Tereny Valfden > Dział Wypraw
Szkolenie
Lees:
Lees ściągnął ubranie i położył je na kamieniu razem z resztą ekwipunku. W samej bieliźnie podszedł na brzeg i przygotował się do skoku do wody. Skoczył i poczuł przyjemny chłód wody. Po ciężkim i wyczerpującym biegu taka kąpiel była niczym wygrana w jednej z loterii na festiwalu. Podbudowany zaczął płynąć do docelowej łodzi. Jak przewidywał nie zajęło mu to wiele czasu. Zregenerowany pokonał dystans w przyzwoitym ,jak na człowieka po 15 km biegu, czasie. Potem już nie spiesząc się wrócił tą samą drogą. Wyszedł przemoknięty na brzeg i powiedział:
- Dobra. Następne.
Eric:
- Właśnie czegoś takiego się spodziewałem. - powiedział smętnie Diomedes i ściągnął z siebie część ciuchów, coby nie zamokły i nie utrudniały trudnej przeprawy. Schłodził się szybko i wszedł do wody. Była diabelsko zimna. Diomedes jednak nie zwracał uwagi na chłód i płynął. 400 metrów w jedną stronę to było piekielnie dużo, jak na przeprawę wpław. Diomedes jednak uporał się z nią dosyć szybko, dopłynął do ostatniej łodzi, odepchnął się od niej i wrócił na brzeg. Wyskoczył szybko z wody. Cały się trząsł, było mu piekielnie zimno. Otarł się szybko, skulił i oddychał miarowo. Gdy już jako tako wysechł i się ogrzał ubrał się w suche odzienie, które zostawił tuż na brzegu.
- To co kurwa teraz? Wpieprzamy robaki, czy jakaś inna szkoła przetrwania? - zakpił Diomedes nadal się nieco trzęsąc z zimna.
Hagmar:
-Jeszcze raz, z uzbrojeniem.
Eric:
- To żart? Ehh... - uzbroił się jak należało, nabrał powietrza i rzucił się ponownie do wody. Nie odczuwał już tak bardzo zimna, dzięki chroniącemu go pancerzowi. Jednakże odzienie ograniczało jego prędkość i swobodę ruchu. Na powietrzu było lekkie i zwiewne, jednakże pod wodą zmieniało się w kamień uwiązany do nogi. Z trudem dotarł do ostatniej łódki. Znał już tę drogę. Odepchnął się i płynął ku brzegu. Przeprawa była dużo trudniejsza niż ta wcześniejsza - i przez zmęczenie i przez strój. Jednakże udało mu się dotrzeć na brzeg. Wyskoczył z wody i ściągnął z siebie przemoknięty strój.
- Jak mi to pordzewieje... - wskazał na krasnoludzki miecz i na swojego Jeźdźca Burzy - To będę bardzo niepocieszony - mruknął ospale do Aragorna.
Lees:
Lees podobnie jak Diomedes nie był zadowolony z dodatkowego balastu. Pływać lubił tylko wtedy gdy mu to odpowiadało i to bez żelastwa przyczepionego do pasa. Bez entuzjazmu ruszył w tą samą drogę co przedtem. Ciężko, było, oj ciężko ale jakoś dotaszczył się do ostatniej łódki. Droga powrotna była jeszcze gorsza. Ostatecznie wyszedł z wody i ponownie stanął przed Aragornem.
- Mam nadzieję że teraz nie musimy pływać z tobą na ramionach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej