Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pod strzechą
Vitnir:
Aerandir ruszył zgodnie z poleceniem na zewnątrz stodoły, rozejrzał się po zebranych, szukając kogoś kto mógłby cokolwiek mu powiedzieć, wśród zebranych, było widać jednakowe przerażenie, co utrudniało poszukiwania tej właściwej osoby. Wampir nabrał powietrza w usta i podwyższonym głosem powiedział do zebranych:
- Rozumiem wasz strach, ale jeśli ktoś coś widział przed lub w trakcie przyjęcia podejrzanego, niech mi teraz to powie... każda wiadomość może być dla nas przydatna, jeśli powiecie nam jak najwięcej informacji, obiecuje że dowiemy się kto lub co za tym wszystkim stoi.
Elrond Ñoldor:
- Radziłbym Ci sprawdzić młody wampirze co kryje się pod solą.
Poza tym.
Zacieramy ślady, zostawiamy własne. O ile te wgłębienia nie należą do baraszkujących wisielcach, to należą to zbójcy albo zabójców, a więc mogli oni tu dłużej przebywać, a nawet wrócić. Im dłużej tu przebywamy tym szanse że zostaną tu dłużej stają się coraz mniejsze. Te istoty wyczują zapewne że ktoś się tu kręcił, grzebał w rzeczach, a więc ta kryjówka jest dla nich niebezpieczna...
Gunses:
- Trafnie Anvraelecie... Możliwe, że ktoś próbował coś zakonserwować. Sprawdź to, a sierp daj mi. - rzekł Setmre po czym wzięła sierp od Elfa i przeszłą do wiszących - Brakuje ubrań. Brakuje skóry. Ale ten sierp jest ostry, a jego specyficzne zakrzywienie. Nadaje się idealnie do odcinania płatów skóry... - z monologu wyrwały ją słowa Morta
- Anv nie jest Nieśmiertelnym. To Elf. Z Oterio Vomnen. Ale twoja rada Mort jest słuszna... Metrimerze uwierz mi, zdążyłam zapoznać się ze śladami i zapachami. Siano obok którego stoisz. Silny zapach kobiety na mniejszym wgnieceniu. Na większym wgnieceniu zapach mężczyzny tłumiony zapachem Ziela. Te zapachy tam się mieszają. Natomiast cegły... - Wamprzyca zbliżyła się - Intensywny zapach Zioła, krew oczywiście jest kobiety i mężczyzny. Na każdej cegle inna.
//Aerandir. Tłum rzucił się na Ciebie. Ale pierwsza była kobieta szukająca Krysi
- Za czym?! Za czym?! Gdzie Krysia?! Widziałeś Krysię?! Ona się kręciła z Henrykiem. Mówiłam jej! Mówiłam, że za młoda! ÂŻe... - ktoś odciągną się w drugą stronę. Był to młody mężczyzna, rzekł
- Krycha i Henryk mieli się ku sobie. Razem z Parą Młodą mieliśmy zapewnić im chwilę sam na sam, no wie pan... Na strychu. Tam nikt nie wchodził podczas zabaw, a trzy dni temu dokładnie wszytko wysprzątaliśmy. Tam było spokojnie. Czy coś się z nimi stało? Czy coś można zrobić? Jakoś pomóc? - zapytał młodzian. Pomyślałeś o grabarzu...
Elrond Ñoldor:
- Na każdej cegle inne krew? Więc albo było dwóch morderców, albo jeden zdążył związać i zakneblować nieszczęśników, a następnie ich po kolei, jakby w jakimś rytuale zabił...
Elrond Ñoldor:
Gdy nadjechał grabarz, trójka istot innej rasy zaniosła zmasakrowane zwłoki kobiety i mężczyzny do piwnicy i ułożyła je na dwóch pustych stołach.
Nawigacja
Idź do wersji pełnej