Tereny Valfden > Dział Wypraw

W głąb ziemi: 5 ÂŚwiątynia - Powrót

<< < (5/8) > >>

Gunses:
- Najlepiej o Monolitach porozmawiać z jakimś Magiem. Sądzę, że jeśli ktoś wie coś o Magicznych Kamieniach to na pewno jest to król Isentor. Będę musiał złożyć mu w najbliższym czasie stosowną wizytę. Teraz jednak przejdźmy do czwartego piedestału - rzekł Gunses. Cała trójka, a właściwie czwórka znalazła się po kilkudziesięciu metrach przy piedestale. Gunses, Setmre, Foltest i wiszący nad ramieniem Gunsesa Kryształ. Tekst był zapisany ponownie w języku Wielkiego Kręgu, a było zapisane

"Dla pokoleń przyszłych warto poświęcić stronę pisma, aby wskazać na złożenie w Piątej Świątyni ciała trzech Wampirów. Są to: Margrabia Ivan Istr, Violl Imedi oraz Peter Abertrag. Ja sam przewodziłem ich hibernacji. Komora grobowa, w której zostali złożeni mieści na końcu biblioteki, dokładniej między regałami 154 a 155, czyli na północnej ścianie Świątyni. Wejście należy otworzyć kombinacją pierwszego, czwartego, trzeciego, drugiego i piątego przycisku. Warto zaznaczyć, iż zgromadzono w tejże komnacie narzędzia zapewniające szybkie wybudzenie Starszyzny. Niedoświadczeni, mogą jednakoż wybudzić Starszych ze snu zbyt gwałtownie. Podjęliśmy więc decyzję o złożeniu w komnacie grobowej odpisu Księgi Krwi Skalanej: O inkantacjach, rytuałach i próbach krwi.
Dla pokoleń przyszłych również warto wspomnieć o mechanizmie działania Portalu Piątej Świątyni. Wedle Darcońskich zapisków, Portal Piątej Świątyni jest obecnie największym magicznym portalem na znanej nam ziemi. Średnica okręgu wynosi ponad 100 metrów. Dokładnie 122 metry średnicy. W okrąg wpisany jest pentagram, który swymi wierzchołkami wykracza poza okrąg dotykając pięciu kolumn, które tworzą pięć filarów magicznego przejścia. Portal złożony jest z 23 okręgów. Poczynając od największego - zewnętrznego, okręgi są coraz mniejsze, aż do ostatecznego punktu w samym środku okręgu. Portal można ustawić ręcznie, przesuwając okręgi lub pozwolić portalowi ustawić konfigurację teleportacyjną jemu samemu. W tym drugim przypadku, należy nad środkowym monolitem oznaczającym Moc Życia ustawić przedmiot powiązany choćby pierwiastkiem swego istnienia z wymiarem do którego zmierzamy. Po złożeniu w nawach kolumn odpowiednich monolitów mechanizm opuści te wielkie filary w dół do momentu, aż nisze zrównają się z posadzką. Wtedy to widać jak idealnie wierzchołki pentagramu dotykają poszczególnych monolitów. Gdy w środku portalu, pod szklaną kopułą umieści się ostatni z nich, a na kopule, czyli w punkcie Źródła, postawi się przedmiot, Portal sam obróci swe płyty ustawiając konfigurację. Tak to powstało, abyśmy My, Wampiry, nie mający Mocy w sobie mogli podróżować przez światy. Płyty Portalu bowiem stworzone są z amuletów i kryształów magicznych oraz z magicznych ród. Poruszając się wytwarzają energię potrzebną do otwarcia magicznych wrót.
~ Fiodor Tryks, syn Meff."

Foltest:
- Bardzo ciekawe. Wiemy już gdzie jest komnata, w której spoczywają w hibernacji Starożytni. Sądzę, iż powinniśmy ich wybudzić ze snu kamiennego. Przypuszczam, że powinni podzielić się z nami swoim doświadczeniem. Tymczasem sprawdźmy co jest zapisane w ostatniej księdze...

Gunses:
Ostatnia księga był cieniutka w porównaniu z wcześniejszymi tomami. Zawierała kilkanaście stron, oprawiona była w skórę. Była zamknięta, a na niej widniał jej tytuł. Tytuł był przekładany na język dracoński, elficki, wampiryczny i ludzki, dziś nazywany wspólnym. Tej księgi Gunses nie musiał tłumaczyć, bowiem i Setmre i Foltest posługiwali się wspólnym. Nazwa zaś mówiła

"Odpis: Kroniki Spotkań Ras Zamożnych: Protokół ze spotkania Dracona Eshel Igressa oraz Wampira Artura Gesta we fragmentach"

Gunses otworzył na stronie, gdzie tekst spisany był wspólnym. A spisany był ludzkim, ażeby i oni mogli poznać dzieje, kiedy to ich stopy poczynały dopiero błądzić po ziemi. Jak wynikało z przypisu, spotkanie odbyło się przed przekazaniem Numenoru Wampirom, a spisał je obecny na spotkaniu Elf Angrav Aellos.

"Spis słów wypowiedzianych na tymże spotkaniu dwóch Ras notuję ja sam, przedstawiciel Elfiego Ludu Angrav Aellos. Jam to, zawrzeć muszę słowa Dracona, które tymże tuszem zapiszę, oraz słowa Wampira, które odmiennym atramentem zaznaczę.

Spotkanie zainicjowane 23 dnia Aestas roku 338.

[…] - Proście o co chcecie. Dla was, żadne z nas nie będzie znać granicy. Tak to bowiem jest, iż przyszedł czas aby na świat została wydana nowa linia życia. Wasza linia - W tym momencie Dracon poprawił szatę, złączył dłonie opuszkami palców, spojrzał Wampirowi prosto w oczy - Elfy, rasa która miała stać się kagankiem oświecenia, gdy My odejdziemy stąd. Nacja, z której się wywodzicie odwróciła się od was. Ich pobudki tak czcze, są jednym łgarstwem. Słyszałem kiedy je wypowiadali. Mówili "Od kiedy staliście się inną nacja, staliście się ludem wolnym, nielza wam przebywać w jednym lesie z nami, nielza w jednym państwie dwóm nacją zamieszkiwać" inny dodali "Las jest dla żywych, nie zaś dla martwych". Te ich tłumaczenie były straszne. Jak można było tak nisko upaść. Tak zamożna rasa, od wieków szacunkiem obdarzona, zasłużoną chwałą w dziedzinie nauki i magii osnuta upadła pod swymi oszczerstwami. To co spotkało Dom Gaii z ręki Domu Oriona napawa obrzydzeniem. Choć z tego zajścia wyszła rasa jakże potężna, Wy! Chociaż staliście się nadzieją dla Nas samych musisz wiedzieć mości Wampirze, iż żaden z Draconów nie pochlebia postępkowi Domu Oriona. Elfy zawsze były istotami zjednoczonymi, aż tu nagle Dom Gaii sięgnął los niezasłużony z ręki własnego Ludu. Chcemy byś wiedział, iż od wieków Dom Gaii bratem był Nam, Draconom z Numenoru - Tu Dracon przerwał, rzucił okiem na mnie potem swój wzrok przeniósł na Wampira. Przyjrzał mu się. Wampir do tej pory nie zmienił swej pozycji. Siedział jak wykuty z kamienia, jego wzrok przypatrywał się bacznie Draconowi. Potomek Smoków kontynuował - Jedno zdarzenie zapoczątkowało szereg kolejnych. Przekleństwo jakie padło na Dom Gaii z Domu Oriona zapoczątkowało was samych. Ale zmusiło Starszy Lud do odmówienia wam azylu i do wygnania was na Numenor. Pamiętam co wtedy mówili: "Niech Draconi się z nimi męczą. U Nas nie ma miejsca dla Umarłych!" Rasa Elfów, która wedle naszych założeń miała nieść kaganek oświaty, dostojności, honoru, odwagi, oświecenia i magii upadła w swej pysze, dumie i nienawiści. Nic już nie miało być takie jak dawniej. Ale pomnij i powiedz Elfom, że oto Draconi zafascynowani są wami. Powiedz im, że nigdzie Draconi nie mogliby znaleźć godniejszego następcę Numenoru jak tylko w Was! - Tu znów Dracon zrobił przerwę. Ja w tym czasie dolałem atramentu do kałamarza. Dracon mówił - Wasze pojawienie poprzedzone było już kilkoma pokoleniami ludzi. Te istoty są nieodgadnione dla mnie. Pieniądz, jedzenie, oręż, maszyny... zdobyli rabunkiem i kradzieżą. Nowinki technologiczne, rolnicze, polityczne podkradają innym nacją. Mnożą się jak karaluchy. Zatracili swą duszę bóstwom, aby zyskać ich moce do czynienia swych celów. Honor, szlachetność i mądrość to cechy których nie znają. Swe stanowisko w świecie wyznaczają mieczem i ogniem. Człowiek jest dodatkowo słaby i wątły. Jego słowa nie mają pokrycia w prawdzie, a czyny są zdradziecki. Po kilku pokoleniach ludzi pojawiliście się wy. Przewidywaliśmy podobną sytuację wam. Tym bardziej, że zostaliście wyparci ze swych korzeni, odtrąceni i odrzuceni. Nikt nie wyszedłby cało z takiej sytuacji... Nikt prócz was. Wy to nie popełniliście błędu swych pobratymców. Zachowaliście w sobie godność, szlachetność, honor, odwagę, mądrość i oświecenie. A czyn, którzyście uczynili był dla nas niewiarygodny, bowiem tylko bóg może odmówić drogiemu bogu. My, Draconi, nie służymy żadnemu z bóstw. Ani Innos, ani Adanos ani Beliar nie maja nad nami władzy. My bowiem władamy magią stworzoną przez nas samych, która jest niezależna od mocy bóstw, lecz wiem, że gdyby której z bóstw chciało obdarzyć nas swoją mocą to przyjęlibyśmy to, gdyż chęć zgłębienia wiedzy i poznania była by przeogromna. Teraz jednak jesteśmy niezależni. A wy?! Tak Innos jak i Beliar chcieli was posiąść. Obdarzyć was swą mocą, abyście im służyli jak czynią to inne nacje. Czy to Elfy, czy Orkowie, czy Krasnoludy a nawet Niziołki. Każda z tych ras posługuje się magią bóstw. Tym samym oddając im swe dusze. Wy tego nie chcieliście i choć bogowie dali wam Kryształ, który jest jednym z najpotężniejszych magicznych kryształów wy odtrąciliście bóstw, odmówiliście im tym samym stając się im równymi. ÂŻadna powiem z ras nie umiała odmówić, wy to uczyniliście. Zostaliście więc postawienie na równi z bóstwami. Cena za tą jakże wspaniałą niezależność była wysoka. Czuję bijącą od ciebie próżnie i jałowość. Twa dusza całkowicie jest przeklęta. Nie znajdzie spokoju po śmierci. Ale wszak staliście się równymi tym, z kim utożsamia się władzę nad istniejącym światem. Jesteście więc rasą która wprawia w zachwyt każdego z nas. Zwłaszcza wy! Członkowie Wielkiego Kręgu..
- My? – spytał Wampir
- Tak! Wy! Wszak rozmawiam z Arcymistrzem Wielkiego Kręgu. Zwłaszcza wy jesteście godni szacunki waszej rasy. Wampiry były rozproszone po świecie. Coraz więcej z nich wywodziło się z biedaków, chłopów na których napadły Wampiry. Wampiry nie wykształcone, mięso armatnie, pionki w grze na usługach arystokracji. Bowiem każde zadanie likwidacji monstrów przypadało właśnie im. Zwoływane był grupy ochotniczych wampirzych najemników. Zjawiały się całe grupy, aby walczyć i zarobić trochę grosza. Walczyli i ginęli aby arystokracja waszej rasy odnosiła korzyści. Tak, to jest czarna karta w waszej historii, ale karta, którą odrzuciliście. Właśnie Ty i tobie podobni. Ilu was było?
- 67 – rzekł Wampir
- 67 synów i córek arystokratycznych rodów, dworów i szczepów. Chcieliście użyć życia. Zawalczyć, poznać smak wygranej, smak zwycięstwa. Jednak byliście an tyle mądrzy, aby nie iść na głęboką wodę. Podjęliście szkolenie w zakresie walki wszelaką bronią, w zakresie alchemii oraz w dziedzinie myślistwa. Poznaliście tajniki walki z wszelkimi bestiami, poznaliście techniki regeneracji i wzmacniania ciała. I ruszyliście. Zabijaliście nie dla sławy czy pieniędzy. Zabijaliście bestie zagrażające ludzkości dla zabawy, dla rozrywki. Aż wtedy się stało. Słyszałem o tym, lecz wolałbym abyś ty mi o tym opowiedział. Jak to się zaczęło…?
- Było nad 27. Byliśmy grupą znającą się od dziecka. W młodzieńczych latach podjęliśmy decyzję o szkoleniu w zakresie walki, atrybutów oraz myślistwa. Tak, wędrowaliśmy po świecie zabijając Mantikory, Behemoty, Kuroliszki, Smoki, Gryfy, Wilkołaki… pewnego razu mieliśmy zapolować na Trolle. Gdy przybyliśmy na miejsce zauważyliśmy, że grupa innych Wampirów już walczy z bestiami. Postanowiliśmy ich podpatrzeć. To była grupa najemników. Najętych Wampirów do akurat tego zadania, zebrana przez pobliski szczep arystokracji ze wsi i dróg. Walczyli nie znając technik walki z trollami, ani technik walki swym orężem. Walczyli, zabijali trolle i sami ginęli. Z bodajże 19 Wampirów zginęło czterech. Ci przeżyli, udali się do wioski po zapłatę. Nie umieli liczyć, lecz dostrzegali, gdy chciano ich oszukać. Nie umili pisać. Odchodzili z wioski obrzucani ścierwem. Nie mogli się bronić, zapisane to było w ich umowie najemniczej. Nie wiedzieli, czemu są wyszydzani. Uznawali zapewne, że są wstrętni. Nigdy później nie spotkałem żadnego z nich. Widać zginęli, aby mój jak i inne rody zostały osławione czcią wybawców od złego. Nie mogliśmy na to patrzeć. W naszych głowach powstał plan całkowitej zmiany struktury Wampirów. Wiedzieliśmy, że po świecie krążą jeszcze dwie grupy podobnych do nas Wampirów. Przedstawiliśmy nasz plan. Zgromadziliśmy 67 gotowych do działania Wampirów. Podzieliliśmy się na trzy obozy, które zasiedliły tereny przy trzech największych szczepach Wampirów. Nazwaliśmy się Kręgiem… - Wampir przerwał. Jego spojrzenie zdawało się wracać do wspomnień sprzed kilkudziesięciu lat. Ciszę przerwał Dragon
- Tak. Tak właśnie powstała wasza organizacja. Byliście wykształceni i zamożni. Wasze rodziny nie odwróciły się od was, jak to ich rodziny postąpiły po ich przemianie. Byliście świetnymi dyplomatami. Udaliście się do Starszyzny. Poprosiliście o spisanie ustaw zakazujących szczepom i rodom wampirzym wynajmowanie do walki najemników. Zgłosiliście własną chęć eliminacji zagrożeń w zamian za żołd, wikt i wyposażenie. Wasze petycje zostały przyjęte a protokoły spisane. W siedzibach waszego ugrupowania najlepsi z was dawali lekcje członkom. A członków z dnia na dzień przybywało. Gdy Wampir dowiedział się, że powstała organizacja zrzeszająca Nieśmiertelnych bez względu na urodzenie, szkoląca ich i zapewniająca wyposażenie oraz stałą pracę czym prędzej do was ściągali. Wraz ze wzrostem zamożności waszej organizacji, nauczyciele byli coraz lepsi a i rzemieślnicy znajdowali u was zatrudnienie. Jednak nadal było za dużo nowonarodzonych Wampirów. Wtedy wystąpiliście wtóry raz do Starszyzny. Podeszliście ich świetnym sposobem. Zapytaliście: „Któż bać się będzie potęgi Nieśmiertelnych gdy nie zostanie choć jeden śmiertelny?!” w innym momencie użyliście, właściwie Ty użyłeś słów: „Czymże jest rasa wyższa, jeśli nie stanie nikogo z niższej ras?!” Ubodło to Starszych. Podpisane zostały dekrety, że zabrania się nielegalnych przemian Wampirów, a każdy z Nieśmiertelnych który to uczyni odpowie prawnie za swój występek. Choć majętności dużo dopomaga, wasi członkowie nadal nie byli usytuowani statutem społecznym. Podjęliście więc decyzję o włączeniu ich do swych rodów oraz o utworzenie nowych rodów przez dobierane małżeństwa. Dzięki temu w szeregach waszego ugrupowania powstało wystarczająco dużo znaczących rodów aby być zagrożeniem dla innych szczepów. Wtedy to po raz pierwszy wystąpiliście z sojuszy i paktów. Ogłosiliście założenie własnego szczepu na Numenorze. Trzy organizacje Kręgu połączyły się w jedno, tworząc Wielki Krąg skupiający w sobie tysiące Wampirów zamożnych i znacznych rodów. Dla pozostałych szczepów byliście zagrożeniem z dwóch powodów. Bez was stracili swą renomę jako obrońców. Jak osobny szczep mogliście uciec się do napaści, a z wami raczej nikt się nie równał. Jednak wy wiedzieliście, co chcecie osiągnąć. Rozmowy które zakończymy się w roku 327 połączyli prawnie szczepy w jeden włączając weń Wielki Krąg. Dopuszczono was również do obrad Najwyższych Władz Wampirów. Jako jeden szczep, jako jeden wielki doskonale pracujący organizm poznaliśmy was dokładniej. I zostaliśmy wami oczarowani. Tak po kilku latach podpisaliśmy umowy, iż to wy przez najbliższe lata strzec będziecie naszej wyspy póki nie wrócimy. Iż to wam oddajemy wyspę na własność na ten okres. Jednak nie robimy tego za darmo. Nie chcemy bowiem, abyście mieli o nas złe mniemanie. Wiele narodów wręcz walczyłoby o to, aby wasza nacja założyła swą siedzibę u nich. My nie jesteśmy dla was niczym więcej, dlatego chcemy zaproponować równy układ. My odchodzimy i chcemy, abyście objęli nasze ziemie, w zamian za…? Mówcie, czego chcecie od nas? – przerwa między zagończemu słów Dracona z rozpoczęciu mowy Wampira była krótka. Zdawało się, że Wampiry już dawno podjęły decyzję o swej nagrodzie.
- Stwórzcie dla nas wymiar, gdzie słońce nie zna znaczenia poranek, a noc króluje przez wieczność. Pomóżcie stworzyć nam ÂŚwiątynie ukrytą na tejże wyspie, niechaj w niej znajdzie się portal do naszego nowego wymiaru.
- Tak też się stanie, mości przyjacielu Wampirze – Po tych słowach Dragon i Wampir uścisnęli sobie dłonie […]


- W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałem, że odnajdziemy taki rękopis. Dla mnie, dzisiejszy dzień jest niezwykłym... - rzekł z zamysłem Gunses Cadacus, Władca Wampirów na Valfden.

Foltest:
- Za iście, dzień dzisiejszy jest rzeczywiście dniem niezwykłym. Raz, że poznaliśmy sporą część historii Wampirzej i odkryliśmy portal prowadzący do Wampirzego Wymiaru. To dwa, przeznaczenie twe, Gunsesie, w końcu się spełniło. Zostałeś niekwestionowanym jeszcze, obranym przez Krwawy Kryształ, Władcą Wampirów. Mam nadzieję, że na lata twego panowania, przypadną najlepsze lata Nieśmiertelnych. Wiedz również, że Setmre i ja, będziemy Ci zawsze służyć radą. Ja jako przyjaciel i Ona jak umiłowana twa. Jeśli tego oczywiście będziesz chciał. Sądzę, że powinniśmy się teraz udać po Starożytnych i wybudzić ich z hibernacji...

Gunses:
- Miło mi słyszeć twe słowa przyjacielu. Wiedz, że jesteś mi najbliższym Synem Krwi. Wielkim Dniem ogłoszony będzie dzień kiedyś stał się jednym z Nas - Gunses położył dłoń na ramieniu Foltesta, przypatrzył się mu - Słusznie prawisz, trzeba otworzyć komnatę w której spoczywają nasi przodkowie. W drogę więc! - Gunses ustawił się twarzą na północ. Wampiry wyczuwały kierunki świata. Podążył w tym kierunku. Już z daleka dojrzał wśród setek regałów te z numerami 154 i 155. Podążyli do nich, a gdy znaleźli się w otoczeniu, wielkich na kilkadziesiąt metrów i długich na setki metrów, regałów podążyli dalej. Podłogi wyłożone były kosztownymi dywanami, meble pochodziły z najdrogocenniejszych drzew. A wszystko w idealnym stanie. Podczas podróży mijali podstawy do ksiąg ułatwiające czytanie, wózki na kółkach do przewozu ksiąg, miedzy przerwami w regałach usytuowane stoliki, krzesła, świeczniki, nieużywane pióra, kałamarze, sofy, bary. Podróżowali przez tą bibliotekę mając coraz większe wrażenie, iż znajdują się w największej bibliotece znanego im świata. Po około 20 minutach solidnego marszu znaleźli się u kresu Piątej ÂŚwiątyni. ÂŚciany ÂŚwiątyni ÂŚwiątyń nie były kute w skale lecz murowane. Zakończenie ÂŚwiątyni tworzyła ściana biegnąca wzdłuż wszystkich regałów, a więc tworząca koło. Na ścianach wisiały obrazy, obok nich stały rzeźby. Dokładnie na wylocie ścieżki między dwoma regałami o numerach 154 i 155 ściana nie miała swego wykorzystania. Tylko bystre oko wampira wypatrzyło minimalne wypukłości pięciu kamiennych cegieł.
- Folteście. Niechaj Twoja osoba otworzy bramy do naszych Braci! - rzekł Gunses

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej