Forumowy system RPG "Marant" > Dracoński teleport
Zapisz się do gry Marant
Mantos:
Mantos spróbował wstać z krzesła, ale zaraz wylądował na podłodze. Słuchając słów barda na zarzyganej podłodze wspominał kilka ostatnich miesięcy w ciągu których nie działo się zbyt wiele, a przynajmniej elf nie pamiętał zbyt wiele. Gdy człowiek przestał opowiadać o Valfen Mantos poczuł się na siłach by wstać i wyjść z karczmy. Nazajutrz, po nocy spędzonej w niezbyt wygodnym rowie podjął decyzję o wyruszeniu na wyspę. Po kilku dniach i kilkunastu nieciekawych przygodach elf stanął przed portalem, chciał już go przekroczyć gdy przypomniał sobie że powinien westchnąć na pożegnanie swojego dotychczasowego życia, niestety nie udało mu się uronić łzy. Powoli wkroczył w słup magicznego światła i poczuł nagłe szarpnięcie...
Lindangol i łuk 50% tak jak ustaliliśmy
Przyjęty
Patty:
- Raz kozie śmierć - Mruknęłam, wkraczając w portal.
--- Cytat: Isentor ---Możemy Ci zafundować "Walka bronią sieczną [75%]" i 500 sztuk złota.
--- Koniec cytatu ---
Przyjęty
Altair:
Altair wyszedł, ciągnąc za sobą drzwi, które ze szczękiem odcięły go od zgiełku panującego w tawernie. Jego siwe włosy zwilgły od kropli uporczywie padającego deszczu. Spojrzał w horyzont - czy mam jeszcze siłę?. Pytanie odbiło się echem w jego świadomości. Spoglądając w sterane, stare, jednak silne ręce, znalazł odpowiedź. Tak - rozpoczął śmiały chód w sobie tylko znanym kierunku. Dotarłszy przed połyskujący mistycznie teleport, zebrał się w sobie. Poczuł się zupełnie jak wtedy, gdy pierwszy raz stanął do boju będąc jeszcze siedemnastoletnim chłopcem. Jednak podobnie jak wtedy, i teraz nie zawahał się, nie bał się tego, co go czeka - ruszył przed siebie...
--- Cytuj ---Nenangol i Amarangol są Twoje na starcie. Mrugnięcie
--- Koniec cytatu ---
Przyjęty
Sairus:
-Skoro jak dotąd ryzyko zawsze mi się opłacało, to mogę zaryzykować po raz kolejny.- Szepnąłem sam do siebie i wkroczyłem w portal.
Przyjęty
Vermont:
Ale nikt w karczmie nawet nie dostrzegł mnie, jak zwykle osamotnionego- cichej skrytej i szarej postaci w kapturze. Zrezygnowany po kolejnym straconym dniu, odstawiłem niedopity kufel piwa, pozostawiłem karczmarzowie resztke moich oszczędnośći. I wyjmując spod stołu mój wysłużony łuk. Poszedłem bez słowa, tylko gdzieś w głębi pomyślałem- zmarnowałem już tyle życia, a jeśli mam zmarnować więcej to napewno nie siedząc na tyłku- ruszyłem, bo wiedziałem że gorzej nie będzie
Przyjęty
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej