Tereny Valfden > Dział Wypraw
Początek przygody - Altair
Altair:
Altair po krótkiej przeprawie dotarł do strażnicy Atusel. W świetle słońca zalśniła jego łysina, a on sam czekał na dalsze rozkazy...
Dane personalne:
Imię: Altair
Wiek: 50
Rasa: człowiek
Tytuł: brak
Stan cywilny: wdowiec
Majątek: 0
Brązowe talenty: 3
Srebrne talenty: 0
Złote talenty: 0
Portret:
Noszony ekwipunek:
Broń 1:
-
Broń 2:
-
Broń 3:
Nazwa broni: Miecz obywatela
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 6
Opis: Wykuty z 55 sztabek mosiądzu o zasięgu 0,9 metra.
Broń 4:
-
Odzienie:
Nazwa odzienia: Kubrak wędrowca
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnianego płótna.
Wymagania: brak
Pas:
Sakwa: 0 SZ
Statystyki postaci:
Specjalizacje:
* Walka bronią sieczną 50%
Umiejętności nabywane:
Umiejętności rasowe:
* Potencjał magiczny
* Potencjał chemiczny
* Ciało z gliny
* Ulubieniec bogów
* Bystry umysł
Magia:
* Nenangol: • Wodna pięść
• Długi oddech
• Lodowa aura
• Lodowa strzała
• Wezwanie węża morskiego
• Gejzer
• Wezwanie Krakena
• Sople lodu
• Bryła lodu
• Lodowa fala
• Woda
• Lodowa lanca
* Amarangol: • Korzeń
• Rój
• Opętanie bestii
• Leśna ochrona
• Kontrola nad zwierzęciem
• Zabójcze pnącza
• Stworzenie drzewca
• Obudzenie Enta
• Zmniejszenie potwora
Gordian Morii:
-Witaj.- rzekł Respev wychodząc na dziedziniec na którym obecnie nie znajdowało się zbyt wiele osób. -Widzę, że jednak zdecydowałeś się na samotną wyprawę.- rzekł i odpiął od pasa niewielkie zawiniątko.
-Tutaj masz przesyłkę, która ma zostać dostarczona kapłanowi Ellmora. Mam nadzieję, że wiesz gdzie jest świątynia...- rzekł i badawczo spojrzał Ci w oczy.
-Jeśli tak to słuchaj. Tam jest stajnia a tam zbrojownia. Jeśli umiesz jeździć konno tam zaopatrzysz się w konia a jak nie posiadasz własnego sprzętu to w zbrojowni wydadzą Ci coś co powinno Ci wystarczyć. Jakieś pytania?
Altair:
- Jeździłem i walczyłem konno przez niemal całe życie, panie - oczy mężczyzny w sędziwym wieku nie sprawiały wrażenie dumnych, a raczej dodawały Respevowi wiary w jego siły. - A miecz mam swój. Oprócz tego mam do dyspozycji magię - rzucił krótko i pewnie - czym prędzej wyruszam.
Ukłoniwszy się z szacunkiem, Altair ruszył w kierunku stajni. Stajenny wydał mu konia, ten włożywszy stopę w strzemię, popędził - jak mówił - czym prędzej w stronę Efehidonu...
Gordian Morii:
-Tak myślimy.
-Tak mówimy.
Dzień był bardzo ładny, mijani przez Ciebie obywatele Atusel grzali się w słońcu na skwarach i placach miasteczka. Twoja niezbyt narowista klacz szła dość spokojnie brukowanymi uliczkami posłuszna twoim poleceniom. Widziałeś już bramę wyjazdową gdy coś jakby jęk bólu przykuło twoją uwagę. W uliczce z prawej strony pod zacienionym murem leżał jakiś starzec pojękując z bólu.
Altair:
Altair zawsze był dobrym człowiekiem. Jednak przez praktycznie całe dorosłe życie był żołnierzem. Takie rzeczy jak rozkaz i obowiązek stały u niego wyżej, niż własne życie. Minął staruszka bez zmrużenia oka...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej