to to nie było - mruknął Wampir pod nosem.

Devristus Morii:
To było dziwne - skwitował krótko Elf.

Isentor:
- Kim oni byli Joanno?

Gunses:
//Przepraszam was bardzo. Wczoraj miałem zakończenie roku szkolnego, a potem dość mocno zakrapianą imprezę.
//Dałem obrazki w moim poście wyżej.

- To Dziewiątka Walczących - rzekła Joanna do Isentora - Została utworzona samoistnie. Ten, który przemawiał, to Van Grestr. On pamięta jeszcze Numenor... Kiedy Wampiry z państwa Elfów przybyły na Numenor, to Van Grestr jako pierwszy zeskoczył na plażę. Legenda głosi, że z krzaków wybiegł wilk i zaatakował Van Grestra, ten położył go jednym ciosem miecza, który przed chwilą widzieliśmy. Miał to być omen, jakoby nastanie wojny między Wampirem a Wilkiem. Z waszej historii można przyjąć, że rzeczywiście taka wojna miała miejsce. Van Grestr zasiada w Dziewiątce Numenoru. 7-8 tysięcy lat temu, stado Wilkołaków zabiło jego żonę i córkę. Zawsze takie napaści były częste, ale ta zapoczątkowała coś nowego. One nie miały szans. Kiedy Van Grestr się o tym dowiedział, wziął największa alfistrową szatę, zbroję i swój miecz i pojechał na bagna. Kilka lat później dołączył się kolejny jeździec. Potem następni. Wszyscy oni są Starożytnymi, czyli mają ponad 25 000 lat. Wszyscy zostali skrzywdzeni, wszystkim Wilkołaki zabiły kogoś z rodziny. Jeżdżą w dziewiątkę i mszczą swych bliskich.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej