Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pod strzechą
Gunses:
Setmre rozpoznała Aeradira. Słyszała o Wampirze, który wybudził się z hibernacji. Widziała go kilka razy w Karczmie "Pod Kroplą Krwi", Karczmie która swe lokum ma w Podziemiach Siedziby Wampirów Numenoru. Uradował ją widok Wampira, ale równie cieszyła się z Mortimera. Słyszała o tym młodzianie dużo, znała jego kuzyna Elronda. Zawsze oddanego dobrej sprawie, pięknego Elfa, którego do tej pory nie odżałowała. Kiedy drzwi się otworzyły kompania licząca Setmre, Aerandira i Mortimera oraz kilku chłopów wyposażonych w pochodnie wkroczyła do Stodoły. Cały czas dały się słyszeć szepty tłumu z tyłu. A zwłaszcza dwa imiona
- Gdzie Kryśka! Na bogów, gdzie Kryśka! - lamentowała kobieta przeciskając się przez tłum - Kryyysia!!!
- Widzieliście Henryka? Gdzie on jest? - młody męski głos - Do cholery, ktoś widział Henryka?!
Mortimer wyczuł lekkie drgania magii. Skonstatował po chwili, że biją one od amuletów magicznych pozwieszanych nad wrotami i okiennicami. Wampiry zaś czuły i widziały. Czuły zapachy. Setmre odróżniała pieczeń z dzika, pieczone jarząbki, pasztet z królika, wędzone kiełbasy, boczki, szybki. Czuła zapach pieczeni, bigosu, kartofli. Przeciągle pachniały trunki. Piwo, wino i gin. Słabiej pachniały podrabiane i rozcieńczone napoje. Sok z jabłek, wiśni i gruszek akompaniamentował się ze słodkimi wypiekami wiejskich gospodyń. Pachniały obrusy, pachniały mające odpędzać złe moce warkocze czosnku i cebuli, wiechcie łopianu, jaskółczego ziela, tarni i tataraku. Pachniała mająca przyciągać pomyślne wróżki jemioła. Cała stodoła pachniała zaś drewnem, słomą i ziarnem. Kurzem zwykłego rolniczego dnia. I pachniała krew. Ten zapach, którego żaden Wampir nie pominąłby. Pachniała świeża krew, jeszcze ciepła. Wampiry czuły to i widziały. Widziały ruch. Małe spadające spod sufitu drobiny, upadające wprost na jeden z baldachimów. Sączące się ospale przez płótno na stół i podłogę. Grupa podeszła tam. Przez baldachim przesączyło się już dużo krwi. Zalała ona cały obrus, talerze, sztućce, mięso. Zalała podłogę, a ściekała ona z góry, spomiędzy desek sklepienia. Desek powały, które tworzyły podłogę strychu...
- Wiedzieliście coś niezwykłego? Coś słyszeliście? Ktoś szedł na górę na waszych oczach? - pytania kierowane były nie tyle do rozdygotanych wieśniaków, co do Wampira i Człowieka stojących z tyłu i patrzących na pokryte krwią przedmioty - Czy ktoś... Czy widzieliście, by ktoś stamtąd schodził?
Vitnir:
- Niestety nic nie widziałem, byłem nieco zajęty tańcem - odpowiedział nieco nerwowo na myśl, że koło niego działo się coś dziwnego, a on nawet tego nie zauważył. Wiem zapewne tyle co wy, że ktoś krzyczał - skończywszy mówić zaczął się rozglądać dalej po sali, również w poszukiwaniu czegoś czym mógłby walczyć w razie potrzeby.
Elrond Ñoldor:
- Również nie wiedziałem niczego niepokojącego. Nie byłem na to przygotowany psychicznie. Wiadomo, cała zabawa, tańce, dziewki. Kto by tam się dopatrywał czegoś niezwykłego. - człowiek wyczuwszy magię bijącą od amuletów, podszedł do jednej z okiennic i zerwał jeden z amuletów. Interesowały go takie rzeczy. Sam miał na szyi amulet który tłumił magię wokół niego do tego stopnia że mógł bez przeszkód stawać w szranki z niejednym dobrym magiem.
Zaczął przyglądać się amuletowi...
Gunses:
Amutel był wygładzonym szafirem oprawionym w srebro. Wewnątrz znajdował się pęcherzyk powietrza. Niby nic, zwykły kawałek kamyczka, a jednak wyczuwałeś delikatną nutę magii.
Setmre spojrzała na chłopów
- Gdzie są schody?!
- Yyy.. Na st-strrrrych? - wydukał jeden - Chybaście oszaleli!
- Gdzie schody pytałam! - warknęła przez zęby Setmre
- Chodźcież za mną... - poprawił się chłop.
Zaprowadził ich w stronę jednego z kątów sali. Tutaj było znacznie ciemniej. Półmrok igrał ze światłem i cieniem. Wampirzyca wstąpiła na pierwszy stopień. Złapała za suknię i podwinęła ja dobitnie w górę, sięgając dłońmi do tyłu. Usłyszeliście szczęknięcie. Kiedy Wampirzyca wydobyła dłonie trzymała już w nich mistrzowsko wykonane szpony. Zapięła klamry sprzączek. Wieśniak dał jej pochodnie, odmówiła.
- Jeśli coś tam jest, ogień rzuci cienie. A ja nie mogę narażać się na mylny cień. Aerandirze, nie masz broni. Zostań więc. Mortimerze, wybacz, ale opieka nad Tobą osłabi moją czujność. Zostańcie tutaj... - to rzekłszy spojrzała na wysokie schody prowadzące ku drzwiom. Wampirzyca ruszyła, powoli krok po kroku. Kiedy wspięła się na ostatni stopień, nacisnęła skobelek drzwi i uchyliła je. Drzwi nieznośnie zaskrzypiały. Włosy Setmre rozwiał przeciąg, a do was dotarła fala mdlącego zapachu krwi i mięsa. Wampirzyca zacisnęła pięści, a szpony pewnie i krzepiąco zasyczały wyzuwanymi ostrzami. Wampirzyca znikła w ciemnościach. Po kilku chwilach dało się słyszeć urywane skrzypienie desek podłogi. Wampirzyca co chwilę zatrzymywała się. Minęło kilka minut kiedy dobiegł was jej głos
- Wejdźcie tutaj...
Vitnir:
Aerandir cierpliwie czekał na jakiś znak, gdy ten się pojawił zerwał się gwałtownie do ruchu, ruszył w ciemność przed sobą rozglądając się szukając Setmre i obserwując otoczenie wokół siebie, bacząc na niebezpieczeństwo, które przerwało uroczystość. Wampir zauważył Setmre i ruszył przyśpieszonym krokiem w jej stronę.
- Co się stało?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej