Forumowy system RPG "Marant" > Dracoński teleport

Zapisz się do gry Marant

<< < (54/127) > >>

pitu:
Gdy portal się uaktywnił pitu uznał, że nic go tu nie trzyma i morze to być niezapomniana przygoda. Podniósł się ze stołka i ruszył szybkim krokiem przez portal.

Elrond Ñoldor:

--- Cytat: pitu w 20 Październik 2014, 18:22:46 ---Gdy portal się uaktywnił pitu uznał, że nic go tu nie trzyma i morze to być niezapomniana przygoda. Podniósł się ze stołka i ruszył szybkim krokiem przez portal.


--- Koniec cytatu ---

Zostałeś przyjęty do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.

Saet:
Elf zaciągnął się świeżym zimnym powietrzem. Ostatnimi dniami wieczory robiły się coraz chłodniejsze, a wrażenie mrozu było w tej chwili potęgowane przez lodowate światło bijące z magicznego portalu. Długouchy obejrzał się za siebie, jakby spodziewał się tam kogoś zobaczyć, ale ku swojemu rozczarowaniu nie dostrzegł żywej duszy. Posmutniał na twarzy, ale dłużej czekać już nie mógł. Zeskoczył z siodła, uspokajająco pogładził zwierzę i zabrał się do jego rozkulbaczania. Gdy skończył, zarzucił torbę w której mieścił się cały jego dobytek na ramię i ruszył w stronę lśniącej niebieskawej ściany. Zatrzymał się na progu portalu i raz jeszcze spojrzał w tył. Dostrzegł tylko swojego wierzchowca. Koń przyglądał mu się kompletnie nieporuszony tym, co za chwilę miało się wydarzyć. Mężczyzna uśmiechnął się ironicznie i jednym krokiem przeszedł na drugą stronę.   

Isentor:

--- Cytat: Saet w 25 Październik 2014, 16:21:53 ---Elf zaciągnął się świeżym zimnym powietrzem. Ostatnimi dniami wieczory robiły się coraz chłodniejsze, a wrażenie mrozu było w tej chwili potęgowane przez lodowate światło bijące z magicznego portalu. Długouchy obejrzał się za siebie, jakby spodziewał się tam kogoś zobaczyć, ale ku swojemu rozczarowaniu nie dostrzegł żywej duszy. Posmutniał na twarzy, ale dłużej czekać już nie mógł. Zeskoczył z siodła, uspokajająco pogładził zwierzę i zabrał się do jego rozkulbaczania. Gdy skończył, zarzucił torbę w której mieścił się cały jego dobytek na ramię i ruszył w stronę lśniącej niebieskawej ściany. Zatrzymał się na progu portalu i raz jeszcze spojrzał w tył. Dostrzegł tylko swojego wierzchowca. Koń przyglądał mu się kompletnie nieporuszony tym, co za chwilę miało się wydarzyć. Mężczyzna uśmiechnął się ironicznie i jednym krokiem przeszedł na drugą stronę.   

--- Koniec cytatu ---
Zostałeś przyjęty do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.

Edgard:
- No to hopsa!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej