Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poszukiwacz
Canis:
bestia nie odpowiadała, nadal przyglądała się tobie uzbrojonemu, nadal trzymała berło, zaczęła pieczołowicie machać ogonem w powietrzu...
usłyszeliście, ze coś chodzi na piętrze tego domu...
Anv:
Anvarunis mimo że nie pewnie zaczął zdejmować odpinać bronie. Nie tracąc jednak z oczu bestii. Gdy odpiął wszystkie z nich położył je kilka metrów dalej. Ponownie podszedł do potwora.
- Czy tym razem porozmawiamy?
Canis:
Energia z berła zaczęła wychodzić przez głownie, zobaczyłeś szarą poświatę, niby ducha, który pomknał przez sufit hem hem gdzieś, gdzie go nie wyczuwasz. po chwili zobaczyłeś, że ciało stwora otaczają zielone płomienie trawiąc jego ciało, ale niczego innego nie podpalając. ciało zwęglone padło martwe.
- Canis? Myślałem, ze prędzej przyjdziesz i coś słabo u ciebie z myśleniem, myślałem, ze jako szaman... nie, jak wy to mówicie, mag tak? szybciej rozwiążesz sprawę... Chodźcie na górę, powiem wam wszystko co trzeba i wracam do brata, nie chce mi się tu dłużnej wegetować...
powiedział głos z piętra podobny do głosu pod względem tonacji do Dendiego, niemniej jednak różny od niego...
Anv:
Ruszył więc wampir na górę , wcześniej zbierając swoje bronie i przypinając je na miejsca. Zastanawiało go to czemu teraz ów głos mówi o Canisie, którego tu najwidoczniej nie ma.
Canis:
poszedłeś schodami na górę, zobaczyłeś, ze z za drzwi pochylony wychodzi pewna istota, podobna do Dendiego, lecz innej postury.
- Hmmm.... a to gdzie Canis? to chyba jemu brat kazał opowiedzieć wszystko... a w ogóle to ty co za jeden, jesteś podobny do takiego jednego bladego co spotkaliśmy, Gunses my chyba było i z Canisem się szwendał...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej