Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych III- Klucz Śmierci i Księga Potępionych.
Szarleǰ:
Kruk spojrzał na kompana, uśmiechnął się szeroko i odpowiedział:
- Wspaniałe zwycięstwo. Też w ciebie nie wątpiłem. Kiedy wrócimy będę musiał trochę odpocząć, a później może wybierzemy się do karczmy? Wspaniałe tam mają piwo.
masatschusets:
Masatschusets podniósł się, popatrzył w niebo, po czym wziął głęboki oddech i odpowiedział:
-Zaiste, zimne piwo byłoby dla mnie zbawieniem, ale nie myślę o tym jeszcze. Poczekajmy aż wszystko się ułoży.
Gordian Morii:
Elf przeszedł do wskazanego namiotu a gdy wchodził podleciał do niego feniks by zapytać co dalej. Elf nie potrzebował żadnych wskazówek z jego strony by w mig pojąć o co mu chodzi skłonił tylko głowę i rzekł -Dziękuję za pomoc przyjacielu. Wracaj do swego świata. Ognisty ptak ze zrozumieniem potaknął głową i wzbijając się w powietrze zniknął w wielkim rozbłysku światła identycznym do tego jaki powstał gdy na ten świat przybywał. Gordian jeszcze chwilę wpatrywał się w niebo by zaraz zwrócić się w kierunku wyjścia i wejść do namiotu. -Słucham Aragornie? Czego ode mnie chciałeś?
Anette Du'Monteau:
Po skończonej bitwie obserwowałem Gordiana i Aragorna. Po chwili ich sylwetki zniknęły w obszernym namiocie. Strzepnąłem szybkim ruchem krew z miecza i schowałem z powrotem do pochwy. Poprawiłem też swój strój, jednak nie wiele to pomogło. Cały byłem uwalany w ludzkiej krwi. Podszedłem do grupki czekającej na dowódców przed namiotem. Przeczesałem zlepione włosy palcami i westchnąłem.
-Co się tam dzieje? Znaleziono coś nowego? - spytałem
Mogul:
-Kurde nikt nie zauważył że zemdlałem? Hah to było bardzo dziwne... Poczułem coś czego nie da się określić. Czułem jak to coś przeszywa moje ciało i upadłem. Chyba przegapiłem całą bitwę. Ehhnie gniewajcie sie... Trzeba wam pogratulować świetnej walki. Znów nam się udało. Co oni robią w tym namocie?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej