1/10
To jest naprawdę fatalnie słabe. Trochę kojarzy mi się z reklamami jakichś popularnych festiwali muzycznych w telewizji polskiej, gdzie mówi się o niby "ostrym rockowym graniu", kiedy obiektem takich epitetów są marne zespoły, które z ostrym rockiem wiąże jedynie to, że mają w zespole gitarzystę, basistę i perkusistę. Gitary brzmią tu po prostu słabo. Nie znoszę kiedy ktoś tak wygładza ich brzmienie, żeby podobało się większości. Są obdarte z rockowego wigoru i zadziorności, brzmią trochę po "gotycku", tj. łagodnie, swawolnie i usypiająco. Riffy napisane na siłę, tekst to już jest w ogóle jakaś grafomańska komedia z najgorszych snów frontmana Comy, perkusista śpi za garami, a teledysk jest tak żałosny, że zastanawiam się, czy jego reżyser nie pomieszał czasem brandy z whisky i nie przepił tego tequilą, zanim zabrał się do pracy.
Twarz wokalista też jakaś taka budząca antypatię. Nie dość, że śpiewak z niego marny, to jeszcze krzywi się, jakby mu ktoś ręcznie usuwał włosy z odbytu.
Moje ostatnie odkrycie
Melt Yourself Down - Fix My Life