Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nowa nadzieja
Istedd:
Ergard jedynie kiwnął głową, potwierdzając zrozumienie polecenia. W końcu zachować miał ciszę, więc po cholerę miał się odzywać? Poza tym, gdyby teraz ich dorwali wina nie spadłaby na niego. Oczywiście zgadzał się z całą wypowiedzią Zeyfara, chociaż wyczuł jego zdenerwowanie. Gdyby przyszło im walczyć w tej chwili nie mieliby jakichkolwiek szans, wiedział to dobrze. Sam też był zaniepokojony co najmniej tym wszystkim, co zdarzyło się. Postanowił sprawdzić, czy drzwi od celi nie są czasem otwarte, co oczywistą było paranoją. Tylko idioci ostawialiby otwarte drzwi. Te jednak, już na pierwszy rzut oka były zamknięte.
Hagmar:
//Drzwi od celi zamknięte są.
Anette Du'Monteau:
-Masz jakiś pomysł co z nimi zrobić? - spytałem.
Istedd:
- Nie mam pojęcia. Gdybyśmy je, jak to ujmował mój dawny krasnoludzki towarzysz "rozpierdolili w trzy dupy" słyszeliby. Można też kombinować z zamkiem, o ile znasz się na czymś takim, bo ja jeno, jak do butelki piwa się dostać potrafię - sztuczek kilka. - powiedział i pomasował głowę, która dopiero teraz, kiedy wróciły mu wszystkie zmysły boleć poczęła niemiłosiernie.
- Jest też szansa, że przyjdą żarcie nam zanieść, czy na tortury wziąć. Wtedy można w rogu się zaczaić i liczyć na to, że sam strażnik przyszedł. Spróbować go ogłuszyć we dwoje, łomot spuścić, broni użyczyć i spróbować poszukać naszych broni. Ta jednak szansa jest mała, a ty co myślisz, mości Zeyfarze?
Hagmar:
//W waszą stronę idzie strażnik z dwiema miskami czegoś co pewnie zupą ma być. Staty jak tamci.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej